Porażka z trzecioligowcem w Pucharze Niemiec i trzy przegrane w Bundeslidze. Bayer Leverkusen jak na swój potencjał bardzo kiepsko rozpoczął nowy sezon. Jest jednak zbyt wcześnie na skreślanie zespołu i jego obecnego trenera.
„Aptekarze” już w 1. rundzie pożegnali się z rywalizacją o krajowy puchar, przegrywając 3:4 z trzecioligowym SV 07 Elversberg. Podobne wpadki nie od dzisiaj zdarzają się zespołom z najwyższej klasy rozgrywkowej. Zresztą poza Bayerem z tegoroczną edycją Pucharu Niemiec pożegnały się chociażby 1. FC Koeln czy Hertha Berlin.
Fani drużyny z Leverkusen zaczęli jednak niepokoić się formą swoich ulubieńców po pierwszych meczach 1. Bundesligi. Po trzech kolejkach Bayer zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, mając na swoim koncie trzy porażki w meczach z Borussią Dortmund, FC Augsburg i TSG 1899 Hoffenheim.
Odnaleźć szczęście i efektywność
Pierwsze porażki spowodowały, że kibice liczyli na przełamanie się Bayeru w meczu z Hoffenheim. Zwłaszcza że mogli już w nim wystąpić kluczowi zawodnicy, którzy z różnych powodów nie mogli zagrać przeciwko Augsburgowi. Ostatecznie kapitan Lukas Hradecky i Robert Andrich także nie wnieśli wiele do gry zespołu.
Ten drugi nie gryzł się zresztą w język po pucharowym meczu z Elversbergiem. Andrich stwierdził wówczas, że „to od początku była katastrofa”. Co dokładnie nie funkcjonowało w grze „Aptekarzy” we wspomnianych czterech spotkaniach? O to zapytaliśmy się Andrzeja Piwowarczyka, redaktora serwisu BayerLeverkusen.pl:
– Patrząc przez pryzmat samych wyników, obecnie w Leverkusen nic nie funkcjonuje tak, jak powinno. Generalnie można odnieść wrażenie, że „Aptekarzom” obecnie brakuje szczęścia i efektywności. Praktycznie w każdym dotychczasowym starciu Bayer potrafił narzucić swój styl gry i kreować sytuacje bramkowe, które nie przełożyły się jednak na gole i w moim odczuciu jest to obecnie największy problem.










