ŁKS Łódź pokonał w meczu 9. kolejki I ligi zespół Ruchu Radzionków. Kibice po tym spotkaniu mogą być zadowoleni, bo mieli okazję zobaczyć aż sześć bramek.
ŁKS od początku spotkania ruszył do ataku. Na efekty trzeba było czekać do 24. minuty, kiedy to po podaniu Jakuba Koseckiego ełkaesiaków na prowadzenie wyprowadził Marcin Mięciel. Po tym golu napór gospodarzy nie zmalał. Kolejne próby Mięciela kończyły się jednak dobrymi interwencjami Seweryna Kiełpina, który dwoił i troił się w bramce Ruchu. To właśnie głównie dzięki niemu do przerwy ŁKS prowadził zaledwie 1:0.

Na kolejną bramkę trzeba było czekać do 58. minuty. Właśnie wtedy doskonałym podaniem popisał się Artur Gieraga, a Dariusz Kłus celnym strzałem podwyższył wynik meczu. Na jedenaście minut przed zakończeniem spotkania na boisku pojawił się Artur Golański i już kilka chwil później golem zaznaczył swoją obecność na boisku. Młody zawodnik skutecznie wykończył kontrę podopiecznych trenera Pyrdoła i na tablicy świetlnej było już 3:0. Taki wynik utrzymał się zaledwie przez dwie minuty, bo niefortunna interwencja Marcina Kowalskiego zakończyła się czwartą bramką dla gospodarzy. W ostatnich minutach do głosu doszli radzionkowianie. Najpierw pięknym strzałem z dystansu popisał się wprowadzony dziesięć minut wcześniej Marek Suker, a wynik spotkania ustalił Andrzej Niewulis. W końcowych sekundach powinna paść piąta bramka dla łodzian, jednak po strzale Mięciela piłka uderzyła w poprzeczkę.
Po tym spotkaniu ŁKS Łódź zrównał się punktami z Podbeskidziem, lecz już jutro bielszczanie będą mieli szansę oddalić się od ełkaesiaków. Popularni „Górale” zmierzą się w Szczecinie z tamtejszą Pogonią.











