Zimna kiełbasa, twarda bułka i wysoka cena – tak w skrócie można podsumować kulinarne doświadczenia tysięcy kibiców odwiedzających Tarczyński Arenę. Stadion, który miał być wizytówką Wrocławia, coraz częściej staje się symbolem gastronomicznej porażki fundowanej przez spółkę Stadion Catering. Problem jest tym poważniejszy, że dotyka największego beneficjenta stadionowej frekwencji – kibiców Śląska Wrocław – którzy nie mają alternatywy. Na szczęście pojawia się światełko w tunelu, bo już nie tylko kibice, ale też sponsor tytularny stadionu firma Tarczyński też ma tego dosyć.
Relacje kibiców są spójne: kiełbasa często trafia na talerz zimna, a bułki są twarde jak kamień. Sam produkt – zamiast pachnieć ciepłym grillem – potrafi ochłodzić letnie wieczory. Do tego hot-dog którego nie da się przełknąć i zapiekanka, której głównym składnikiem jest wielka, twarda, buła. Wszystko to przy cenach, które w przeliczeniu za gram jedzenia potrafią zawstydzić niejedną warszawską restaurację. Doskonale widać to w materiale przygotowanym przez portal Śląsknet.
Co na to Stadion Wrocław? Pisze o zmianach, których jednak nie widać
Po fali skarg wysłałem do spółki Stadion Wrocław pytania dotyczące jakości serwowanych produktów. Odpowiedź jest wymijająca. Władze stadionu przyznają, że po podpisaniu nowej umowy z firmą Stadion Catering wprowadzono zmiany. Zakupiono nowy sprzęt, piece, bemary, kasy i instalacje. W teorii miało to usprawnić obsługę i poprawić jakość. W praktyce – jak twierdzą kibice – efektów nie widać.
Co istotne, spółka nie prowadzi bezpośredniej kontroli jakości sprzedawanych produktów ani pracy personelu Stadion Catering. Odpowiedzialność za świeżość i jakość jedzenia leży w całości po stronie firmy cateringowej. Stadion Wrocław ogranicza się do przekazywania opinii kibiców partnerowi gastronomicznemu.
Śląsk Wrocław? Bez głosu w tej sprawie
Warto zaznaczyć, że Śląsk Wrocław choć jest głównym użytkownikiem stadionu nie ma żadnego wpływu na wybór firmy cateringowej ani na jej pracę. Zgodnie z umową zawartą ze spółką Stadion Wrocław, klub przyjmuje ofertę gastronomiczną, jaką zapewnia operator obiektu. To oznacza, że kibice – choć kupują jedzenie podczas meczów Śląska – w rzeczywistości korzystają z usług narzuconych klubowi przez stadion. Bez możliwości wprowadzenia zmian przez sam klub.
Firma Tarczyński mówi: „dość!”
Udało mi się skontaktować z Dawidem Tarczyńskim, wiceprezesem zarządu firmy Tarczyński, sponsora tytularnego stadionu. Przedstawiłem mu sytuację i relacje kibiców. W firmie doskonale zdają sobie sprawę, że stadionowy catering, mimo że nie ma nic wspólnego z ich działalnością, może być błędnie kojarzony z marką Tarczyński. To, jak podkreślają, uderza w ich wizerunek. Od Dawida Tarczyńskiego otrzymałem jasne zapewnienie. Firma Tarczyński stanowczo zainterweniuje w tej sprawie, bo nie godzi się na taki rozwój sytuacji. Co więcej, temat zostanie poruszony już w najbliższy czwartek na posiedzeniu zarządu spółki. Tak stanowcza reakcja głównego sponsora stadionu może okazać się gamechangerem, który wreszcie wymusi poprawę jakości serwowanego jedzenia.












