Dylemat Adama Nawałki, na którego z bramkarzy powinien postawić od pierwszego spotkaniu na mundialu w Rosji, wydaję się najłatwiejszy do rozstrzygnięcia. Jednak czy aby na pewno? Rywalizacja pomiędzy Fabiańskim a Szczęsnym toczy się nie od zgrupowania w Arłamowie, ale już od przeszło 11 lat. W Rosji znów muszą rywalizować między sobą o miejsce w składzie. My możemy być spokojni, że któregokolwiek wybierze Nawałka, naszym rywalom trudno będzie zdobyć gola.
Zawsze razem
Fabiański ze Szczęsnym rywalizują ze sobą o miejsce w bramce niemal od zawsze. Po raz pierwszy spotkali się w 2004 roku na letnim obozie Szkoły Sportowej w Szamotułach, który odbywał się w Karpaczu. Potem spotkali się po raz drugi w Legii. Fabian przyszedł do stołecznej drużyny z Lecha. Wojtek natomiast był wypożyczony z Legii do Agrykoli. W zespole ze stolicy długo ze sobą nie pograli. W 2006 roku, starszy o dokładnie pięć lat, Fabiański pakował swoje walizki na mundial w Niemczech. Szczęsny natomiast przeprowadzał się do Londynu, by spróbować podbić piłkarski świat, zaczynając od gry w Arsenalu. Ich drogi na długo się jednak nie rozeszły.
Rywalizacja najpierw w klubie, potem w kadrze
W 2007 do ekipy „Kanonierów” dołączył Fabiański. Początkowo obaj nasi bramkarze przegrywali rywalizację z Jensem Lehmannem i Manuelem Almunią. Potem do bramki wskoczył Fabiański, ale jego rozwój zastopowały liczne kontuzje. W jego miejsce wszedł Szczęsny i miejsca już nie oddał. „Fabian” musiał odejść z Arsenalu, jeśli chciał regularnie grać. Ich rywalizacja o miejsce w składzie przeniosła się więc do reprezentacji.
O ile Wojtek pewnie wygrał rywalizację w klubie, to w reprezentacji z obsadzeniem bramki bywało różnie. Początkowo podstawowym bramkarzem kadry był młodszy Szczęsny. Znów, między innymi dzięki kontuzji starszego kolegi, Wojtek stanął w bramce w meczu otwarcia na Euro 2012 (ale wyleciał z boiska za czerwoną kartkę, a w jego miejsce wskoczył Tytoń). Od tego czasu Szczęsny był podstawowym bramkarzem w reprezentacji. Wszystko zmieniło się jednak po historycznym meczu z Niemcami wygranym przez polaków 2:0. Szczęsny, po aferze z papierosem pod prysznicem i kilku gorszych meczach, stracił nie tylko zaufanie Wengera, ale i miejsce w podstawowej jedenastce Arsenalu. Grając tylko w Pucharze Anglii, utracił również swoją pozycję w kadrze. Nawałka już do końca eliminacji stawiał na regularnie broniącego w Swansea Fabiańskiego.
Po udanych w wykonaniu reprezentacji eliminacjach przyszedł czas na Euro we Francji. Najlogiczniejszym wydawało się, że Nawałka postawi na sprawdzonego w boju Fabiańskiego, który nie zawiódł ani razu podczas meczów eliminacyjnych. Selekcjoner jednak ogłosił, że eliminacje oddziela grubą kreską i walka o miejsce w składzie dla każdego zaczyna się od nowa. Wróciła zatem szansa dla grającego na wypożyczeniu w AS Roma Szczęsnego. Okazję tę wykorzystał, bo już podczas obozu w Arłamowie Nawałka oznajmił, że na Euro bronić będzie Szczęsny.
Dla bramkarza Swansea był to ogromny cios. Jednak, jak sam przyznaje, zamiast jechać z nastawieniem, że będzie we Francji w roli turysty, postanowił trenować jeszcze ciężej, by udowodnić Nawałce, że się myli. Szybko dostał od losu szansę, by to potwierdzić. Podczas pierwszego meczu z Irlandią Północną Szczęsny doznał kontuzji uda i znów wypadł ze składu podczas turnieju. W jego miejsce wszedł rzecz jasna Fabiański, który udowodnił swoją klasę. To głównie dzięki niemu Polska zaszła w turnieju tak daleko. Jego fantastyczne interwencje pozwoliły nam przetrwać szwajcarską nawałnicę, doprowadzając do rzutów karnych.











