
Trzykrotny mistrz Polski z Lechem, trener ze szwajcarskiej szkoły; jesienią 2020 roku prowadził beniaminka Stal Mielec.
Dariusz Skrzypczak urodził się 13 listopada 1967 roku w Rawiczu. Piłkę zaczął w Rawii Rawicz jako ośmiolatek. Do Lecha Poznań trafił przez przypadek: rawicka drużyna wygrała wojewódzkie eliminacje Pucharu Michałowicza i została zaproszona na pokazowe treningi przy okazji konferencji trenerskiej. Skrzypczak nie chciał jechać, bo był najmłodszy w zespole i wstydził się występować przed trenerami, ale koledzy go namówili. Jeden z trenerów przekazał informację o chłopcu do Poznania, a po skończeniu podstawówki trafił do technikum kolejowego i do juniorów Lecha.
Szybko dostał zaproszenie na treningi pierwszej drużyny trenera Wojciecha Łazarka, w której grali Mirosław Okoński, Henryk Miłoszewicz i Hieronim Barczak. Łazarek uczył go też dyscypliny: gdy Skrzypczak spóźnił się z Rawicza na trening przez problemy na kolei, mógł trenować, ale na mecz nie został zabrany. Od tamtej pory wybierał dużo wcześniejsze pociągi.
W Lechu grał w latach 1984–1994 i wystąpił w niespełna trzystu oficjalnych meczach. Zdobył mistrzostwo Polski w 1990, 1992 i 1993 roku, Puchar Polski w 1988 i dwa Superpuchary. Przed dwumeczem z FC Barceloną w Pucharze Zdobywców Pucharów w sezonie 1988/1989 poprosił w lidze o zmianę, bo myślami był już w Hiszpanii. Trener odesłał go na ponad miesiąc do rezerw i z Barceloną nie zagrał. Po latach mówił, że to zmieniło jego podejście do zawodu: do końca kariery rozgrywał 80–90 procent meczów w sezonie. Po rozmowie z Jerzym Kopą, który kazał mu strzelać więcej goli, przesunął się do ofensywniejszej roli i zdobywał około dziesięciu bramek w sezonie. W reprezentacji Polski zadebiutował 14 sierpnia 1991 roku w przegranym 1:5 meczu z Francją i rozegrał w niej siedem spotkań.
W 1994 roku wyjechał do FC Aarau i został w Szwajcarii na kolejne ćwierć wieku. W Aarau grał dziewięć lat i uchodzi tam za legendę klubu; za najmilszy moment wspomina rok 1996, gdy zespół pod wodzą Rolfa Fringera przebił się do rundy awansowej i wywalczył miejsce w Pucharze UEFA. Karierę kończył w niższych ligach.
Po zakończeniu gry postanowił zostać trenerem i uznał, że uczyć się będzie w Szwajcarii, bo jej piłka stała wtedy wyżej niż polska. Zaczął od najniższych szczebli, od pracy z dziećmi. Prowadził młodzież w FC Aarau i drużynę U16 w FC Luzern. W Aarau przejął zimą zespół U15 na trzecim miejscu i skończył sezon na pierwszym, ale wspomina, że ważniejszy od wyników był dla niego rozwój zawodników.
Seniorską pracę zaczął w sezonie 2010/2011 w czwartoligowym FC Emmenbrücke, potem prowadził FC Entfelden. W 2012 roku został asystentem w FC Wohlen, a w sezonie 2012/2013 w FC Luzern grającym w Super League. Pracował tam przy Muracie Yakinie, po jego odejściu Ryszard Komornicki zabrał go ze sobą jako asystenta, a gdy Komornicki odszedł w trakcie sezonu, Skrzypczak został do końca rozgrywek przy Carlosie Berneggerze. Mówi, że od każdego trenera bierze to, co uważa za najlepsze, a jego własnym celem jest znalezienie złotego środka między luzem a powagą.
Wiosną 2016 roku przejął jako „ratownik” FC Wangen bei Olten i uchronił zespół przed spadkiem. Od listopada 2016 roku do końca sezonu pracował w FC Black Stars Basel, równolegle robiąc kurs UEFA Pro; licencję uzyskał w 2018 roku. Przez osiem lat współpracował też ze Szwajcarskim Związkiem Piłki Nożnej jako instruktor szkolący początkujących trenerów.
