W szlagierowym spotkaniu 6. kolejki Primera Division lider tabeli, Valencia, podejmowała zespół Athletic Bilbao. Zdecydowanym faworytem spotkania był zespół „Nietoperzy”, który po świetnym meczu wygrał 2:1 W pozostałych sobotnich spotkaniach Real Saragossa zremisował ze Realem Sporting Gijon 2:2 a Real Sociedad wygrał z Espanyolem Barcelona 1:0.
Valencia – Athletic Bilbao
W poprzednim sezonie Baskowie dwukrotnie musieli uznać wyższość zespołu Valencii, dziś natomiast upatrywali swojej szansy w zmęczeniu rywala po meczu z Manchesterem United w Lidze Mistrzów. Joaquin Caparros szybko jednak przekonał się, że piłkarze z Walencji są świetnie przygotowani do tego sezonu, co potwierdzili już w 10. minucie. Indywidualną akcją popisał się Soldado, który wbiegł w pole karne i odegrał do lepiej ustawionego Aduriza, który przy asyście dwóch obrońców głową wbił piłkę do bramki.
Podopieczni Unaia Emery’ego nie zamierzali jednak zatrzymywać się. W 19. minucie podanie z linii końcowej Pablo Hernandeza dotarło do dobrze ustawionego w polu karnym Juana Maty, ten jednak, otoczony przez obrońców, nie zdołał oddać strzału. Minutę później na strzał zza pola karnego zdecydował się Topal i piłka przeleciała obok bramki strzeżonej przez Iraizoza. Valencia ani na chwilę nie zwalniała i przy aplauzie licznie zgromadzonej publiczności nie opuszczała praktycznie połowy gości. Kolejne strzały: Aduriza, Soldado i dwukrotnie Pablo albo były niecelne, albo zatrzymywały się na bramkarzu. Odpowiedzi Athletico na ciągły napór gospodarzy nie było, jeśli nie liczyć nieudanych dośrodkowań do Fernando Llorente, który był całkowicie odcięty od podań kolegów.
Athletic mógł być wdzięczny gospodarzom, że do przerwy utrzymało się tylko jednobramkowe prowadzenie. Na prawym skrzydle rewelacyjny mecz rozgrywał Pablo Hernandez, który bez przerwy nękał defensywę Basków; Valencia grała jak jeden organizm – kiedy atakowała, atakowali wszyscy, kiedy broniła, każdy cofał się, aby odebrać piłkę rywalowi. W 38. minucie powinno być 2:0, jednak po podaniu Maty Adurizowi nie udało się pokonać Iraizoza. W samej końcówce obudził się Athletic, ale kilka ładnych zagrań z pierwszej piłki przed polem karnym rywala to było wszystko, na co tego wieczoru stać było gości. Valencia była w pierwszej połowie przynajmniej o klasę lepszym zespołem.
W przerwie meczu trener Caparros musiał mocno wstrząsnął swoimi podopiecznymi, bo po przerwie mecz się wyrównał. Obie ekipy nastawiły się na ofensywny futbol, najpierw w 49. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Javi Martinez uderzył wprost w bramkarza, a minutę później po szybkiej kontrze Roberto Soldado nie zdołał dobrze opanować piłki, którą zdołał wybić stoper gości. W 52. minucie na minimalnym spalonym znalazł się Fernando Llorente, a minutę później jego strzał z dystansu minął słupek bramki Cesara o kilka metrów. Trzy minuty później dośrodkowania Topala nie sięgnął Soldado, a zamykający akcję Aduriz strzałem z powietrza nie trafił w bramkę.
Mecz był rozgrywany w bardzo szybkim tempie i mógł się podobać kibicom. Przy linii bocznej ciągle pokrzykiwał Emery, a jego podopieczni starali się podwyższyć prowadzenie. Bliski tego był w 60. minucie Soldado, ale jego gol nie został uznany, bo znajdował się na pozycji spalonej. W 64. minucie po zderzeniu z Cesarem z boiska został zniesiony Javi Martinez, który próbował jeszcze kontynuować grę, ale ostatecznie został zmieniony przez Muniaina. W drugiej połowie to nie Valencia, ale Baskowie wyglądali, jakby mieli w nogach jeden mecz rozegrany więcej – gospodarze byli szybsi, zwrotniejsi i popełniali mniej błędów. Często dochodziło do spięć, czego wynikiem były dwie żółte kartki, choć sędzia mógł ich pokazać więcej. Trener Emery, widząc co się dzieje, postanowił zdjąć z boiska wybitnie nękanego przez rywali Roberto Soldado, który za kłótnię z arbitrem otrzymał żółtą kartkę.










