Dramatyczny przebieg miało rewanżowe starcie Olympiakosu Pireus z Metalistem Charków. Mimo przygniatającej przewagi gospodarze nie potrafili utrzymać skromnego prowadzenia i w końcówce meczu dali sobie strzelić dwie bramki. Wynik 2:1 dla Metalista daje ekipie z Ukrainy awans do ćwierćfinału Ligi Europy.
Gospodarze, niesieni wspaniałym dopingiem greckiej publiczności, od początku spotkania starali się zagrozić bramce Metalista. Już po 60 sekundach gry dośrodkowanie Vassiliosa Torosidisa sprawiło spore problemy golkiperowi gości, Vladimirowi Disljenkoviciowi. Serb z ukraińskim paszportem wypuścił piłkę z rąk, ale szybko naprawił swój błąd i uprzedził Kevina Mirallasa.

W 4. minucie podopieczni Mirona Markiewicza dwukrotnie mogli stracić bramkę. Najpierw bliski zaskoczenia własnego bramkarza był Papa Gueye, a następnie piłka zacentrowana przez Mirallasa nieoczekiwanie trafiła w poprzeczkę. Swą szansę miał David Fuster, ale jego efektowne uderzenie nożycami minęło słupek w dość znacznej odległości.
Na pierwszą akcję ekipy z Charkowa trzeba było czekać do 10. minuty. Piłkę przejął Taison i po kilkudziesięciometrowym rajdzie wpadł w pole karne Olympiakosu. Tam jednak przytomnie zachował Jose Holebas, który na spółkę z Balazsem Megyerim poradził sobie z uderzeniem Brazylijczyka.
180 sekund później piłkarze zespołu mistrza Grecji zasłużenie wyszli na prowadzenie. Przy biernej postawie charkowskiej defensywy Holebas dośrodkował piłkę w pole karne rywala, a Ivan Marcano wyskoczył wyżej niż Sebastian Blanco i mocnym strzałem głową zdobył swojego pierwszego gola w bieżącej edycji Ligi Europy.
Po zdobyciu bramki gospodarze dwukrotnie w krótkim odstępie czasu mogli zmienić rezultat spotkania. Rafik Djebbour znalazł się w sytuacji sam na sam z Disljenkoviciem, ale to zawodnik Metalista był górą, broniąc strzał Algierczyka. Chwilę później po raz drugi w tym meczu golkipera gości uratowała konstrukcja bramki. Tym razem Torosidis trafił bowiem w słupek. Na listę strzelców mógł się wpisać także Papa Gueye, który główkował tak niefortunnie, że omal nie umieścił piłki w siatce swojej drużyny.

Przewaga gospodarzy nie podlegała żadnej dyskusji. W pierwszych 45 minutach meczu gracze z Grecji oddali aż tuzin strzałów na bramkę Metalista. Mimo to trener Olympiakosu Ernesto Valverde nie mógł być w pełni zadowolony ze skuteczności swych podopiecznych. Na dodatek jeszcze przed przerwą boisko musiał opuścić kontuzjowany Ariel Ibagaza. Miejsce Argentyńczyka zajął Jean Il Makoun.












