Sezon 2025/2026, do którego przystępuje Górnik Zabrze, będzie bardzo istotny głównie z kilku powodów. Jednym z nich jest kolejna gruntowna przebudowa kadry, której opiekunem został Michał Gašparik. Kibice, widząc transfery, jakich dokonał klub z Zabrza, są pełni optymizmu, jednak zapytań nie brakuje. Z pewnością sezon ten będzie dla Górnika wyzwaniem, aby nareszcie osiągnąć coś więcej niż 7. miejsce i spokojne miejsce w górnej części tabeli.
Sparingi na plus
Letni okres przygotowawczy Górnika Zabrze przyniósł cztery sparingi, które dają ciekawy obraz tego, w jakim miejscu znajduje się drużyna przed startem nowego sezonu. Choć były to mecze o różnym charakterze, z rywalami reprezentującymi zróżnicowany poziom, we wszystkich spotkaniach można było dostrzec spójny zamysł taktyczny i rosnącą dojrzałość zespołu.
Pierwszy mecz kontrolny, rozegrany z Podbeskidziem Bielsko-Biała, zakończył się zwycięstwem 4:2, choć jego przebieg pozostawia nieco do życzenia. Zabrzanie przez większą część meczu posiadali piłkę, prowadzili grę i tworzyli sytuacje. W ataku pozycyjnym radzili sobie płynnie, dobrze funkcjonowały skrzydła, a wymienność pozycji w ofensywie była zauważalna. Problemem okazały się jednak błędy indywidualne, które rywal bezlitośnie wykorzystał. Obie stracone bramki nie były wynikiem przemyślanych akcji Podbeskidzia, a raczej chwilowej dekoncentracji i braku odpowiedzialności w defensywie. Górnik nie dał się zdominować ani zepchnąć do obrony, ale sam wprowadził nerwowość tam, gdzie nie było ku temu powodów. Wynik może cieszyć, ale styl gry w obronie – już mniej.
W kolejnym sparingu Górnik zagrał z Arisem Limassol i wygrał 4:0. Mimo że wynik jest przekonujący, rywal wcale nie jest słaby. Aris to drużyna, która regularnie występuje w europejskich pucharach i ma solidne doświadczenie międzynarodowe. To pokazuje, że zabrzanie potrafią grać na wysokim poziomie także przeciw silnym przeciwnikom. W tym meczu Górnik prezentował spokojną, dojrzałą piłkę, opartą na cierpliwym rozgrywaniu i skutecznym finalizowaniu akcji. Pozytywnie wypadli też zmiennicy, którzy nie obniżyli jakości gry.
Z Victorią Pilzno porażka, ale jest na czym budować
Z kolei sparing z Viktorią Pilzno – mimo przegranej 1:2 – należy ocenić pozytywnie. To był test na tle mocnego, międzynarodowego przeciwnika, który w poprzednich sezonach rywalizował w europejskich pucharach. Górnik nie tylko nie odstawał, ale momentami prezentował się lepiej, zwłaszcza w drugiej części spotkania.
Dobrze funkcjonował pressing, drużyna potrafiła wymuszać błędy u rywala i utrzymywać się przy piłce na jego połowie. Jedynym mankamentem ponownie okazały się fragmenty dekoncentracji – obie bramki stracone były po niedopatrzeniach i złym ustawieniu przy stałych fragmentach. To powtarzający się motyw, który pokazuje, że zespół wymaga jeszcze pracy w sferze koncentracji i organizacji defensywnej, szczególnie w sytuacjach, gdy indywidualna czujność ma kluczowe znaczenie. Mimo to nie brakowało pozytywnych elementów – gra pozycyjna wyglądała solidnie, drużyna nie bała się prowadzić gry, a struktura ustawienia nie rozsypywała się nawet pod presją silnego przeciwnika. Na tle silnego rywala lepiej widać było też ogólny kierunek, w którym zmierza drużyna – i trzeba przyznać, że ten kierunek jest obiecujący.
Ostatni sparing przed sezonem Górnik rozegrał z MFK Karvina, wygrał 1:0 po golu Lukasa Podolskiego w samej końcówce spotkania. Choć wynik jest skromny, to warto podkreślić, że Karvina to drużyna regularnie występująca w czeskiej ekstraklasie, co czyni ten test wartościowym. Mecz był wyrównany, a decydujący moment nadszedł w 90. minucie, kiedy to Natan Dzięgielewski obsłużył Podolskiego, a ten pewnym strzałem zapewnił zwycięstwo swojej drużynie. To spotkanie pokazało, że Górnik potrafi utrzymać koncentrację do końca i wykorzystać swoje okazje, co jest istotnym atutem przed rozpoczęciem sezonu.
Łatwiejszy start Gašparika niż u innych trenerów
Gašparik ma znacznie łatwiejsze wejście do drużyny niż wielu jego poprzedników, co wynika z kilku kluczowych czynników. Po pierwsze, już na etapie letniego okresu przygotowawczego ma realną możliwość zgrania zespołu przed rozpoczęciem sezonu, co jest ogromnym plusem w kontekście budowania spójnej i dobrze funkcjonującej drużyny. Transfery, które zostały przeprowadzone, wyglądają na bardzo przemyślane i celne — na papierze skład prezentuje się solidnie i zrównoważenie, co daje trenerowi dobre narzędzia do realizacji swoich pomysłów taktycznych.
Dodatkowo Gašparik zna Górnik od środka — jako były zawodnik klubu doskonale rozumie jego mentalność, historię i specyfikę, co ułatwia mu budowanie relacji z piłkarzami oraz działaczami. To ważny atut, bo trener nie musi zaczynać od zera, a może skupić się na konkretnych aspektach pracy z zespołem. Kolejnym dużym plusem jest fakt, że Gašparik mówi całkiem dobrze po polsku, co znacząco usprawnia komunikację na linii trener – zawodnicy i pozwala na szybsze i bardziej precyzyjne przekazywanie swoich oczekiwań.
Zbigniew Harazim
Warto także podkreślić, że Gašparik dysponuje bardzo rozbudowanym sztabem szkoleniowym, co daje mu wsparcie w różnych aspektach przygotowań — od taktyki, przez analizę przeciwników, po pracę indywidualną z zawodnikami. To dodatkowo zwiększa efektywność pracy i pozwala lepiej przygotować drużynę na wyzwania nadchodzącego sezonu.
Transfery
Górnik Zabrze, jak to ma w zwyczaju, dokonał kolejnej rewolucji kadrowej. W składzie 14-krotnych mistrzów Polski pojawiło się 11 nowych zawodników, którzy mają za zadanie jeszcze bardziej pomóc w budowie wielkiej drużyny. Wielkim osiągnięciem działu sportowego Górnika jest pozyskanie z Jagiellonii Białystok Michała Sačka i Jarosława Kubickiego, którzy w zeszłym sezonie byli ostoją i głównymi zawodnikami białostockiego klubu. Z klubem pożegnali się również piłkarze, dla których miejsca w zespole nie było lub którzy po prostu nie odegrali swojej roli w odpowiedni sposób. Jednym z nich jest Aleksander Buksa, który pomimo wielkiego potencjału został zmuszony do opuszczenia Górnika. Finalnie zawodnik zdecydował się na wypożyczenie do ligowego rywala – GKS-u Katowice.
Przyszli
Letnie transfery do Górnika Zabrze nie były przypadkowe. Klub działał konsekwentnie, szukając zawodników pasujących do pomysłu trenera i stylu gry. Zamiast eksperymentów czy medialnych nazwisk postawiono na ludzi gotowych do natychmiastowej gry i rywalizacji.
Jednym z najważniejszych nabytków jest Jarosław Kubicki. To środkowy pomocnik, który zna ligę od podszewki – grał w Zagłębiu Lubin, Lechii Gdańsk, a ostatnio w Jagiellonii Białystok, z którą zdobył mistrzostwo Polski. To transfer dający pewność w środku pola. Kubicki nie potrzebuje aklimatyzacji, zna presję i tempo PKO BP Ekstraklasy. To zawodnik gotowy do gry od 1. kolejki. Drugim bardzo ważnym wzmocnieniem jest Martin Saček. To jeden z najlepszych prawych obrońców w lidze – dynamiczny, inteligentny, regularny. Potrafi grać zarówno w obronie, jak i wspierać ofensywę. Co istotne, zarówno Saček, jak i Kubicki zostali pozyskani z klubu walczącego o grę w Europie. Górnik ich przekonał projektem, pomysłem i rozmową – to dowód na wzrost sportowej wiarygodności klubu.
