„The Last Dance”, czyli Lech Poznań i jego ostatni taniec w tym składzie


Lech Poznań po sezonie może pożegnać nawet dziesięciu zawodników

14 maja 2022 „The Last Dance”, czyli Lech Poznań i jego ostatni taniec w tym składzie
Dawid Szafraniak

Porównywanie Chicago Bulls do Lecha Poznań jest może dość niefortunne, ale znajdziemy mnóstwo podobieństw. W zespole NBA kończyła się pewna epoka wraz z odejściem Michaela Jordana. Lech Poznań w tym składzie osobowym również nie przystąpi do kwalifikacji europejskich pucharów. Być może czeka go nawet mała rozbiórka, a więc to jest ostatni moment, aby podnieść trofeum, bo nikt nie zna jutra. Nie musimy chyba już dopowiadać, że to wyjątkowy sezon dla „Kolejorza”, bo jubileuszowy.


Udostępnij na Udostępnij na

Dla Michaela Jordana była to ostatnia szansa na zdobycie kolejnego złotego pierścienia. Dla wielu piłkarzy Lecha również będzie to ostatnia szansa na zdobycie jakiegokolwiek trofeum z „Kolejorzem”. Zatem ostatnie dwa spotkania, które zdecydują o mistrzostwie Polski, mogą okazać się bardzo sentymentalne, bo wygląda na to, że wielu nazwisk jesienią już nie obejrzymy przy Bułgarskiej.

Wychowankowie – młodsi i starsi

Odejście Jakuba Kamińskiego jest już dawno przesądzone. Po sezonie przeniesie się do Wolfsburga. Od dwóch i pół roku jest podstawowym zawodnikiem, a w tym sezonie postacią kluczową. Co zresztą udowodnił w meczu z Piastem. Mistrzostwo byłoby ukoronowaniem jego przygody w Lechu. Na dobrą sprawę z Lechem nic nie wywalczył. Raczej jego czas przynosił spektakularne porażki. A przeszłość pokazuje, że większość wychowanków, którzy zdobywali mistrzostwo z Lechem, świetnie poradziła sobie na zachodzie.

Na przykład Tomasz Kędziora, choć akurat on zbudował swoją markę na Ukrainie. Najprawdopodobniej jednak od nowego sezonu będzie występował w innych barwach. Jego powrót do Lecha był dość niespodziewany i w normalnych warunkach niemożliwy. Tomasz Kędziora według wielu miał zdecydowanie lepsze oferty, na przykład z Lille. Z pewnością latem kluby z czołowych lig będą się o niego zabijały. Nie ma szans, żeby został w Poznaniu, ale ma szansę w swojej domowej gablotce postawić drugie mistrzostwo Polski tuż obok dwóch tytułów mistrza Ukrainy, a to dla niego byłoby bezcenne.

Innym wychowankiem, który pomaga Maciejowi Skorży powtórzyć wyczyn z 2015 roku, jest Dawid Kownacki. Podobnie jak Kędziora pamięta ostatnie mistrzostwo Lecha, ale zapewne odejdzie po sezonie, choć nie jest to tak przesądzone jak w przypadku Kędziory. Piotr Rutkowski musiałby położyć na stole grube pieniądze, żeby w ogóle zacząć rozmowy z Fortuną Duesseldorf. Wątpliwy jest taki rozwój sytuacji, ale tak na chłodno. Dawid Kownacki przydał się wiosną, ale raczej nie jest warty cztery miliony, bo pewnie o takich kwotach byśmy musieli mówić.

Lech Poznań i niewiadoma przyszłość kluczowych piłkarzy

Oprócz wychowanków, których odejścia są praktycznie przesądzone, niepewna jest przyszłość kluczowych graczy. Trudno na ten moment określić, czy będą chcieli pokazać się w europejskich pucharach, a może poszukają innych wyzwań już poza Polską. Jesteśmy przekonani, że oferty za takich zawodników jak Joao Amaral i Jesper Karlstrom na sto procent się pojawią.

Wiele będzie zależało od tego, co się stanie w ostatnich dwóch kolejkach. Być może możliwość gry w Lidze Mistrzów skusi ich do pozostania w stolicy Wielkopolski. Drugą kwestią jest, jak zachowa się Lech. Skusi się na fajną sumkę, aby słynny excel bił zielonym na odległość, czy postawi na rozwój klubu. Niewątpliwie lukratywne oferty za Amarala i Karlstroma będą. „Kolejorz” teoretycznie jest stabilny finansowo, więc nie musi sprzedawać, ale różnie jest z tym Lechem.

