Puchar Narodów Afryki – czy jeszcze ktoś bierze ten turniej na poważnie? Czy ktoś z obecnie tutaj zgromadzonych siada z ogromną przyjemnością przed telewizorem, aby obejrzeć mecz reprezentacji z Czarnego Lądu? Jeśli tak, to oznacza, że musicie jak najszybciej udać się do zaprzyjaźnionego lekarza rodzinnego. Być może co poniektórych z Was da się jeszcze uratować.
Z pewnością narażę się osobom silnie związanym emocjonalnie z afrykańskim futbolem, ale co mi tam. Będę szczery, to był jeden z najgorszych turniejów, jakie przyszło mi oglądać w moim niedługim i skromnym żywocie. Oglądanie meczów sprawiało mi ogromny ból, szczególnie psychiczny. Po każdym spotkaniu dochodziłem do siebie przez długi czas i nie mogłem zrozumieć „dlaczego?”. Jak to się stało, że turniej, który jeszcze parę lat temu oglądałem z pełnym zachwytem, upadł tak bardzo nisko, że wolałem wyglądać przez okno na pobliskie boisko, jak po czołach kopią się gimnazjaliści? W którym momencie ten turniej zboczył na złe tory?
Po pewnym czasie jednak zrozumiałem. Ten turniej taki był od zawsze. To Europa i reszta świata zrobiła kilka kroków do przodu, natomiast kontynent afrykański nie zrobił żadnego postępu. A jak powszechnie wiadomo, kto stoi w miejscu, ten się cofa. Afryka cofnęła się, i to o dobre parę wieków. Zamiast piękna futbolu oglądaliśmy latający cyrk Monty Pythona, który wylądował w Gwinei Równikowej. Śmiech przez łzy i odwrotnie. Tutaj było wszystko oprócz dobrego futbolu. Dosłownie.
Historii tej… ceraty i tak nie zrozumiesz
Zapewne wielu z Was pamięta i z sentymentem wspomina babcine obiady, na które szło się po szkolnych zajęciach. Na stole oprócz schabowego z ziemniakami była jeszcze plastikowa radziecka cerata pamiętająca czasy Lenina, która śmierdziała jak w Kostrzynie przy fabryce celulozy. Wyglądało to co najmniej tragicznie, lecz bez niej czulibyśmy się nieswojo. To ona dodawała każdemu pomieszczeniu uroku. Są jednak takie miejsca, w których, mówiąc delikatnie, ona nie pasuje. Jednym z nich jest konferencja prasowa, na którą zjeżdżają się ważne osobistości piłki nożnej, od dziennikarzy, przez zawodników, po ważnych delegatów i oficjeli. Jednakże ludzie, którzy organizowali ten event, zupełnie się tym nie przejęli (lub nie wzięli tego pod uwagę, co też jest bardzo możliwe). Być może komuś załączył się moment na wspominki i postanowił zamienić salkę (parafialną?) na kuchnię babci Jadzi?
Karny Keity to brzmi śmiesznie
Jeśli nie widzieliście karnego w wykonaniu Seydou Keity, to musicie nadrobić go w trybie natychmiastowym. Wierzę, że lepiej, a w zasadzie to mocniej, strzeliłby reprezentant Wysp Owczych U-12. Po prostu nie przystoi tak wielkiemu zawodnikowi, jakim jest Keita, aby wykonywać karnego w tak ślamazarny sposób. Obraz nędzy i rozpaczy od 25. sekundy.