Od sezonu 2017/2018 prowadził FC Solothurn w 1. Lidze. Klub wybrał go jako kandydata pierwszego wyboru, bo stawiał na współpracę z sekcjami młodzieżowymi. W 2018 roku Solothurn dotarł do finału baraży o awans i przegrał z późniejszym beniaminkiem FC Münsingen. Rok później drużyna odpadła z baraży po 0:5 w Carouge z Étoile Carouge; Skrzypczak zmienił wtedy w przerwie ustawienie na trzech obrońców, pięciu pomocników i dwóch napastników, co sam nazwał „taktyką harakiri”. Po sezonie przeszedł do Lecha.
W lipcu 2019 roku wrócił do Poznania jako asystent Dariusza Żurawia. Przez lata miał spakowaną torbę i czekał na telefon z klubu. W sezonie 2019/2020 Lech zdobył wicemistrzostwo Polski, a w Skrzypczaku widziano trenera od dobrej atmosfery i wprowadzania do składu piłkarzy z akademii. W lipcu 2020 roku Lech zakończył współpracę z całym tym sztabem; Skrzypczak powiedział wtedy, że jest gotowy zostać pierwszym trenerem w polskim klubie.
Miał dwie propozycje. W Widzewie Łódź, wówczas pierwszoligowym, był na rozmowie kwalifikacyjnej, ale uznał, że to nie jest odpowiedni moment. Po rozmowie w Mielcu stwierdził, że ma ze Stalą więcej punktów wspólnych. Od 31 lipca 2020 roku prowadził beniaminka Ekstraklasy, zastępując Dariusza Marca, z którym klub nie porozumiał się w sprawie dalszej pracy. Przed sezonem Stal straciła czołowych graczy pierwszej ligi, Bartosza Nowaka i Michała Żyrę, a w szatni ceniono spokój trenera. Pierwszy komplet punktów zespół zdobył w piątym meczu, wygrywając 3:2 z Piastem Gliwice. Po porażkach 0:1 z Podbeskidziem, 0:6 z Wisłą Kraków i 0:1 z Wartą Poznań klub rozstał się z trenerem 10 listopada 2020 roku. Zastąpił go Leszek Ojrzyński.
Latem 2021 roku dołączył do Rakowa Częstochowa jako asystent Marka Papszuna i odpowiadał głównie za pracę indywidualną z piłkarzami pierwszego zespołu. W maju 2022 roku Raków wygrał Puchar Polski w finale z Lechem na Stadionie Narodowym, co Skrzypczak nazywa najpiękniejszym momentem swojej pracy. Po sezonie opuścił klub.
Wrócił do Szwajcarii. Od lata 2023 roku prowadził FC Rotkreuz w 1. Lidze i w sezonie 2023/2024 doprowadził go do baraży o Promotion League; w kwietniu 2025 roku klub zakończył współpracę. Od lata 2025 roku był trenerem FC Besa Biel/Bienne, a w kwietniu 2026 roku klub rozstał się z nim po słabszej rundzie wiosennej. Besa podkreśliła przy tym jego oko do talentów i wprowadzanie młodych graczy do pierwszej drużyny.
Skrzypczak łączy polską i szwajcarską szkołę i mówi, że jego warsztat jest mieszanką obu. Po powrocie do Polski chciał przenosić na grunt Lecha szwajcarskie wzorce szkolenia, szczególnie pracę z młodzieżą. W wywiadach z 2019 roku wskazywał na Barcelonę Johana Cruyffa jako wzór widowiskowej gry i na Hoffenheim oraz RB Lipsk jako drużyny dynamicznej, ofensywnej piłki.
W Mielcu zapowiadał ofensywny futbol dopasowany do możliwości zawodników. Jesienią 2020 roku Stal grała czwórką obrońców, najczęściej w ustawieniach 4-1-4-1 i 4-2-3-1, a w pojedynczych meczach 4-4-2 i 4-3-3. Zespół miał kłopot z koncentracją po zdobyciu gola, co trener otwarcie przyznawał.
Stawia na młodzież, ale zastrzega, że ostatecznie weryfikuje ją boisko. W szatni nie jest typem, który krzyczy: w Szwajcarii mówił o sobie, że jest spokojny i znajdzie właściwe słowa. Przy Papszunie specjalizował się w pracy indywidualnej, w Szwajcarii także w szkoleniu innych trenerów.
„Chcę, żeby widzieli we mnie człowieka, z którym można zawsze porozmawiać, a nie tylko moją przeszłość.” (Lech Poznań, czerwiec 2019)
„Chcę dopasować taktykę pod możliwości zawodników i grać piłkę ofensywną.” (TVP Sport, sierpień 2020)