Ponadto nie można być pewnym przyszłości kapitana drużyny, czyli Mikaela Ishaka. Formą wiosną nie imponuje, ale wiadomo, że jest bardzo ważną postacią w szatni i na boisku. Jedo oOdejście byłoby katastrofą i trudno w to w ogóle uwierzyć, ale nikt nie wie, jakie zapadną decyzje.

Obecnie brak dla nich miejsca

Lech ma bardzo silną i rozbudowaną kadrę. Jasne, że nikt nie chce siedzieć na ławce. Wszyscy są profesjonalistami, ale każdy ma swoje ambicje. Takich zawodników, którzy dostają mało szans, jest dużo. Choćby Pedro Tiba, któremu kończy się kontrakt. Maciej Skorża zdecydowanie woli stawiać na Murawskiego czy nawet Kvekveskiriego. Tym bardziej że chodzą plotki o zakusach Legii na Portugalczyka. Faktem jest jednak, że trzeba będzie poszukać następców wśród młodzieży (Antoni Kozubal) lub ruszyć na łowy.

To ich ostatnie spotkania w PKO Ekstraklasie? Szysz, Poręba… kto jeszcze odejdzie za darmo?

Podobna sytuacja jest z Lubomirem Satką. W poprzednich dwóch sezonach jeden z najlepszych stoperów ligi. Podstawowy obrońca reprezentacji Słowacji w tym sezonie musiał się jednak zadowolić jedynie pozycją trzeciego stopera i czekać na nieszczęścia kolegów. Końcówka należy do niego, bo wypadł Bartosz Salamon, ale jego odejście także jest dla nas przesądzone. Zresztą z klubu dochodzą informacje, że Satka nie do końca jest zadowolony ze swojej pozycji. Oznacza to, że potrzebna będzie dwójka stoperów.

Odejdzie także obecnie „pierwszy” bramkarz Lecha. Mickey van der Hart ostatecznie wyrzucił ze składu Filipa Bednarka i w końcówce sezonu to on strzeże poznańskiej bramki. W czerwcu kończy mu się kontrakt i zapewne odejdzie, a więc „Kolejorz” będzie musiał szukać wzmocnień. Warto zaznaczyć, że Holender, tak samo jak poprzednia dwójka, w Poznaniu nie zdobył żadnego trofeum, a została im do tego zaledwie jedna szansa. Co ciekawe, Tiba i Satka to piłkarze, którzy zasiadali w radzie drużyny. Holender w radzie drużyny nie był, ale zdarzało mu się nosić opaskę kapitańską. Oznacza to, że z poznańskiej szatni odejdą mocne charaktery. Ludzie, których zdanie się liczyło.

Lech Poznań i nieznaczące postacie

Lech Poznań ma już zapewniony udział w europejskich rozgrywkach. Oznacza to, że kadra nie powinna być węższa od tej obecnej, a przecież to nie koniec odejść. Jeszcze rok temu nie spodziewalibyśmy się, że Dani Ramirez będzie odgrywał tak marginalną rolę w zespole. W tym sezonie to tylko sześć spotkań od pierwszej minuty. Artur Sobiech nie rozegrał w rundzie wiosennej ani minuty ze względu na problemy po covidzie, ale był zabezpieczeniem Mikaela Ishaka. Według najnowszych informacji napastnik też odejdzie. Podobnie jak Hiszpan.

Podobna sytuacja ma się z Alanem Czerwińskim. Do Lecha przychodził przecież jako czołowy prawy obrońca ligi, a w rundzie wiosennej rozegrał w pierwszej drużynie śmieszne 14 minut. Niepewna jest także sytuacja Barry’ego Douglasa, który gdy dostawał szansę, to dawał radę, ale wyraźnie przegrywał rywalizację z Pedro Rebocho.

Naliczyliśmy dziewięciu piłkarzy, których odejście jest w 90% przesądzone, a wiele może wyjść w praniu. Przypominamy wciąż, że Lech, jeśli na poważnie myśli o europejskich pucharach, musi utrzymać wielkość kadry. Zapowiada się więc wiele plotek i ruchów transferowych. Zdecydowana większość piłkarzy, którzy odejdą, chciałaby się zapisać w historii Lecha i wpisać sobie w CV mistrzostwo na stulecie. Dla „Kolejorza” to ostatni taniec w tej obsadzie i albo sięgną po mistrzostwo, albo zostaną zapamiętani na lata jako ci, którzy po raz kolejny zbłaźnili „Dumę Wielkopolski”.

Komentarze
Ewa (gość) - 4 dni temu

TIBA w legii ?????
Buahahahahahahaha żart roku

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze