Piłkarzom Ajaksu nie udało się odrobić strat z pierwszego meczu. Zawodnicy Spartaka Moskwa postawili rywalom bardzo trudne warunki. Podopieczni trenera Karpina już w pierwszej połowie wybili Holendrom z głowy marzenia o awansie. W drugiej części tylko potwierdzili swoją wyższość.
Przed rewanżem faworytem był zespół z Moskwy, który przed tygodniem odniósł skromne zwycięstwo na Amsterdam Arena. Dziś Ajax był zmobilizowany, by nie zaliczyć podobnej wpadki. Pierwsze minuty były lepsze w wykonaniu gospodarzy. Spartak narzucił szybkie tempo, za którym goście nie nadążali. Już w 4. minucie wyśmienitą okazję miał Makiejew. Pomocnik znalazł się w sytuacji sam na sam z Verhoevenem, ale uderzył wprost w niego. Po chwili Alex adresował prostopadłą piłkę do Kombarowa, a ten strzelił bardzo niecelnie. Po świetnych dziesięciu minutach w wykonaniu gospodarzy do głosu zaczął dochodzić Ajax. Podopieczni De Boera wymieniali między sobą niezliczoną liczbę podań, ale ostatecznie nie wynikło z nich podbramkowe zagrożenie.

Spartak w 24. minucie przeprowadził skuteczną akcję. Alex miał sporo miejsca, aby dostrzec wybiegającego prawą stroną Dimitrija Kombarowa. Ten spokojnie opanował piłkę i precyzyjnym strzałem umieścił ją w siatce. Odpowiedź ze strony Ajaksu mogła nadejść szybko. Z dystansu uderzał Eriksen, ale futbolówka poszybowała ponad bramką Dzikania. Gospodarzom jeden gol nie wystarczał. W 30. minucie Dimitrij Kombarow dograł piłkę do Wellitona. Ten uwolnił się spod opieki obrońców i strzałem w długi róg nie dał najmniejszych szans Verhoevenowi. Do końca pierwszej połowy gospodarze skutecznie rozbijali wszelkie ataki gości i nie dopuścili do podbramkowego zagrożenia.
Początek drugiej połowy w wykonaniu obu drużyn był niemrawy. Co zrozumiałe, to Ajax starał się konstruować akcje, ale Spartak nie pozwalał przeciwnikom na zbyt wiele. W 54. minucie gospodarze potwierdzili swoją niegościnność. Z rzutu wolnego z około 25 metrów uderzał Alex i piłka wpadła tuż przy słupku bramki strzeżonej przez Verhoevena. Gol przedniej marki. Od tego momentu gospodarze cofnęli się do defensywy. Nie kwapili się z organizowaniem jakichkolwiek akcji. Dlatego swoje szanse wreszcie mieli goście.

W 58. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Eriksen, ale futbolówka odbiła się od poprzeczki i wyszła poza boisko. Po chwili ten sam zawodnik miał jeszcze lepszą okazję. Jednak z bliskiej odległości nie potrafił zaskoczyć Dzikania. W 67. minucie Alex mógł zdobyć swoją drugą bramkę. Strzał Brazylijczyka z linii pola karnego był niecelny. 300 sekund później z dystansu uderzał Ozbiliz, ale futbolówka trafiła w poprzeczkę.











