Tottenham Hotspur okazał się lepszą drużyną od Olympique Lyon i zasłużenie awansował do 1/8 finału Ligi Europy. Dziś na Stade de Gerland padł remis 1:1 (w dwumeczu 2:3), a bramkę dającą awans zdobył w ostatniej minucie meczu Moussa Dembele.
Pierwsze spotkanie pomiędzy tymi drużynami zakończyło się wynikiem 2:1, a dwie bramki dla Tottenhamu zdobył Gareth Bale. Wówczas honorowego gola dla Lyonu strzelił Samuel Umtiti, a jego trafienie z pewnością było bardzo cenną zdobyczą w kontekście dzisiejszego spotkania. Według bukmacherów faworytem dzisiejszego starcia był Lyon, jednak duże szanse dawano również gościom z Anglii.

Pierwsze minuty należały do gości, którzy o dziwo szybko ruszyli do ataków. Jednak gdy tylko Tottenham był przy piłce, na trybunach rozlegały się przeraźliwe gwizdy kibiców, by zdeprymować piłkarzy rywala. Mimo kiepskiego początku z każdą chwilą gospodarze zaczęli coraz lepiej grać. Przewagę nadal mieli przyjezdni, jednak to gospodarze zdobyli bramkę. W 17. minucie meczu gola na 1:0 strzelił Maxime Gonalons, który bardzo dobrze wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego, tym samym uszczęśliwiając kibiców zgromadzonych na Stade de Gerland. Do końca pierwszej części gry bramek już nie oglądaliśmy.
W początkowych trzech kwadransach gry częściej przy piłce byli podopieczni Andre Villasa-Boasa, którzy jednak nie potrafili przełożyć tego na zdobycz bramkową. Szczególnie aktywny był Holtby, który w końcówce pierwszej odsłony gry miał niesamowitą okazję do wyrównania. Nie wykorzystał jej, więc po pierwszej połowie jedną nogą w 1/8 finału był Lyon.
Na drugą połowę meczu goście wyszli dużo bardziej zmotywowani i naładowani energią. Przewagę w posiadaniu piłki utrzymywali nadal, jednak nic z tego nie wynikało. Nie minęło pięć minut, a niepowtarzalną okazję miał Emanuel Adebayor, jednak reprezentant Togo spudłował niczym junior. Po godzinie gry cała Anglia wskazywała na jedenasty metr, tylko sędzia Stark pozostał niewzruszony i nie odgwizdał karnego, uznając, że Friedel przepisowo zatrzymywał Lacazette w obrębie pola karnego. „Koguty” nie poddawały się i ciągle atakowały, jednak na bardzo dobrze ustawiony dzisiejszego wieczora Lyon to było za mało. Przyjezdni jednak nie rezygnowali.
Niesamowicie interesująco wyglądała końcówka spotkania. Tottenham rzucił na boisko wszystko to, co miał najlepsze. Ciągłe ataki i szybkie przenoszenie piłki pod bramkę Lyonu uszczęśliwiło w końcu kibiców z Anglii. Dosłownie kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem arbitra w regulaminowym czasie gry bramkę dla „The Spurs” zdobył Moussa Dembele. Do końca meczu bramki już nie padły, a spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1, który do awansu premiuje Tottenham Hotspur. Jak się okazało, asekuracyjna i ultraofensywna gra Lyonu nie opłaciła się i dzisiejszego wieczora wygrała zawziętość i ofensywna gra podopiecznych Andre Villasa-Boasa.











