Zarówno Eden, jak i senior rodu Hazardów zawsze podkreślali, że Thorgan jest najzdolniejszy z całego rodzeństwa. Patrząc na rozwój najstarszego i jego grę w Lille, a później w Chelsea, trudno było uwierzyć w te słowa. Gdy młodszy zaczął stawiać pierwsze kroki w dorosłym futbolu, niemal od razu skupił na sobie wzrok całego świata, który oczekiwał ósmego cudu świata. Rok 2016 wydaje się najważniejszy w jego dotychczasowej karierze.

Odkąd tylko pojawił się w składzie francuskiego Lens, musiał mierzyć się z rosnącą legendą dwa lata starszego brata. To musi być niesamowicie dziwne uczucie, gdy trybuny przychodzą na mecz niemal wyłącznie dla ciebie, choć tak na dobrą sprawę jedynym twoim osiągnięciem jest wspólna pula genów z największym gwiazdorem śmiertelnego wroga. Tak właśnie było przy Stade Bollaert-Delelis przez jeden sezon. Później Thorgan razem z Edenem podpisali kontrakty z Chelsea, przy czym ten starszy z miejsca stał się najjaśniejszą jej gwiazdą, a młodszy od początku przeznaczony był na ogrywanie się w słabszych zespołach, tak by dołączyć do brata po nabraniu niezbędnego doświadczenia.
Dwuletnie wypożyczenie do Zulte Waregem okazało się strzałem w dziesiątkę, Thorgana naprawdę zaczęto uznawać za kandydata na poważnego piłkarza. 89 meczów we wszystkich rozgrywkach, 20 bramek i 30 asyst to wynik kosmiczny, nawet jeśli liga belgijska nie stoi na najwyższym poziomie. Do tego worek z nagrodami dla najlepszego piłkarza biegającego po krajowych boiskach. I w końcu spełnienie największych marzeń, czyli debiut w reprezentacji (mecz z USA, 29 maja 2013 roku).

Później jednak zaczęły się pierwsze rysy na idealnie budowanej karierze. Najpierw zawód związany z nieznalezieniem się w składzie kadry na brazylijski mundial (ogółem młodszy Hazard rozegrał zaledwie jeden mecz w barwach „Czerwonych Diabłów”), następnie decyzja Mourinho o kolejnym wypożyczeniu. Borussia Moenchengladbach wydawała się idealna – znacznie silniejsza liga, klub zaś bijący się o grę w Champions League, ale bez specjalnej presji. Do tego trener świetnie pracujący z młodymi zawodnikami. Thorgan liczył jednak na szansę w barwach „The Blues”. Szansę, której (jak się później okazało) w ogóle się nie doczekał.
W barwach BMG radził sobie bardzo przyzwoicie, choć różnicę poziomów w porównaniu z ligą belgijską odczuł dość wyraźnie. Uwagę zwraca to, że w Niemczech Hazard mniej „bawi się” futbolem – w Zulte był tak nietykalny, że gdy „włączał mu się Maradona”, nikt nie robił mu problemów. W barwach „Źrebaków” o wiele częściej szuka gry na jeden kontakt, przez co nie jest już tak spektakularny jak wcześniej. Młodszy z braci grał jednak na tyle dobrze, że klub postanowił go wykupić i uczynić jednym z liderów zespołu. Thorgan na propozycję przystał, wiedział bowiem, że w Chelsea nie ma najmniejszych szans na regularne występy. Osiem milionów euro wystarczyło, by na Stamford Bridge klub złożył zawodnikowi oficjalne podziękowania za grę (haha) i pozwolił na transfer.










