Przygoda Tomasza Cywki z Lechem Poznań dobiega pomału końca. W stolicy Wielkopolski postanowiono nawet nie próbować zatrzymać Ślązaka w zespole. Jego kontrakt wygasa z dniem 30 czerwca. Zawodnik jednak po nieudanym okresie w Poznaniu odetchnie z ulgą. Jego czas w Lechu był naznaczony przede wszystkim licznymi i poważnymi kontuzjami.
W wieku osiemnastu lat wyjechał na testy do Wigan i Boltonu, jak się okazało, drugie testy nie były mu już potrzebne. W Wigan spodobał się trenerom, dlatego podpisał tam pierwszy zawodowy kontrakt. Podczas pobytu na DW Stadium był kilkukrotnie wypożyczany, między innymi do Derby County. Przez cztery lata wystąpił zaledwie w dwóch spotkaniach dla Wigan Athletic. Bardziej udanym okresem okazał się ten spędzony w Derby. Później reprezentował też inne kluby zaplecza Premier League, a najwięcej występów zaliczył dla Barnsley.
Po dobrych występach w Anglii pojawiło się nawet zainteresowanie ówczesnego selekcjonera reprezentacji, czyli Franciszka Smudy. Sytuacja potoczyła się jednak nie po myśli Cywki i z powołaniem do kadry musiał obejść się smakiem. W następnych latach środkowy pomocnik – na takiej pozycji grał w na Wyspach Brytyjskich – zaliczył regres formy, dlatego aby grać, musiał zejść szczebel niżej, do League One.
Powrót do ojczyzny
Do Wisły Kraków przychodził jako były zawodnik Championship, ale nie każdy zdawał sobie sprawę, że w jednej z najtrudniejszej lig świata wystąpił aż 113 razy. To wynik, który robi wrażenie. Wracając do Polski, miał 26 lat na karku, czyli najlepszy wiek miał przed sobą. Ekstraklasy nie podbił, ale stał się solidnym ligowcem. Co warto podkreślić, w Wiśle pełnił różne funkcje na boisku, od środkowego obrońcy po skrzydłowego. Takich zawodników trenerzy bardzo cenią, bo mogą wystąpić na kilku pozycjach, a to nie jest codziennością.
Przez trzy sezony w krakowskiej Wiśle rozegrał pokaźną liczbę spotkań. Licznik spotkań zatrzymał się na 85 występach. W grodzie Kraka wyrobił sobie markę. Wielu jednak spodziewało się po nim więcej – niedziwne. Jasne było, że po zakończeniu kontraktu znajdzie sobie klub na poziomie ekstraklasy bez problemu. Po Ślązaka zgłosił się Lech Poznań.
Czas próby w Poznaniu
W Poznaniu oczekiwania są zawsze wielkie, czasami nawet przeceniają swoje możliwości. Zakontraktowanie Tomasza Cywki nie spotkało się z przychylnością poznańskich kibiców. „Cywi” jednak pokazał, że może stać się ważną postacią „Kolejorza”. Występy w europejskich pucharach, a nawet bramki sprawiły, że kibice musieli posypać głowę popiołem. Jego sezon zakończył się jednak przedwcześnie, bo już w meczu 10. kolejki zaliczył poważny uraz więzadeł w kolanie. Na szczęście wrócił już po dwóch miesiącach, ale nie do gry, bo następnej szansy nie otrzymał.











