Stuttgart co prawda tylko zremisował na wyjeździe z Dynamem Moskwa 1:1, jednak dzięki zwycięstwu w pierwszym meczu awansował do fazy grupowej Ligi Europy. W dzisiejszym pojedynku kolejnego gola dla Niemców zdobył Ibisević. Na jego trafienie odpowiedział Kokorin.
Zmuszeni do gonienia wyniku z pierwszego spotkania zawodnicy Dynama Moskwa od samego początku rzucili się do ataku. Już w 3. minucie oddali dwa strzały na bramkę Stuttgartu, jednak obydwa były niecelne. Siedem minut później pierwsze naprawdę groźne uderzenie wykonał Dzsudzsak, ale i po jego próbie piłka minimalnie minęła prawy słupek Ulreicha. W kolejnej sytuacji swoich sił próbował Kokorin – do momentu oddania strzału wszystko zrobił perfekcyjnie, bez problemu mijając obrońców Stuttgartu, jednak uderzył bardzo nieudanie. Cztery minuty później było już o niebo lepiej, ale futbolówka za żadne skarby nie chciała wpaść do bramki. Niewykorzystane sytuacje mogły zemścić się na gospodarzach w 23. minucie. Po bardzo szybkiej kontrze przed doskonałą sytuacją stanął Okazaki, jednak jego uderzenie w pięknym stylu wyłapał Szunin.

Pierwszy zryw niemieckiego zespołu nieco go jednak obudził, bo już w 27. minucie podopieczni Bruno Labbadii mogli, a nawet powinni, prowadzić 1:0. Ibisević otrzymał świetne podanie z prawej strony boiska, jednak trafił piłką w słupek. Ostatni kwadrans pierwszej połowy to spokojniejsza gra z obydwu stron. Dynamo lekko przeważało, ale nie stwarzało już sobie klarownych sytuacji. Dopiero w samej końcówce przed kolejną szansą mógł stanąć Kokorin, ale źle przyjął podawaną z głębi pola piłkę i został „skasowany” przez obrońcę Stuttgartu. Kilka chwil później arbiter zaprosił obydwie drużyny na przerwę.
Druga połowa mogła rozpocząć się dla gospodarzy najlepiej, jak tylko mogła. Już w pierwszej akcji po dość przypadkowej klepce i jeszcze bardziej przypadkowym strzale Noboy futbolówka wylądowała na poprzeczce. W kolejnych minutach Stuttgart umiejętnie się bronił i nie dopuszczał rywala w pobliże własnej „szesnastki”, samemu również nie skupiając się zbytnio na ofensywie. Efektem tego była nudna gra w środku pola, co jakiś czas tylko przerywana prostopadłymi próbami uruchomienia napastników czy to jednej, czy drugiej drużyny. W 64. minucie jedno z takich podań nareszcie zamieniło się na bramkę. Vedad Ibisević po podaniu z głębi pola Gentnera stanął oko w oko z Szuninem i mocnym strzałem wyprowadził Stuttgart na prowadzenie. Bośniak strzelił tym samym trzecią bramkę w rywalizacji z Dynamem.
Odpowiedź Rosjan mogła nadejść po 120 sekundach, ale Kuranyi oddał niecelny strzał z narożnika pola karnego. W kolejnych minutach Dynamo – jakby zrezygnowane – oddało pola Niemcom, którzy szanowali piłkę w środkowej części boiska. Gospodarzy stać jednak było jeszcze na zryw. Na trzynaście minut przed końcem Kokorin wykorzystał wrzutkę w pole karne i wlał kropelkę nadziei w serca rosyjskich kibiców. Do awansu wciąż potrzebne były jednak aż trzy gole. Więcej bramek na Arena Chimki już jednak nie oglądaliśmy i ostatecznie to Stuttgart, który w pierwszym meczu wygrał 2:0, melduje się w fazie grupowej Ligi Europy.










