Wysokie porażki zawsze były, są i będą trudne do przetrawienia. Morale znacząco spadają i trudno jest puścić wszystko w zapomnienie czy od razu przestawić się na myślenie o następnej kolejce. Przecież ciągle podświadomie rozpamiętujemy przyczyny klęski. Ale dlaczego się nie zrehabilitować właśnie w takim meczu? Okazja, wbrew pozorom, jest całkiem dobra.
Przed Stalą Mielec trudna przeprawa, aby dobrze się zaprezentować w kolejnym meczu, ponieważ grają z Rakowem Częstochowa. Drużyna trenera Papszuna zajmuje pierwsze miejsce w lidze i – bądźmy szczerzy – jest stawiana w roli faworyta w tej konfrontacji.
Lekcja futbolu
Siódma kolejka nie należała do najłatwiejszych, dla mieleckiej Stali w szczególności. Srogą naukę zafundowała im Wisła Kraków. Sześciobramkowa wygrana i niepozwolenie przeciwnikom na strzelenie żadnej bramki mówi sama za siebie. Stal nie miała argumentów, a bynajmniej nie potrafiła ich użyć tak, aby uchronić się przed porażką. Jako beniaminek nie ma łatwo, mawia się, że musi zapłacić „frycowe”. Choć to tylko puste hasło, to rzeczywiście coś może w nim być.
Start sezonu w ich wykonaniu pozostawia wiele do życzenia. Pięć punktów w siedmiu kolejkach pozwala im zajmować przedostatnią lokatę. Do końca sezonu jeszcze sporo czasu i nieuczciwe byłoby spisywanie ekipy trenera Skrzypczaka na straty. Wiele kolejek przed nimi, mnóstwo punktów do zdobycia. Trzeba zacisnąć zęby i dalej robić swoje. Przecież właśnie w takich niekomfortowych momentach widać prawdziwą siłę zespołu.
A ta siła wydaje się naprawdę potężna. Duże znaczenie ma osoba trenera, Dariusza Skrzypczaka, który może pomóc drużynie poczynić krok naprzód i stawać się coraz lepszą.
– Mam wprowadzać do zespołu seniorów dużo młodzieży, ale przede wszystkim chcę, by cała drużyna czyniła postępy. Oczywiście muszą iść za tym wyniki, a Stal pragnie się zadomowić w ekstraklasie – przyznał trener w rozmowie z Łączy nas piłka.
Sezon składa się z wielu spotkań, jest sporo kolejnych okazji, gdzie jest możliwość zacząć od nowa, wystartować z czystą kartą. Dla piłkarzy, profesjonalistów w swoim fachu, jeden gorszy występ nie powinien być przyczyną podłamania, które potem przekłada się na słabą dyspozycję na boisku. Mimo wszystko jak trafić do zawodników, w jakie tony uderzyć, aby na nowo pobudzić ich do działania i zapomienia o niepowodzeniu? Trener Skrzypczak uspokaja, że pod względem psychicznym nie ma się co obawiać o jego drużynę:











