W 3. kolejce zmagań grupowych Szwajcaria remisuje bramkowo z Kostaryką i melduje się w 1/8 finału. Zawodnicy z Ameryki centralnej bez turniejowego zera – zdobywają pierwszą bramkę!
Ostatnia kolejka w mundialowej grupie E zapowiadała się wyjątkowo dobrze. Przed grupowymi meczami jedynie Kostaryka pewna była powrotu do domu, a trzy pozostałe drużyny – Brazylia, Szwajcaria i Serbia – w dalszym ciągu walczyły o awans do 1/8 finału.
Dla zespołu z Kostaryki był to ostatni mecz mistrzostw świata, więc chciał godnie pożegnać się z Rosją. W poprzednich spotkaniach Navas i koledzy zostawili po sobie dobre wrażenie. Powodów do wstydu mieć nie musieli, ale i tak zapowiadali, że postawią Szwajcarom wysokie wymagania. Za nic w świecie nie chcieli opuszczać Rosji z ogromnym zerem na koncie – zero bramek, zero punktów.
Zespół prowadzony przez trenera Petkovicia przygotowywał się do dzisiejszego starcia podbudowany ostatnim zwycięstwem nad Serbią, a także w cieniu małej afery wywołanej przez kilku graczy. Shaqiri, Xhaka i nowy gracz Arsenalu, Stefan Lichtsteiner, sukces w 2. kolejce grupowej celebrowali gestami symbolizującymi dwugłowego albańskiego orła. Manifestacja polityczna nie przeszła jednak bez echa, a wywodzący się z Kosowa gracze (Xhaka i Shaqiri) ukarani zostali przez FIFA grzywną w wysokości 10 tysięcy franków szwajcarskich, zaś naśladujący ich kapitan o połowę mniejszą sumą. Przypomnijmy, że groziła im dyskwalifikacja na dwa mecze.
Shaqiri skupiał na sobie uwagę nie tylko ze względu na swoje wybryki. We wcześniejszych meczach z Brazylią i Serbią był jednym z najbardziej wyróżniających się graczy i wszyscy liczyli na to, że podobnie będzie i tym razem.
Dzemaili do przerwy
Szwajcarom do wyjścia z grupy wystarczył jedynie remis, ale wcale nie zamierzali grać jak choćby Francuzi wczoraj – sic!. Szansę od 1. minuty dostał Gavranović, który w ataku zastąpił siermiężnego w dwóch pierwszych kolejkach Seferovicia, i to jego zespół był przeważającą stroną w pierwszej odsłonie meczu.
Kostarykanie mieli swoje szanse, zdominowali grę i przejęli inicjatywę, lecz po ich strzałach stwarzających zagrożenie obronną ręką wychodził bramkarz „Helwetów”. Strzeżona przez niego bramka wydawała się zaczarowana, a Szwajcarom udało się w końcu odblokować i wyjść z opresji, bo na prowadzenie wyprowadził ich Blerim Dzemaili.
Bramka, którą zdobył zawodnik włoskiej Bologni, zapisuje się również wśród ciekawych statystyk, ponieważ jest golem strzelonym przez piłkarzy ze Szwajcarii w szóstej na siedem rozegranych ostatnio przez nich gier w mistrzostwach świata.










