Świetna Atalanta gromi dramatyczny Milan


Kibice "Rossonerich" w najczarniejszych snach nie przypuszczali, że ich zespół przegra aż 5:0

22 grudnia 2019 Świetna Atalanta gromi dramatyczny Milan

Dramat, blamaż, kompromitacja. Tylko w takich słowach można określić dzisiejszą grę Milanu. Atalanta natomiast na tle słabiutkiego rywala wyglądała fenomenalnie i bez żadnych problemów pakuje "Rossonerim" aż pięć bramek.


Udostępnij na Udostępnij na

Bramki Gomeza, Pasalicia, dwie Ilicicia oraz Muriela sprawiły, że Milan wyrównał rekord najwyższej przegranej w historii Serie A.

Atalanta – zmazać plamę po wpadce

Gospodarz dzisiejszego spotkania w poprzedniej kolejce mocno rozczarował i niespodziewanie przegrał na wyjeździe z Bologną 2:1. Atalanta przed meczem z Milanem zajmowała w tabeli szóste miejsce, a do grającej tego samego dnia Parmy traciła cztery punkty. Jeśli „Nerazzurri” nie chcieli czuć ich oddechu na plecach, musieli wygrać z „Rossoneri”, zwłaszcza, że Parma podejmowała u siebie Brescię, więc była faworytem. Słabsza dyspozycja piłkarzy Atalanty mogła być jednak spowodowana przeciążeniem po Lidze Mistrzów. Zawodnicy Gian Piero Gasperiniego osiągnęli coś niemożliwego i wyszli z grupy Champions League, chociaż po trzech kolejkach mieli na swoim koncie zero punktów.

Problemem Atalanty mógł być brak ważnego dla nich zawodnika. Wykluczony bowiem był występ Duvana Zapaty. Milan jednak miał jeszcze większe problemy kadrowe, więc nie była to dla Gasperiniego sprawa pierwszorzędna.

Milan – dobre wspomnienia z Bergamo

Ostatnie spotkanie Atalanty z Milanem jest dobrze wspominane przez kibiców „Rossonerich”. Zakończyło się ono wynikiem 1:3, a dwa trafienia zaliczył Krzysztof Piątek. Szczególnie pierwsza bramka Polaka mogła zapisać się w pamięci. Piątek, stojąc tyłem do bramki, uderzył z pierwszej piłki, kompletnie zaskakując ówczesnego bramkarza Atalanty, Etrita Berishę. Bramka ta odbiła się szerokim echem we Włoszech oraz w Polsce i przyczyniła się do „piątkomanii”, która wtedy nastąpiła.

Obecnie jednak nie jest tak kolorowo, jak wtedy. Piątek, tak jak cały Milan, rozgrywa znacznie słabszy sezon, lecz ewentualne zwycięstwo zmniejszyłoby dystans „Rossonerich” do czołówki. Przed dzisiejszym spotkaniem tracili jednak do TOP 4 aż czternaście punktów, więc mediolańczykom pozostała chyba walka zaledwie o Ligę Europy.

Nastroje w Mediolanie nie są więc najlepsze. Po dwóch zwycięstwach z rzędu, w dniu świętowania 120-stych urodzin klubu piłkarze Pioliego zaledwie zremisowali na San Siro z Sassuolo. Milan był drużyną dominującą, lecz to bramki są najważniejsze, a te nie padły. Szczególnie o pechu może mówić Rafael Leao. Portugalczyk po wejściu na boisko w 78. minucie, w krótkim czasie uderzył najpierw w poprzeczkę, a później w słupek. Gdyby chociaż jedna z tych sytuacji zamieniła się w bramkę, notowania Leao poszłyby w górę. Mimo tego, to właśnie Portugalczyk dostał szansę od pierwszej minuty, a Piątek usiadł na ławce rezerwowych. Więcej o tym zawodniku można przeczytać TUTAJ.

Problemem dla Pioliego z pewnością był brak ważnego dla Milanu zawodnika – Theo Hernandeza. Francuz musiał pauzować za nadmiar żółtych kartek. Zastąpił go zapomniany trochę Ricardo Rodriguez. Nie mamy innego bocznego obrońcy, który miałby taki ciąg do przodu jak Theo. Musimy mieć inne rozwiązania w innych formacjach, jeśli chodzi o przyspieszenie gry – tak o braku Hernandeza wypowiedział się Stefano Pioli.

Świetna Atalanta, dramatyczny Milan

Gospodarz dzisiejszego meczu zaczął bardzo odważnie i już w 40. sekundzie Donnarumma był zmuszony interweniować. W pierwszych minutach Atalanta całkowicie zdominowała Milan, co przyniosło korzyści już w 10. minucie. Papu Gomez po przyjęciu piłki, biegł z nią skrzydłem przez około 30 metrów, bez żadnego problemu przeszedł Andreę Contiego i uderzył nie do obrony.

Szybko stracona bramka w żaden sposób nie zadziałała na Milan. Atalanta nadal była stroną dominującą, a na gości nie dało się patrzeć. Szczególnie dramatycznie wyglądała gra wspomnianego Contiego oraz Francka Kessiego. Iworyjczyk popełniał masę błędów oraz notował wiele niecelnych podań. Widać, że to nie napastnik jest problemem „Rossonerich”. Rafael Leao został wyłączony z gry, lecz pomocnicy nie posyłali mu żadnych podań. Można przypuszczać, że gdyby zamiast Leao na boisku był Piątek, wyglądałoby to identycznie.

Widocznym problemem był również brak Theo Hernandeza. Bez Francuza na boisku Milan nie wiedział, jak zabrać się do konstruowania akcji ofensywnych. Brakowało napędu, który sprawiałby, że „Rossoneri” mogliby być w jakikolwiek sposób groźni.

Kompromitacja „Rossonerich”

O ile pierwsza połowa była pod dyktando Atalanty, tak w drugiej części spotkania stało się coś niewytłumaczalnego. Milan był dramatycznie słaby, co bez litości wykorzystali gospodarze. W 61. minucie Mario Pasalić jako ostatni trącił piłkę po strzale Robina Gosensa i było 2:0. Minutę później rozkojarzenie obrońców wykorzystał Josip Ilicic i bez problemów wykończył na 3:0. W międzyczasie niewidocznego Bonaventurę zmienił Krzysztof Piątek.

Atalanta nie zatrzymywała się. W 72. minucie Ilicic zupełnie nieatakowany uderzył finezyjnie, strzelając swoją drugą bramkę w tym spotkaniu. Milan grał na stojąco, widać było, że morale zeszły z „Rossonerich” całkowicie. Gospodarzom było jeszcze mało, ponieważ w 84. minucie Donnarumma wybiegł za piłką poza pole karne, co wykorzystał Luis Muriel, pakując piłkę do pustej bramki. Włoski bramkarz, chociaż zawinił przy ostatniej bramce, uchronił swój zespół przed jeszcze wyższą porażką, ponieważ mogło się skończyć nawet 8:0 dla Atalanty.

Tym samym wyrównana została największa porażka Milanu w historii Serie A – w 1998 roku takim samym wynikiem przegrali z Romą. Święta w czerwono-czarnej części Milanu będą więc wyjątkowo smutne.

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski