Przed rokiem oglądaliśmy Stomil Olsztyn walczący o szybki powrót do Fortuna 1. Ligi. Blisko dwanaście miesięcy później klub ze stolicy Warmii znajduje się na drugim biegunie ligowej tabeli. Stomil w starciu z Olimpią Grudziądz musiał wygrać, by mieć jakiekolwiek szanse na pozostanie w 2. lidze. W meczu o życie piłkarze Grzegorza Lecha zawiedli i są niemal pewni sportowego spadku ze szczebla centralnego. Choć trzeba przyznać, że przegrać po bramce samobójczej w ósmej minucie doliczonego czasu gry to też sztuka.
Trzy mecze, dziewięć punktów. Tak wyglądał cel Stomilu Olsztyn w drodze ku utrzymaniu się na trzecim poziomie rozgrywkowym. Cel, który w trakcie katastrofalnej rundy wiosennej ewoluował. Zimą włodarze olsztyńskiego klubu myśleli o szybkim utrzymaniu i walce o coś więcej. Rok 2023 Stomil kończył wszak na 13. miejscu w tabeli. Wynik poniżej oczekiwań dla drużyny, która w sezonie 2022/2023 otarła się o grę w 1. lidze. Mimo to włodarze wierzyli, że klub jest w stanie poprawić swoją sytuację wiosną. Nie pomogło zgrupowanie w Dubaju, nie pomogła zmiana trenera – Stomil Olsztyn jest niemal pewny pożegnania się ze szczeblem centralnym.
Stomil Olsztyn – fatalna wiosna
W 2024 roku nie ma drużyny gorszej niż Stomil Olsztyn. Podopieczni Bartosza Tarachulskiego, a obecnie Grzegorza Lecha zdobyli zaledwie 10 punktów w 12 ligowych spotkaniach. Nie dziwi zatem, że olsztynianie, zamiast piąć się w ligowej tabeli, opadli na jej dno. Trzy mecze przed końcem gorsi od Stomilu byli jedynie piłkarze Sandecji Nowy Sącz, którzy już pożegnali się z szansami na utrzymanie. Na 10 punktów, które zdobyli „Biało-niebiescy”, składają się wygrane z Lechem II Poznań (1:0) oraz dość zaskakująca z Hutnikiem Kraków (3:0). Ponadto „Duma Warmii” podzieliła się punktami Wisłą Puławy (1:1), KKS-em Kalisz (0:0), Sandecją Nowy Sącz (0:0) oraz Olimpią Elbląg (1:1).
Przed tygodniem Stomil przegrał z walczącą o promocję do 1. ligi Kotwicą Kołobrzeg. Porażka z drużyną Ryszarda Tarasiewicza utrudniła sytuację olsztynian, którzy ponadto stracili kilku podstawowych graczy przed meczem z Olimpią Grudziądz. Za kartki pauzować musieli Karol Żwir oraz Filip Wójcik (dwa spotkania), a także Hubert Krawczun i Hubert Sadowski. Kontuzji doznał za to Michal Bezpalec. Osłabiony Stomil braki kadrowe próbował ratować zgłoszeniem do rozgrywek Marcela Abramczyka oraz Jakuba Kopacza.
Mecz o wszystko
W starciu o być albo nie być Stomil Olsztyn mierzył się z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie. Jednak wiosenna forma Olimpii Grudziądz sprawia, że to goście byli faworytami tego spotkania. Mariusz Pawlak zimą przebudował zespół, co zaowocowało 18 punktami w 2024 roku. Jednak na trzy mecze przed końcem sezonu obie ekipy znajdowały się w strefie spadkowej, z punktem różnicy na korzyść Olimpii. Można było spodziewać się walki już od pierwszych sekund w bezpośrednim starciu dwóch walczących o utrzymanie ekip. Jednak nic bardziej mylnego. Na murawie panował chaos, który uniemożliwiał konstruowanie groźnych akcji pod obiema bramkami. Nie znaczy to, że bramkarze Stomilu i Olimpii byli bezrobotni. W 14. minucie błąd obrony gości spróbował wykorzystać . Jego próbę obronił jednak Kacper Górski. Ten duet mógł zmierzyć się ponownie sześć minut później. Jednak próbę Pietraszkiewicza zablokowali obrońcy.