Do drużyny dołączyli także młodzi zawodnicy: Natan Dzięgielewski i Wiktor Nowak. Obaj to inwestycja w przyszłość, ale mają potencjał, by już teraz walczyć o minuty. Ich obecność zwiększa rywalizację w szerokiej kadrze. Do defensywy nie sprowadzono nikogo, co może oznaczać zaufanie do obecnego zestawu obrońców. Najwięcej nadziei kibice wiążą z transferami do ataku. Sprowadzono zawodników o profilu typowej „dziewiątki”, której od lat brakowało w Zabrzu. Górnik potrzebuje napastnika gwarantującego minimum 10 bramek w sezonie – właśnie tego szukano. Nowi gracze mają dać jakość, fizyczność i skuteczność pod bramką rywala.
Odeszli
Odejścia z Górnika Zabrze przyniosły kilka istotnych zmian w składzie drużyny. Klub pożegnał się z zawodnikami, którzy nie wpisywali się w plan nowego trenera lub nie spełniali oczekiwań sportowych. Sinan Bakis był zdecydowanie rozczarowaniem – bezjajeczny i jałowy w ofensywie, nie wnosił jakości, której oczekiwano. Zabrzanie postanowili się z nim rozstać, by zrobić miejsce dla skuteczniejszych napastników. Z drużyny odszedł także Filip Prebsl, czeski obrońca, który nie zdołał wywalczyć stałego miejsca w składzie. Po zakończeniu wypożyczenia do Japonii wrócił Yosuke Furukawa, który nie przedłużył umowy z Górnikiem. Wszystkie te ruchy miały na celu uporządkowanie kadry i lepsze dostosowanie zespołu do wymagań nowego trenera Jana Gašparíka.
Więcej na temat transferów w Górniku Zabrze pisaliśmy w innym artykule na naszym portalu.
Cele na ten sezon
Górnik Zabrze chce się cały czas rozwijać – nie tylko na boisku, lecz także jako klub. Jednym z ważnych celów jest prywatyzacja, która miałaby pomóc w stabilizacji finansowej i dalszych inwestycjach. W nadchodzącym sezonie drużyna chce walczyć o jak najwyższe miejsce w lidze i pokazać, że potrafi bić się o europejskie puchary. Wiele osób widzi w Górniku czarnego konia PKO BP Ekstraklasy, bo potencjał jest naprawdę duży. Jednak jak mówił Rafał Janicki w wywiadzie na naszym portalu, same umiejętności to nie wszystko – najważniejsze będą wyniki i konsekwencja w grze. Klub stara się budować nie tylko mocną drużynę, lecz także dobrze działającą organizację, która pozwoli Górnikowi wrócić na właściwe tory i zyskać większą siłę na polskiej piłkarskiej mapie.
Przewidywany skład
Bramkarz:
Łubik to naturalny wybór między słupkami Górnika. Po bardzo udanym sezonie w GKS‑ie Tychy, w którym wielokrotnie ratował zespół i wyróżniał się pewną, dojrzalszą, niż wskazuje wiek, grą, jego miejsce w wyjściowym składzie nie powinno dziwić. Spokój, dobra gra na linii i solidne przygotowanie fizyczne sprawiają, że Górnik może czuć się bezpiecznie w bramce. W sparingach pokazał się z dobrej strony, a sztab nie ukrywa, że właśnie na nim chce oprzeć nowy sezon. To młody, ale już sprawdzony bramkarz – logiczny wybór na pozycję numer jeden.
Obrońcy:
Na lewej stronie niezmiennie rządzi Erik Janža – kapitan, lider i jeden z najbardziej wpływowych zawodników Górnika. Od lat daje drużynie nie tylko jakość w defensywie, lecz także realne wsparcie w ataku. Doświadczenie, pewność siebie i dokładność przy stałych fragmentach sprawiają, że jego miejsce w wyjściowym składzie nawet przez chwilę nie podlegało dyskusji.
W środku defensywy duet tworzą Kryspin Szcześniak i Rafał Janicki. Pierwszy to coraz dojrzalszy stoper, który z każdym kolejnym występem udowadnia swoją wartość – gra odpowiedzialnie, dobrze czyta sytuacje i rzadko popełnia błędy. Drugi – Janicki – to filar formacji, bardzo doświadczony ligowiec, który daje drużynie spokój i stabilność. Jego obecność to gwarancja odpowiedniego ustawienia i kontroli, szczególnie w trudniejszych momentach meczu.
