Olimpia Elbląg przegrała u siebie z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza 0:1. Wynik spotkania w 10. minucie ustalił Andrzej Rybski.
Termalica rozpoczęła mecz tak, jak oczekiwalibyśmy tego od zespołu walczącego o awans do T-Mobile Ekstraklasy. W 10. minucie po składnej akcji piłkę do pustej bramki skierował Rybski. 180 sekund później chwila dekoncentracji mogła kosztować zespół z Niecieczy straconego gola. Matwijów stoczył pojedynek sam na sam z Nowakiem, jednak golkiper rywali popisał się świetnym wyjściem z bramki.

W 22. minucie Olimpia znowu zagroziła bramce Termaliki. Tym razem Czoska minimalnie przestrzelił z dystansu. W 28. minucie Piątek uderzył przewrotką, ale Rogaczow efektowną paradą uchronił swój zespół przed utratą gola. Chwilę później bramkarz gospodarzy ponownie zasłużył na brawa, broniąc strzał Drozdowicza z ostrego kąta.
W 39. minucie Lubenow posłał dobrą piłkę z rzutu wolnego w pole karne, ale ta bezpańsko przeszła nietknięta przez nikogo na piątym metrze. Gra Olimpii w końcówce z pominięciem drugiej linii nie zaowocowała niczym szczególnym i zespoły do szatni zeszły przy prowadzeniu Termaliki.
W 55. minucie Termalica powinna prowadzić 2:0. Piłka spadła w polu karnym pod nogi Drozdowicza, który jednak w kompromitujący sposób przestrzelił. Po godzinie gry trener Olimpii zdecydował się na grę trójką napastników. Zrobił to słusznie, bo czasu było coraz mniej, a wynik trzeba było gonić. 120 sekund później Rogaczow dobrze wyszedł przed pole karne, głową zażegnując niebezpieczeństwo.
W 70. minucie gospodarzy przed utratą gola uratowała poprzeczka, w którą trafił z prawego narożnika pola karnego Pawlusiński. Końcówka należała do Olimpii, ale jej ataki przypominały walenie głową w mur. Ostatecznie gospodarzom nie udało się wyrównać.











