Dzisiaj nie było już tak spektakularnie jak we wtorek i byliśmy świadkami bardziej stonowanych spotkań. Mimo to kilka wyników można uznać za interesujące, a niektóre drużyny ujawniają coraz głośniej swoje pucharowe ambicje.
O godzinie 19:05 zdecydowanym hitem dzisiejsze serii spotkań było starcie w Brukseli, gdzie miejscowy Anderlecht podejmował londyński Tottenham. W tej trudnej grupie, w której grają jeszcze francuskie Monaco i azerski Qarabag, każdy mecz jest na wagę sześciu punktów. I nie inaczej było tym razem. Komplet widzów na stadionie Constanta Vanden Stocka zobaczył całkiem niezłe widowisko, z którego dosyć niespodziewanie zwycięsko wyszli gospodarze. Po słabym początku i bramce Cristiana Eriksena Tottenham spuścił z tonu, a świetnie zaczęła funkcjonować druga linia ze znakomitymi Defourem, Tielemansem i Praetem. Szybkie wyrównanie Gilleta pozwoliło im złapać oddech, a w drugiej połowie efektywniejszym Belgom zwycięstwo zapewnił Okaka.
Co ciekawe, dla Belgów było to pierwsze zwycięstwo nad angielską drużyną od 2000 roku…
W innym spotkaniu, w Moskwie, miejscowy Lokomotiw zremisował z Besiktasem, czym umocnił swoją pozycję lidera w grupie H. Besiktas jechał do Rosji nie przegrać i zadanie wykonał, a ozdobą całego spotkania było trafienie Mario Gomeza, który grą coraz bardziej zaczyna przypominać swoje występy z Bayernu i Fiorentiny.
https://twitter.com/iMiaSanMia/status/657261922056806400
Nie najlepiej w Europie prezentuje się dalej albańskie Skanderbeu, dla którego awans do fazy grupowej Ligi Europy staje się zderzeniem z rzeczywistością. Trzecia porażka z rzędu, tym razem ze Sportingiem. Do tego wynik 1:5 i miano najsłabszej drużyny w tegorocznej edycji. No cóż, nie tak sobie raczej ten występ wyobrażali…
Schalke zremisowało u siebie ze Spartą Praga, a Leroy Sane strzelił swoją drugą bramkę w europejskich pucharach i pierwszą… od czasu jego trafienia przeciwko Realowi Madryt w marcu tego roku. Obudził się w najlepszym możliwym momencie dla zespołu, doprowadzając do wyrównania na Veltins Arena i utrzymując zespół z Gelsenkirchen na szczycie tabeli.
W dzisiejszym hicie Fenerbahce podejmowało Ajax, jednak spotkanie zawiodło. Długimi fragmentami mecz był po prostu nudny, a żadna z drużyn nie miała argumentów piłkarskich na swoją korzyść. Ostatecznie w końcówce obudził się Fernandao i zapewnił cenne zwycięstwo zespołowi ze Stambułu, przywracające jego nadzieję na awans. Liderem tej grupy jest na ten moment norweskie Molde, które nie zasmakowało jeszcze smaku porażki, a dzisiaj pewnie ograło Celtic 3:1. Kto by się tego spodziewał?