Na prawej stronie defensywy gra Michal Sáček, który wyrósł na jednego z najlepszych zawodników w lidze na swojej pozycji. Pewny w defensywie, niezwykle aktywny w ataku, a przy tym świetnie wyszkolony technicznie. Jego gra na wysokiej intensywności i zaangażowanie sprawiają, że Górnikowi będzie grało się lepiej i bezpieczniej w fazach przejściowych.
Pomocnicy:
W środku pola postawiliśmy na ogranie z odrobiną czegoś szalonego. Z jednego strony Patrik Hellebrand, który w poprzednim sezonie wyrósł na prawdziwego lidera w drużynie Górnika. Był także jednym z najlepszych pomocników w lidze, o którego pytały kluby z lepszych lig w Europie. Z drugiej natomiast mamy do czynienia z zawodnikami, którzy w Górniku albo nie grali za dużo, albo dopiero przeszli do nowego zespołu. Liseth to gracz, który przez urazy musiał opuścić znaczną część zeszłego sezonu, z kolei Young Goh to piłkarz, po którym wiele sobie obiecujemy. Niegdyś wielki talent koreańskiej piłki, teraz zawodnik, który może oczarować ekstraklasę swoją grą.
Napastnicy:
Nie będziemy odkrywczy, jeżeli powiemy, że na pozycji napastnika będzie nowy zawodnik. Postawiliśmy na Gabriela, który swoją grą głową, tyłem do bramki i ustawianiem się w polu karnym będzie w stanie idealnie odnaleźć się w polu karnym Lechii Gdańsk. Z kolei szybkie skrzydła w postaci Kamila Lukoszka i Ismaheela, o ile będą w formie, mogą siać spustoszenie w szeregach rywali. Jednak trzeba sobie powiedzieć jasno, że obaj muszą poświęcić więcej czasu na wykończenie, bo nie jest to ich najmocniejsza strona.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Sezon 2025/2026, do którego przystępuje Górnik Zabrze, będzie bardzo istotny głównie z kilku powodów. Jednym z nich jest kolejna gruntowna przebudowa kadry, której opiekunem został Michał Gašparik. Kibice, widząc transfery, jakich dokonał klub z Zabrza, są pełni optymizmu, jednak zapytań nie brakuje. Z pewnością sezon ten będzie dla Górnika wyzwaniem, aby nareszcie osiągnąć coś więcej niż 7. miejsce i spokojne miejsce w górnej części tabeli.
Sparingi na plus
Letni okres przygotowawczy Górnika Zabrze przyniósł cztery sparingi, które dają ciekawy obraz tego, w jakim miejscu znajduje się drużyna przed startem nowego sezonu. Choć były to mecze o różnym charakterze, z rywalami reprezentującymi zróżnicowany poziom, we wszystkich spotkaniach można było dostrzec spójny zamysł taktyczny i rosnącą dojrzałość zespołu.
Pierwszy mecz kontrolny, rozegrany z Podbeskidziem Bielsko-Biała, zakończył się zwycięstwem 4:2, choć jego przebieg pozostawia nieco do życzenia. Zabrzanie przez większą część meczu posiadali piłkę, prowadzili grę i tworzyli sytuacje. W ataku pozycyjnym radzili sobie płynnie, dobrze funkcjonowały skrzydła, a wymienność pozycji w ofensywie była zauważalna. Problemem okazały się jednak błędy indywidualne, które rywal bezlitośnie wykorzystał. Obie stracone bramki nie były wynikiem przemyślanych akcji Podbeskidzia, a raczej chwilowej dekoncentracji i braku odpowiedzialności w defensywie. Górnik nie dał się zdominować ani zepchnąć do obrony, ale sam wprowadził nerwowość tam, gdzie nie było ku temu powodów. Wynik może cieszyć, ale styl gry w obronie – już mniej.
W kolejnym sparingu Górnik zagrał z Arisem Limassol i wygrał 4:0. Mimo że wynik jest przekonujący, rywal wcale nie jest słaby. Aris to drużyna, która regularnie występuje w europejskich pucharach i ma solidne doświadczenie międzynarodowe. To pokazuje, że zabrzanie potrafią grać na wysokim poziomie także przeciw silnym przeciwnikom. W tym meczu Górnik prezentował spokojną, dojrzałą piłkę, opartą na cierpliwym rozgrywaniu i skutecznym finalizowaniu akcji. Pozytywnie wypadli też zmiennicy, którzy nie obniżyli jakości gry.
Z Victorią Pilzno porażka, ale jest na czym budować
Z kolei sparing z Viktorią Pilzno – mimo przegranej 1:2 – należy ocenić pozytywnie. To był test na tle mocnego, międzynarodowego przeciwnika, który w poprzednich sezonach rywalizował w europejskich pucharach. Górnik nie tylko nie odstawał, ale momentami prezentował się lepiej, zwłaszcza w drugiej części spotkania.
Dobrze funkcjonował pressing, drużyna potrafiła wymuszać błędy u rywala i utrzymywać się przy piłce na jego połowie. Jedynym mankamentem ponownie okazały się fragmenty dekoncentracji – obie bramki stracone były po niedopatrzeniach i złym ustawieniu przy stałych fragmentach. To powtarzający się motyw, który pokazuje, że zespół wymaga jeszcze pracy w sferze koncentracji i organizacji defensywnej, szczególnie w sytuacjach, gdy indywidualna czujność ma kluczowe znaczenie. Mimo to nie brakowało pozytywnych elementów – gra pozycyjna wyglądała solidnie, drużyna nie bała się prowadzić gry, a struktura ustawienia nie rozsypywała się nawet pod presją silnego przeciwnika. Na tle silnego rywala lepiej widać było też ogólny kierunek, w którym zmierza drużyna – i trzeba przyznać, że ten kierunek jest obiecujący.
Ostatni sparing przed sezonem Górnik rozegrał z MFK Karvina, wygrał 1:0 po golu Lukasa Podolskiego w samej końcówce spotkania. Choć wynik jest skromny, to warto podkreślić, że Karvina to drużyna regularnie występująca w czeskiej ekstraklasie, co czyni ten test wartościowym. Mecz był wyrównany, a decydujący moment nadszedł w 90. minucie, kiedy to Natan Dzięgielewski obsłużył Podolskiego, a ten pewnym strzałem zapewnił zwycięstwo swojej drużynie. To spotkanie pokazało, że Górnik potrafi utrzymać koncentrację do końca i wykorzystać swoje okazje, co jest istotnym atutem przed rozpoczęciem sezonu.
Łatwiejszy start Gašparika niż u innych trenerów
Gašparik ma znacznie łatwiejsze wejście do drużyny niż wielu jego poprzedników, co wynika z kilku kluczowych czynników. Po pierwsze, już na etapie letniego okresu przygotowawczego ma realną możliwość zgrania zespołu przed rozpoczęciem sezonu, co jest ogromnym plusem w kontekście budowania spójnej i dobrze funkcjonującej drużyny. Transfery, które zostały przeprowadzone, wyglądają na bardzo przemyślane i celne — na papierze skład prezentuje się solidnie i zrównoważenie, co daje trenerowi dobre narzędzia do realizacji swoich pomysłów taktycznych.
Dodatkowo Gašparik zna Górnik od środka — jako były zawodnik klubu doskonale rozumie jego mentalność, historię i specyfikę, co ułatwia mu budowanie relacji z piłkarzami oraz działaczami. To ważny atut, bo trener nie musi zaczynać od zera, a może skupić się na konkretnych aspektach pracy z zespołem. Kolejnym dużym plusem jest fakt, że Gašparik mówi całkiem dobrze po polsku, co znacząco usprawnia komunikację na linii trener – zawodnicy i pozwala na szybsze i bardziej precyzyjne przekazywanie swoich oczekiwań.
Zbigniew Harazim
Warto także podkreślić, że Gašparik dysponuje bardzo rozbudowanym sztabem szkoleniowym, co daje mu wsparcie w różnych aspektach przygotowań — od taktyki, przez analizę przeciwników, po pracę indywidualną z zawodnikami. To dodatkowo zwiększa efektywność pracy i pozwala lepiej przygotować drużynę na wyzwania nadchodzącego sezonu.
