Steaua Bukareszt jako ostatni zespół awansowała do 1/8 finału tegorocznej edycji Ligi Europy. Rumuński klub pokonał Ajax Amsterdam w rewanżu po rzutach karnych. Po 90 minutach było 2:0 dla gospodarzy.
Na początku przewagę mieli goście, których zaledwie jeden gol bardzo przybliżyłby do awansu. Mogli go zdobyć już w 12. minucie, a konkretnie mógł to zrobić Eriksen, który spróbował strzału z woleja, będąc kilka metrów przed bramką. Zamiast do siatki, trafił jednak obrońcę piłką w twarz. Po drugiej stronie boiska podobnie skończyła się próba Rusescu. W 26. minucie szczęścia spróbował Fischer, jednak tym razem zabrakło precyzji.

Ostatni kwadrans należał już do gospodarzy. W 34. minucie mieli oni świetną okazję w postaci pośredniego rzutu wolnego z pola karnego przeciwników. Tym, który strzelał, był Rusescu, ale mur złożony z 11 rywali okazał się skuteczny i Steaua dostała tylko rzut rożny. Chwilę później jednak padła bramka dla miejscowych. Latovlevici przyjął sobie na klatkę piersiową piłkę podaną przez Chirichersa i strzelił pod poprzeczkę, dając rumuńskiemu zespołowi prowadzenie. Niedługo później sędzia zaprosił obie drużyny do szatni, zatem do przerwy gospodarze odrobili połowę strat.
Od początku po zmianie stron Steaua starała się doprowadzić do stanu, który gwarantowałby dogrywkę. Najpierw w 55. minucie próbował Tatu, ale został zablokowany, sekundy później natomiast Tanase nie trafił w bramkę. Następnie Popa był blisko, nie zatrzymał go nawet bramkarz, tylko słupek. W 70. minucie szczęścia próbował Chiriches, ale nie trafił. Jego moment miał dopiero nadejść…
Zanim tak się jednak stało, dobrą okazję zmarnował z drugiej strony Boerringter. W 76. minucie Chiriches popisał się wspaniałym wolejem zza pola karnego, podwyższając tym samym prowadzenie swojego zespołu. Ostatni kwadrans to już ataki gości. Jednakże ani Boerrigter, ani Eriksen nie potrafili się wstrzelić w bramkę. Po 90 minutach było 2:0 dla gospodarzy, co oznaczało nic innego jak konieczność rozegrania dogrywki.
W niej jako pierwszy spróbował Filip – bez efektu. Z drugiej strony również niecelnie uderzał Serero. W pierwszym kwadransie szczęścia szukał jeszcze Nikolić, ale został zablokowany przez obrońców. Druga połowa dogrywki to już wyraźnie ostrożna gra z naciskiem na to, by gola przede wszystkim nie stracić. Swoje okazje mieli jeszcze Moisander i Blind, jednak obydwaj nie dali rady nic wskórać. Do rozstrzygnięcia meczu potrzeba było zatem rzutów karnych.
Bezbłędnie rozpoczęli goście, a konkretnie Eriksen. W odpowiedzi nie pomylił się też Rusescu. Następnie do piłki podszedł Schoene, strzelił w prawy róg bramkarza, a Tatarusanu świetnie go wyczuł i obronił, w dodatku był to fatalnie wykonany karny. Dużo lepiej swoją robotę wykonał Nikolić, który dał gospodarzom prowadzenie. Straty odrobił de Jong, ale bezbłędny był również Filip i po trzeciej kolejce wynik brzmiał 3:2 dla Steauy. Następnym, który podszedł do piłki, był Moisander. Ten lewonożny zawodnik strzelił jednak w trybuny i przed szansą na przypieczętowanie awansu stanął Latovlevici. Nie patyczkował się, tylko strzelił mocno, a piłka wpadła do siatki, co oznaczało ni mniej, ni więcej, tylko to, że to Steaua przechodzi dalej. W 1/8 finału rumuński zespół czeka potyczka z Chelsea.











