Ma za sobą 44 występy z Orzełkiem na piersi. Z reprezentacją zaliczył dwa wielkie turnieje. W 2016 roku Adam Nawałka zabrał go na mistrzostwa Europy, a dwa lata później miał okazję reprezentować nasz kraj na największej imprezie piłkarskiej – na mundialu w Rosji. Wcześniej był zamieszany w wiele afer z alkoholem w tle. Dzisiaj Peszko oficjalnie poinformował za pośrednictwem Instagrama, że mecz z Japonią był jego ostatnim w reprezentacji.
Obecny sezon nie jest dla Peszki udany. Jeszcze dobrze go nie zaczął, a już w pierwszej kolejce dostał czerwoną kartkę za brutalny faul na Arvydasie Novikovasie. Na wyrzuceniu z boiska się nie skończyło. Dostał również drakońską karę od komisji ligi, która wynosiła zakaz gry przez trzy miesiące. Konsekwencje wyciągnął też jego obecny klub – Lechia Gdańsk. Szkoleniowiec „Biało-zielonych” odsunął „Peszkina” do rezerw. Na występy u boku Roberta Lewandowskiego nie miał więc co liczyć. Mimo wszystko można mówić o sporym zaskoczeniu. Mało kto bowiem spodziewał się, że zaraz po nowym roku Peszko zakończy karierę.
https://www.instagram.com/p/BsX2sQcgCwu/?utm_source=ig_web_button_share_sheet
Żołnierz Nawałki
Peszko był ulubieńcem byłego selekcjonera reprezentacji Polski – Adama Nawałki. Obecny szkoleniowiec Lecha bardzo chętnie na niego stawiał. Nawet wtedy, kiedy tak naprawdę wychowanek Nafty Jedlicze nie miał formy. Mówiło się, że Peszko był jednym z żołnierzy Adama Nawałki.
Bardzo często wchodził z ławki rezerwowych. Na 44 występy w reprezentacji tylko dwa rozegrał od pierwszej do ostatniej minuty. – Jestem jego żołnierzem, człowiekiem od zadań specjalnych. Wchodzę na kilka minut, mam przytrzymać piłkę, zamknąć stronę, zablokować zawodnika włączającego się do akcji. Wszystko jest nakreślone przez trenera – tak wypowiadał się w wywiadzie udzielonym „Przeglądowi Sportowemu” pod koniec 2017 roku.
W tym samym wywiadzie zresztą przekonywał autora, Łukasza Olkowicza, że „wyjazdem do Rosji chciałby zakończyć karierę”. Jak widać, obietnicy dotrzymał. Mimo wszystko, jak już wspomniano, mało kto spodziewał się, że do tego dojdzie. Co prawda miał odejść z kadry zaraz po mundialu, a od meczu z Japonią minęło niemalże pół roku. Najprawdopodobniej Peszko liczył, że jeszcze dostanie szansę od nowego selekcjonera. Jak wiadomo – tak się nie stało.
Jeśli chodzi o jego wyjazd na mundial, to większość ekspertów miało negatywny stosunek do jego powołania. Mówiło się o Peszce jako o zadaniowcu. To on na przykład w razie kontuzji Jakuba Błaszczykowskiego miał znaleźć się na murawie i rozruszać nasze skrzydła. Do urazu Kuby doszło podczas inauguracyjnego meczu Polaków z Senegalem. Jednakże w miejsce kontuzjowanego zawodnika nie pojawił się Peszko, ale Jan Bednarek.