Transfery
Górnik Zabrze, jak to ma w zwyczaju, dokonał kolejnej rewolucji kadrowej. W składzie 14-krotnych mistrzów Polski pojawiło się 11 nowych zawodników, którzy mają za zadanie jeszcze bardziej pomóc w budowie wielkiej drużyny. Wielkim osiągnięciem działu sportowego Górnika jest pozyskanie z Jagiellonii Białystok Michała Sačka i Jarosława Kubickiego, którzy w zeszłym sezonie byli ostoją i głównymi zawodnikami białostockiego klubu. Z klubem pożegnali się również piłkarze, dla których miejsca w zespole nie było lub którzy po prostu nie odegrali swojej roli w odpowiedni sposób. Jednym z nich jest Aleksander Buksa, który pomimo wielkiego potencjału został zmuszony do opuszczenia Górnika. Finalnie zawodnik zdecydował się na wypożyczenie do ligowego rywala – GKS-u Katowice.
Przyszli
Letnie transfery do Górnika Zabrze nie były przypadkowe. Klub działał konsekwentnie, szukając zawodników pasujących do pomysłu trenera i stylu gry. Zamiast eksperymentów czy medialnych nazwisk postawiono na ludzi gotowych do natychmiastowej gry i rywalizacji.
Jednym z najważniejszych nabytków jest Jarosław Kubicki. To środkowy pomocnik, który zna ligę od podszewki – grał w Zagłębiu Lubin, Lechii Gdańsk, a ostatnio w Jagiellonii Białystok, z którą zdobył mistrzostwo Polski. To transfer dający pewność w środku pola. Kubicki nie potrzebuje aklimatyzacji, zna presję i tempo PKO BP Ekstraklasy. To zawodnik gotowy do gry od 1. kolejki. Drugim bardzo ważnym wzmocnieniem jest Martin Saček. To jeden z najlepszych prawych obrońców w lidze – dynamiczny, inteligentny, regularny. Potrafi grać zarówno w obronie, jak i wspierać ofensywę. Co istotne, zarówno Saček, jak i Kubicki zostali pozyskani z klubu walczącego o grę w Europie. Górnik ich przekonał projektem, pomysłem i rozmową – to dowód na wzrost sportowej wiarygodności klubu.
Do drużyny dołączyli także młodzi zawodnicy: Natan Dzięgielewski i Wiktor Nowak. Obaj to inwestycja w przyszłość, ale mają potencjał, by już teraz walczyć o minuty. Ich obecność zwiększa rywalizację w szerokiej kadrze. Do defensywy nie sprowadzono nikogo, co może oznaczać zaufanie do obecnego zestawu obrońców. Najwięcej nadziei kibice wiążą z transferami do ataku. Sprowadzono zawodników o profilu typowej „dziewiątki”, której od lat brakowało w Zabrzu. Górnik potrzebuje napastnika gwarantującego minimum 10 bramek w sezonie – właśnie tego szukano. Nowi gracze mają dać jakość, fizyczność i skuteczność pod bramką rywala.
Odeszli
Odejścia z Górnika Zabrze przyniosły kilka istotnych zmian w składzie drużyny. Klub pożegnał się z zawodnikami, którzy nie wpisywali się w plan nowego trenera lub nie spełniali oczekiwań sportowych. Sinan Bakis był zdecydowanie rozczarowaniem – bezjajeczny i jałowy w ofensywie, nie wnosił jakości, której oczekiwano. Zabrzanie postanowili się z nim rozstać, by zrobić miejsce dla skuteczniejszych napastników. Z drużyny odszedł także Filip Prebsl, czeski obrońca, który nie zdołał wywalczyć stałego miejsca w składzie. Po zakończeniu wypożyczenia do Japonii wrócił Yosuke Furukawa, który nie przedłużył umowy z Górnikiem. Wszystkie te ruchy miały na celu uporządkowanie kadry i lepsze dostosowanie zespołu do wymagań nowego trenera Jana Gašparíka.
Więcej na temat transferów w Górniku Zabrze pisaliśmy w innym artykule na naszym portalu.
