Historyczne sześć zwycięstw z rzędu i historyczna pozycja lidera na najwyższym poziomie rozgrywkowym – oto obraz metamorfozy Wisły Płock pod wodzą Radosława Sobolewskiego. Płocczanie zaskakują niesamowitą skutecznością oraz pragmatyzmem w swojej grze. Dzisiaj „Nafciarze” mieli udowodnić, że ich wysoka forma w ostatnich spotkaniach nie jest przypadkowa. Natomiast rezerwowy skład obecnego lidera ekstraklasy kompletnie zawiódł…
Uważa się, iż rozgrywki Pucharu Tysiąca Drużyn są najprostszą drogą do tego, by móc się bić o europejskie puchary. Zespoły ekstraklasowe, aby znaleźć się w finale, muszą wcześniej wygrać raptem pięć meczów z rzędu. Ta sztuka w obecnych rozgrywkach ligowych udała się jedynie Wiśle Płock, która cały czas ma szansę na triumf w Pucharze Polski.
Zresztą nie bez powodu, gdyż wiślacy, odkąd zostali przejęci przez Radosława Sobolewskiego grają najbardziej pragmatyczny futbol w ekstraklasie. Na naszych łamach wielokrotnie pisaliśmy już o tak zwanym pragmatyzmie ligowym, chwaląc przy tym postawę płocczan, którym nie zależy na tym, by prezentować ładny futbol, ale za to jak najskuteczniejszy. Więcej o stylu gry Wisły Płock można znaleźć, klikając TUTAJ.
Brak szacunku do rywala?
Obecny lider PKO Ekstraklasy nie miał prawa zlekceważyć olsztynian, pamiętając, co w obecnych rozgrywkach spotkało chociażby Wisłę Kraków czy Pogoń Szczecin. Dzisiejsze zwycięstwo płocczan w Olsztynie miało być dowodem na to, że ekstraklasa mimo wszystko jest najlepszą ligą w Polsce. Miało to również być potwierdzeniem znakomitej dyspozycji podopiecznych Radosława Sobolewskiego.
Na konferencji prasowej przed meczem ze Stomilem Olsztyn szkoleniowiec „Nafciarzy” dał do zrozumienia, że najprawdopodobniej w wyjściowej jedenastce zobaczymy rzadko spotykane ostatnio postacie. – Decyzji jeszcze nie podjąłem, ale faktem jest, że zastanawiam się nad tym, czy niektórzy zawodnicy rzadziej występujący w lidze nie powinni dostać szansy. Chciałbym mieć w rytmie meczowym także tych piłkarzy, którzy do tej pory mają niewiele rozegranych minut – mówił Radosław Sobolewski.
Jak sam niedługo potem dodał, nie chciałby, aby miało to być odebrane jako lekceważący stosunek do olsztynian. – – tłumaczył trener.










