Tomasz Wełna to wychowanek klubu, który z Polonią wywalczył właśnie awans do Fortuna 1. Ligi. Z warszawskiej drużyny wypłynął na szerokie wody, ale na dobre wrócił dopiero w 2020 roku, a obecnie jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników zespołu Rafała Smalca. Czy jest już gotowy na nowy sezon? Czy chciałby zagrać jeszcze w ekstraklasie? O co będą walczyć „Czarne Koszule”?
32-letni Tomasz Wełna to filar defensywy warszawskiej Polonii i jeden z twórców ostatnich sukcesów tej drużyny. Razem z klubem przeszedł wyboiste ścieżki i po bardzo udanym poprzednim sezonie wraca do Fortuna 1. Ligi. Czy jego ambicje sięgają wyżej? Na kogo zwrócić uwagę w zespole ze stolicy? Zapraszamy na rozmowę.

***
Gotowy już na 1. ligę? Czuć ją w powietrzu?
Jestem ciekaw, jak będzie wyglądał ten mecz z Tychami i jak będziemy prezentować się na tle rywala, który w 1. lidze gości już dłużej. Jestem podekscytowany tym wydarzeniem, ponieważ dużo czasu zajął mi powrót na ten szczebel. Nie mogę się doczekać.
Czujesz, że na Tobie spoczywa specjalna odpowiedzialność za drużynę?
Oczywiście, że tak. Dyrektor Kosiorowski sprowadził mnie do Polonii w konkretnym celu. Jestem jednym z najstarszych zawodników i wiadomo, że mam specjalne zadania, jeśli chodzi na przykład o szatnię. Ci starsi muszą dbać o drużynę, trzymać ją w ryzach i scalać ją.
A jako wychowanek klubu czujesz się wyjątkowo, mogąc teraz wprowadzać Polonię na salony po różnych perypetiach?
Przede wszystkim przykro mi z tego powodu, że wyszło tak, że nie mogłem kontynuować tutaj swojej kariery piłkarskiej, bo patrząc tak z perspektywy czasu, to fajnie, kiedy zawodnik ma szansę być długo w jednym klubie. Tutaj za przykład niech służy Krystian Pieczara, który jest żyjącą legendą Polonii, jest to niesamowita sprawa. Ja po swoim powrocie zaczynam teraz czwarty sezon i czuję się bardzo wyróżniony, mogąc mieć ten zaszczyt doprowadzić zespół do tego miejsca, w którym teraz się znajduje.
Liczysz na więcej? Chciałbyś jeszcze powalczyć o ekstraklasę?
Nie chciałbym, żeby to, co mamy teraz, to było moje ostatnie słowo i liczę na jeszcze jeden krok o nazwie: ekstraklasa. Byłoby to fantastyczne wydarzenie w moim życiu. Tak na dobrą sprawę liczyłem wcześniej na jeden awans, a udało się zrobić aż dwa, więc jestem z tego dumny i niesamowicie szczęśliwy.
Do tej pory rozegrałeś w ekstraklasie trzy mecze. Niedosyt?
Tak, rozegrałem trzy niepełne spotkania, więc mam też coś do udowodnienia, to raz. Dwa, nie chciałbym, żeby zabrakło mi gdzieś tego jednego kroku, jednego awansu, bo byłoby to spełnieniem moich marzeń.