Cele na ten sezon
Górnik Zabrze chce się cały czas rozwijać – nie tylko na boisku, lecz także jako klub. Jednym z ważnych celów jest prywatyzacja, która miałaby pomóc w stabilizacji finansowej i dalszych inwestycjach. W nadchodzącym sezonie drużyna chce walczyć o jak najwyższe miejsce w lidze i pokazać, że potrafi bić się o europejskie puchary. Wiele osób widzi w Górniku czarnego konia PKO BP Ekstraklasy, bo potencjał jest naprawdę duży. Jednak jak mówił Rafał Janicki w wywiadzie na naszym portalu, same umiejętności to nie wszystko – najważniejsze będą wyniki i konsekwencja w grze. Klub stara się budować nie tylko mocną drużynę, lecz także dobrze działającą organizację, która pozwoli Górnikowi wrócić na właściwe tory i zyskać większą siłę na polskiej piłkarskiej mapie.
Przewidywany skład
Bramkarz:
Łubik to naturalny wybór między słupkami Górnika. Po bardzo udanym sezonie w GKS‑ie Tychy, w którym wielokrotnie ratował zespół i wyróżniał się pewną, dojrzalszą, niż wskazuje wiek, grą, jego miejsce w wyjściowym składzie nie powinno dziwić. Spokój, dobra gra na linii i solidne przygotowanie fizyczne sprawiają, że Górnik może czuć się bezpiecznie w bramce. W sparingach pokazał się z dobrej strony, a sztab nie ukrywa, że właśnie na nim chce oprzeć nowy sezon. To młody, ale już sprawdzony bramkarz – logiczny wybór na pozycję numer jeden.
Obrońcy:
Na lewej stronie niezmiennie rządzi Erik Janža – kapitan, lider i jeden z najbardziej wpływowych zawodników Górnika. Od lat daje drużynie nie tylko jakość w defensywie, lecz także realne wsparcie w ataku. Doświadczenie, pewność siebie i dokładność przy stałych fragmentach sprawiają, że jego miejsce w wyjściowym składzie nawet przez chwilę nie podlegało dyskusji.
W środku defensywy duet tworzą Kryspin Szcześniak i Rafał Janicki. Pierwszy to coraz dojrzalszy stoper, który z każdym kolejnym występem udowadnia swoją wartość – gra odpowiedzialnie, dobrze czyta sytuacje i rzadko popełnia błędy. Drugi – Janicki – to filar formacji, bardzo doświadczony ligowiec, który daje drużynie spokój i stabilność. Jego obecność to gwarancja odpowiedniego ustawienia i kontroli, szczególnie w trudniejszych momentach meczu.
Na prawej stronie defensywy gra Michal Sáček, który wyrósł na jednego z najlepszych zawodników w lidze na swojej pozycji. Pewny w defensywie, niezwykle aktywny w ataku, a przy tym świetnie wyszkolony technicznie. Jego gra na wysokiej intensywności i zaangażowanie sprawiają, że Górnikowi będzie grało się lepiej i bezpieczniej w fazach przejściowych.
Pomocnicy:
W środku pola postawiliśmy na ogranie z odrobiną czegoś szalonego. Z jednego strony Patrik Hellebrand, który w poprzednim sezonie wyrósł na prawdziwego lidera w drużynie Górnika. Był także jednym z najlepszych pomocników w lidze, o którego pytały kluby z lepszych lig w Europie. Z drugiej natomiast mamy do czynienia z zawodnikami, którzy w Górniku albo nie grali za dużo, albo dopiero przeszli do nowego zespołu. Liseth to gracz, który przez urazy musiał opuścić znaczną część zeszłego sezonu, z kolei Young Goh to piłkarz, po którym wiele sobie obiecujemy. Niegdyś wielki talent koreańskiej piłki, teraz zawodnik, który może oczarować ekstraklasę swoją grą.
Napastnicy:
Nie będziemy odkrywczy, jeżeli powiemy, że na pozycji napastnika będzie nowy zawodnik. Postawiliśmy na Gabriela, który swoją grą głową, tyłem do bramki i ustawianiem się w polu karnym będzie w stanie idealnie odnaleźć się w polu karnym Lechii Gdańsk. Z kolei szybkie skrzydła w postaci Kamila Lukoszka i Ismaheela, o ile będą w formie, mogą siać spustoszenie w szeregach rywali. Jednak trzeba sobie powiedzieć jasno, że obaj muszą poświęcić więcej czasu na wykończenie, bo nie jest to ich najmocniejsza strona.