Cóż to była za liga! Kompletnie nieprzewidywalna, pełna wzlotów i upadków, intensywna. Sytuację w czubie tabeli znowu opanował wielki duopol, ale ligowe średniaki mocno napsuły mu krwi. Walka o europejskie puchary trwała aż do ostatniej minuty, a na dole klasyfikacji zapanował smutek i rozczarowanie. Spójrzmy zatem, czego dostarczył nam miniony sezon.
Mistrzostwo wraca do Barcelony
Przekazanie tytułu było niezwykle symboliczne. Ponownie odbyło się w meczu Barcelony z Atletico w samej końcówce rozgrywek. Różnicą był stadion i to, w jakim charakterze na mecz przyjeżdżali goście. Rok temu Atletico niesione niesamowitą formą fizyczną na Camp Nou osiągnęło zwycięski remis. Tym razem to „Barca” na fali niedawnych wyników odebrała to, na co zasłużyła doskonałą drugą częścią sezonu. Drużynę ciągnął Leo Messi, który razem z Luisem Suarezem i Neymarem stworzył najbardziej krwiożercze „tridente” w historii. Trio „MSN” strzeliło aż 117 goli.
https://www.youtube.com/watch?v=KeRThkiCK7E
Do zimowej przerwy podopieczni Luisa Enrique nie prezentowali gry na miarę mistrza Hiszpanii. Problemu doszukiwano się w osobie trenera. W co ty grasz Luisie Enrique, pytano. Odpowiedź „Lucho” brzmi – gramy o tryplet. Na Vicente Calderon „Blaugrana” zrobiła w tym kierunku pierwszy krok. To już 23. mistrzostwo, które trafi do gabloty Barcelony. Zdobyciem mistrzostwa ekipa z Camp Nou potwierdziła swoją hegemonię w Hiszpanii – wygrana liga jest siódmą w ciągu 11 lat.
Nie chwal dnia przed zachodem słońca
22 zwycięstwa z rzędu, Superpuchar Europy, klubowe mistrzostwo świata, wygrane Gran Derbi. To najważniejsze osiągnięcia Realu Madryt jesienią. Wtedy w oczach kibiców jawiła się wizja doskonałego sezonu. Maszyna Carlo Ancelottiego miażdżyła każdego, kto stanął na jej drodze. Wszystko zaprzepaściła kontuzja Luki Modricia. Tylko tyle i aż tyle. Chorwat był mózgiem drużyny, każda piłka przechodziła przez pomocnika. „Lukita” tworzył i był tworzywem. To właśnie cecha, która robi tę słynną różnicę. Bez Modricia Real gasł i grał coraz słabiej.
W 2015 roku „Królewscy” wygrali 18 meczów, pięć razy zremisowali i aż osiem spotkań przegrali. W momencie, gdy sezon wkracza w decydującą fazę, nie można sobie pozwolić na tak słabą grę. Największymi przegranymi tego sezonu można uznać chyba Carlo Ancelottiego i Cristiano Ronaldo. Włoch najprawdopodobniej zapłaci za to stanowiskiem. Natomiast Ronaldo rozegrał najlepszy sezon w karierze pod względem strzeleckim. Zdobył 61 goli, ale żaden z nich nie przełożył się na najważniejsze trofea.
https://www.youtube.com/watch?v=xqm6VaAQNhc
Ligowe średniaki pokazały pazur
Walka o europejskie puchary już dawno nie była tak zacięta. Oprócz Realu i Barcelony pewny awans do Ligi Mistrzów zapewniło sobie Atletico Madryt. Podopieczni „Cholo” Simeone nie byli już tak efektywni jak w zeszłym roku. U progu sezonu wygrali Superpuchar Hiszpanii z Realem Madryt. Derby stały się prawdziwym konikiem „Rojiblancos”, którzy aż do rewanżowego spotkania w Champions League byli niepokonani. Bez Diego Costy, Felipe Luisa i Courtouis, ale z Griezmannem, Mandzukiciem i Torresem zajęli 3. miejsce w lidze i zapewnili sobie awans do następnej edycji Ligi Mistrzów.











