Cała piłkarska Anglia bierze głęboki wdech przed skokiem na głęboką wodę w postaci grudniowo-styczniowego maratonu. Dwie kolejki w środku tygodnia przed świętami, Boxing Day, Nowy Rok, a to wszystko zakończone startem FA Cup dla klubów z elity. Jak co roku latem każdy z klubów poczynił większe lub mniejsze transfery. Premier League to najlepsza weryfikacja z możliwych, a koniec listopada to najlepszy czas na ich ocenę.
Na pierwszy ogień idą drużyny, które liczą przede wszystkim na spokojne utrzymanie się w elicie. Trudno zmienić priorytety klubu z walki o byt na europejskie puchary, jednak ostatni przykład West Hamu United pokazuje, że można. Najpierw jednak trzeba pozostać w Premier League na następne rozgrywki.
Przygotowania do elity w ostatnich latach
Od zawsze Premier League uchodziła za najbardziej wyrównaną ligę na świecie. Dzięki nowym kontraktom telewizyjnym jeszcze więcej pieniędzy trafia nie tylko do klubów z czołówki, ale także do tych znajdujących się w dolnych rejonach tabeli. To sprawia, że niektóre ekipy szastają pieniędzmi nawet chwilę po awansie z Championship. Wątpliwej jakości transfery Premier League bardzo szybko weryfikuje.
Fanom ligi angielskiej w tym momencie powinno przyjść na myśl Fulham z sezonu 2018/2019. Natchnieni awansem właściciele stołecznej ekipy postanowili wyważyć drzwi do świata wielkich transferów. Pozyskanie Aleksandara Mitrovicia z Newcastle stanowiło transferowy hit, podobnie jak zakupy Jeana Michaela Seriego i Andre Zambo Anguissy. Dwóch zawodników z Ligue 1 miało stworzyć jeden z najlepszych środków pola w całej lidze. Nie można również zapominać o wypożyczonym z Borussii Dortmund Andre Schuerrle. Ta historia skończyła się tragicznie – Fulham nie pomogły spektakularne transfery, Premier League okazała się zbyt dużym wyzwaniem.
Zupełnie innym torem od kilku lat podąża ekipa Norwich. Próżno szukać wielomilionowych transferów „Kanarków” na przestrzeni ostatnich lat. Lawirują oni pomiędzy Premier League a Championship. W ostatnich trzech sezonach zaliczyli dwa awanse do elity, przedzielone rzecz jasna jednym spadkiem. A jednak właściciele klubu z Carrow Road nie panikują. Starają się oni przede wszystkim stawiać na młodych, perspektywicznych graczy lub nieco zapomnianych piłkarzy na zakręcie swoich karier. Na takiej zasadzie do klubu trafił Teemu Pukki i Emi Buendia, a wśród młodych graczy wyróżniający się od kilku lat Todd Cantwell czy Max Aarons. Takie transfery Premier League nie zapewnią, ale jednak pozwala na stabilizację finansową całej organizacji.
Trudny los beniaminków
Letnie ruchy „Kanarków” z pewnością nie stanowią definicji idealnego okna transferowego. Po kilkuletnim mariażu z klubem pożegnał się Emi Buendia, zdecydowanie wyróżniający się rozgrywający na każdym szczeblu rozgrywkowym. Norwich w swoim stylu poszukało swoich szans poprzez wypożyczenia oraz zawodników na zakręcie swoich karier.
Brandon Williams i Billy Gilmour na Carrow Road mają otrzaskać się z wielką piłką przed powrotem do odpowiednio Manchesteru United i Chelsea. Z grającego już w 2. Bundeslidze Werderu za łącznie około 20 milionów funtów pozyskano Milota Rashicę oraz Josha Sargenta. Jak na razie tylko wypożyczony z FK Rostov środkowy pomocnik Mathias Normann gra na miarę oczekiwań. Pozostałe „wzmocnienia” można idealnie podsumować spektakularnym pudłem Sargenta w meczu z Brighton u siebie.











