W ostatnich latach polscy piłkarze uczynili ze Stadionu Narodowego prawdziwą twierdzę. Polska reprezentacja ma na nim bardzo dobry bilans. Tymczasem to Stadion Śląski będzie areną walki o awans na mistrzostwa świata w Katarze. W Chorzowie również odnosiliśmy zwycięstwa, po których kibiców rozpierała duma. Postanowiliśmy przypomnieć trzy z nich.
W finałowym spotkaniu baraży spotkamy się z reprezentacją Szwecji. Jednym z naszych atutów będzie miejsce jego rozegrania. Stadion Śląski kilkukrotnie w historii był świadkiem naszych wielkich triumfów.
Mecz, który dał nam awans
Mundial w Korei i Japonii kojarzy nam się źle. Jednak sam fakt, że się na nim znaleźliśmy, był już sporym sukcesem. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że było to przerwanie 16-letniej nieobecności na finałowym turnieju. Awans zapewniliśmy sobie w Chorzowie, pokonując Norwegię w obecności 40 tysięcy widzów.
Selekcjonerem polskiej drużyny wówczas był Jerzy Engel, a w składzie znajdowali się tacy zawodnicy jak Olisadebe, Kryszałowicz, Dudek, Kałużny, Wałdoch i Hajto. Bramkę w doliczonym czasie gry pierwszej połowy zdobył technicznym uderzeniem Kryszałowicz. Norwegowie dążyli do wyrównania, jednak strzelali głównie z dystansu.
Nasze prowadzenie podwyższył strzałem z kilku metrów Olisadebe, a wynik ustalił Marcin Żewłakow w 88. minucie. Atmosfera na trybunach była fantastyczna i z pewnością dodawała naszym zawodnikom skrzydeł. Kibice nie opuszczali stadionu jeszcze przez godzinę po spotkaniu. Świętowali ten awans razem z piłkarzami, a zwycięstwo z Norwegią zapisało się w historii polskiej piłki.
Pokonujemy Belgów i jedziemy na Euro
W 2007 roku na Stadionie Śląskim rozegraliśmy mecz, który dał nam przepustkę na Euro 2008 rozgrywane w Austrii i Szwajcarii. Przeciwnikiem naszej reprezentacji była Belgia. Ówczesnym selekcjonerem był Leo Beenhakker, a w kadrze znajdowali się m.in. Smolarek, Krzynówek, Błaszczykowski, Bronowicki i Bąk. Na trybunach znajdowało się ponad 47 tysięcy widzów.
Bohaterem rywalizacji został Ebi Smolarek, który zdobył dwa gole i zapewnił nam zwycięstwo. Przy pierwszym trafieniu wykorzystał zbyt krótkie podanie Vertonghena do bramkarza, przechwycił piłkę i posłał ją do pustej bramki. Drugi gol to efektowna dobitka po strzale Jacka Krzynówka. Po tym zwycięstwie na stadionie zapanowała euforia.











