W pierwszym niedzielnym meczu dziewiątej kolejki I ligi Stomil Olsztyn zremisował z Flotą Świnoujście 1:1. Po bardzo emocjonującym starciu, obfitującym w dużo nieczystych i brutalnych zagrań, beniaminek z Olsztyna urwał punkty niepokonanej do tej pory Flocie Świnoujście. Trzeba dodać, że przez niemal całą drugą połowę „Duma Warmii” grała w zdekompletowanym składzie po drugiej żółtej kartce dla Michała Glanowskiego.
W czasie meczu, który nie mógł być zorganizowany jako impreza masowa, na trybunach mogło zasiąść jedynie 999 kibiców. Pierwszą dobrą okazję piłkarze Stomilu stworzyli sobie w 5. minucie. Lewym skrzydłem rajd przeprowadził Strzelec, ale z jego dośrodkowania nie skorzystał żaden kolegów. Kolejny raz pod bramką Kasprzika zakotłowało się 9. minucie. Po rzucie wolnym Strzeleckiego sytuację wyjaśnił bramkarz Floty. Jednakże w 12. minucie fani zobaczyli na boisku zdarzenie rodem z Monty Pythona. Po rzucie rożnym Stomilu sprzed pola karnego uderzał Tunkiewicz. Piłka wychodziła już poza linię, ale powalczyć o nią postanowił Kasprzik. Wydawało się, że futbolówka opuściła plac gry, ale bramkarz Floty wrzucił ją z powrotem na boisko. Do bezpańskiej piłki dopadł Suchocki i z ostrego kąta wpakował ją do bramki. Zdaje się jednak, że sędzia po strzale Tunkiewicza powinien odgwizdać wznowienie gry z piątego metra.

Olsztynianie poszli za ciosem i już w 16. minucie mogli podwyższyć na 2:0. Na strzał z 18 metrów zdecydował się wychowanek Mazura Ełk, Łukasz Jegliński. Jego uderzenie z dużym trudem wybił na rzut rożny Kaspirzk. Po upływie kolejnych siedmiu minut poważny błąd popełnił bramkarz Stomilu. Ptak, zamiast wyskoczyć do spadającej piłki, czekał, aż sama wpadnie mu w ręce. Pasywność golkipera próbował wykorzystać Arifović, ale jego strzał przeszedł nad poprzeczką. W 27. minucie był już remis. Rajd lewą stroną przeprowadził Opałacz. Ograł dwóch obrońców Stomilu i zagrał wzdłuż linii końcowej. Jego podania nie przeciął żaden z piłkarzy gospodarzy. Piłka wpadła pod nogi Olszara, który nie miał problemów z umieszczenie jej w pustej bramce.
W 30. minucie po dobrym dośrodkowaniu Suchockiego z rzutu wolnego gospodarze mogli mieć dobrą sytuację, ale zmierzającego do piłki Bucholca uprzedził w ostatniej chwili Opałacz. Od tego czasu lekką przewagę osiągnęli goście, ale z ich ataków niewiele wynikało. W 40. minucie w polu karnym padł aktywny w tym spotkaniu Suchocki, lecz sędzia nie dopatrzył się przewinienia. Minutę później z boiska powinien wylecieć Opałacz, ale konsekwencją nie wykazał się arbiter Paterek. W identycznej sytuacji paręnaście minut wcześniej Opałacz otrzymał żółtko. Piłkarze Stomilu stanowczo protestowali, ale sędzia był nieugięty. Chwilę później ponownie nie popisał się konsekwencją. Zalepa uderzył łokciem w głowę Jeglińskiego, jednak Paterek nie odgwizdał nawet przewinienia. Zalepa natomiast miał już żółtą kartkę na swoim koncie. Do gwizdka kończącego pierwszą połowę wynik nie uległ zmianie. Stomil remisował z liderem ze Świnoujścia 1:1.











