Spadkobierca Dembele, motor napędowy Rennais


Ismaila Sarr wyrasta na gwiazdę Ligue1

20 marca 2019 Spadkobierca Dembele, motor napędowy Rennais

Zespół z Bretanii to kuźnia talentów, o czym świadczy liczba piłkarzy przez niego wyszkolonych. Ousmane Dembele, Yoann Gourcuff, Sylvain Wiltord czy Mikael Silvestre to nazwiska, które kojarzą kibice futbolu z różnych jego kresów. Choć bohater tekstu, Ismaila Sarr, nie jest wychowankiem klubu, to jednak dołączył do niego, by szlifować swoje umiejętności. Na razie nauka przynosi wymierne efekty i niewątpliwie może zaprowadzić Senegalczyka jeszcze dalej. Urodzony w Saint-Louis piłkarz już wzbudza zainteresowanie europejskich zespołów o wysokiej renomie.


Udostępnij na Udostępnij na

Swoją przygodę z futbolem „na poważnie” Ismaila zaczął przed czterema laty. Jego pierwszym przystankiem była gra dla akademii, w której swoją karierę rozpoczynał Sadio Mane – Generation Foot. W tymże zespole, reprezentującym drugą ligę senegalską, spędził parę miesięcy. 13 lipca 2016 roku przybył do Europy i podpisał kontrakt z francuskim FC Metz. Dla „Le Gernats” zdobył pięć bramek i zaliczył taką samą liczbę asyst w 31 występach. Co warte uwagi, już w swoim debiucie przeciwko Lille wszedł na 17 minut i zanotował asystę przy zwycięskiej bramce. W FCM podobnie jak w drużynie z rodzimej ligi snajper nie zagościł zbyt długo, bo zaledwie jeden sezon.

Drugi krok

26 lipca 2017 roku odrzucił ofertę FC Barcelona i postanowił dołączyć do klubu z Rennais. Podpisał z nim czteroletni kontrakt, który kończy się za niecałe dwa i pół roku. Dzięki tej transakcji były zespół Senegalczyka zarobił na transferze największą sumę w historii. Przed Sarrem najdroższym sprzedanym zawodnikiem był Miralem Pjanić, który w 2008 roku przeszedł z FC Metz do Olympique Lyon za 7,5 miliona euro.

O odrzuceniu oferty klubu z Camp Nou piłkarz wypowiedział się w premierowym wywiadzie dla nowej drużyny:

Dołączenie do FCB z FC Metz byłoby dla mnie zbyt dużym krokiem. Jeżeli w Rennais potwierdzę swoje umiejętności, to będę mógł myśleć o wskoczeniu poziom wyżej.

„Lew Terangi”

Ismaila bardzo szybko zasłużył na powołanie do dorosłej kadry Senegalu. Dla reprezentacji poniżej 23 lat wystąpił tylko w czterech meczach. Były jednak one cenne, bo dały czwarte miejsce w Pucharze Narodów Afryki U-23. Sarr zanotował w turnieju dwie asysty. Na najwyższym szczeblu reprezentował swoje państwo do tej pory 20 razy, a swój debiut zaliczył w Pucharze Narodów Afryki w 2017 roku. Godny uwagi jest fakt, że napastnik zagrał w każdym spotkaniu fazy grupowej tego turnieju. „Lwy Terangi” dotarły do ćwierćfinału, gdzie po serii „jedenastek” musiały uznać wyższość Kamerunu.

Kolejnym, jeszcze bardziej uznanym turniejem były dla Ismaila mistrzostwa świata w Rosji. Do końca ważyło się jednak, czy senegalski talent w ogóle na mundial poleci. Ostatniego dnia stycznia 2018 roku w meczu Ligue 1 pomiędzy Rennais a PSG doszło do ostrego faulu na Sarrze. Jego autorem był Kylian Mbappe, francuski napastnik. Reprezentant „Tricolores” zaatakował Senegalczyka od tyłu, trafiając stopą w łydkę. Cała ta sytuacja wyglądała nieciekawie, łącznie ze strzępami getrów, które opadły na murawę. Na MŚ Ismaili udało się jednak wykurować i zagrał we wszystkich spotkaniach grupowych.

Nie można zapomnieć, że mocno dał się we znaki defensorom naszej kadry. Spotkanie zaczął na prawej stronie pomocy, by później skupić się na zadaniach stricte defensywnych. 26 z 30 jego podań trafiło do adresatów i aż pięć jego dryblingów okazało się skutecznych – najwięcej spośród wszystkich zawodników na murawie.

Śladami Sadio

Jak w każdym przypadku, kiedy to mówi się o utalentowanym graczu, porównuje się go do kogoś o wyższym statusie. Tak jak my wyczekiwaliśmy następcy Lewandowskiego (Piątek?), tak i Senegalczycy wypatrują nowego Sadio Mane. Pomimo tego, że oboje pochodzą ze stolicy Senegalu, akurat w tych porównaniach nie ma przesady, a jest wiele wspólnych cech. Oboje są demonami szybkości, mają łatwość dryblingu, często wykańczają akcje i co najważniejsze – są uniwersalni. Każdy szkoleniowiec chciałby mieć podopiecznego usposobionego ofensywnie, który może zagrać na trzech różnych pozycjach w ataku.

W minionej kampanii, jeśli chodzi o skuteczność dryblingów, napastnik Rennais był lepszy niż Mbappe. Dokładność podań? Na poziomie 75%. Procent więcej od innego zdolnego, Maxwela Corneta z Olympique Lyon. To, nad czym musi popracować grający z nr 7 piłkarz, to pomoc kolegom w defensywie. Zawodnik notuje bardzo mało udanych przechwytów i często jeszcze zapomina o powrotach, by pomóc w obronie.

O opinię na temat jednego z największych talentów Afryki (i nie tylko) poprosiłem eksperta od Ligue 1, pana Eryka Delingera:

Debiutując w Metz, wziął ligę szturmem i walnie przyczynił się do utrzymania klubu w lidze. Po transferze miał wahania formy, nabawił się dość poważnej kontuzji, ale koniec końców zrobił minimum – powtórzył wyniki sprzed roku. Teraz naprawdę „odpalił” i już jest niemal pewne, że zainwestowane 17 mln euro zwróci się SRFC ze sporą nawiązką. Połączenie świetnych warunków i szybkości ze skutecznością oraz nosem do zdobywania widowiskowych bramek w ważnych momentach daje materiał na wielkiego gracza. Byłoby świetnie, gdyby jego następnym krokiem był transfer do mocniejszego ligowca, ale nie mam złudzeń: przy obecnym deficycie jakościowych piłkarzy za przystępne kwoty wielkie kluby wydzierają Francuzom zawodników coraz wcześniej Nie czekają już aż chłopak okrzepnie w Lyonie czy Marsylii. A szkoda – przykład Malcoma pokazuje, że zawodnik potrzebuje „pośredniego” kroku między środkiem tabeli L1 a światową czołówką.

Przełomowy sezon?

W obecnej kampanii ligowej Senegalczyk jest motorem napędowym klubu z północno-zachodniej części Francji. Wychowanek akademii Generation Foot strzelił dziesięć bramek i zanotował 11 asyst, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Na tak zwany „score sheet” wpisywał się w spotkaniach ligowych, Lidze Europy i Coupe de France. Nikt nie jest bardziej zaangażowany od tego atakującego w ogólny dorobek bramkowy zespołu w lidze. Przed tygodniem Ismaila zapisał się również na kartach historii klubu.

Jako pierwszy gracz od 2016 roku zanotował dla Stade Rennais dwie asysty w jednym spotkaniu (przeciwko SM Caen). Chociaż klub Senegalczyka odpadł z Arsenalem w 1/8 finału LE, to i tak napsuł sporo krwi „Kanionierom”. Co więcej, europejskie puchary drużyna może wywalczyć w obecnym sezonie, albowiem zajmuje ósme miejsce i zagra w półfinale Pucharu Francji. Jak widać, zespół lubi rozgrywki w systemie pucharowym, a Sarr stwarza zagrożenie w szeregach rywali.

Reprezentant „Lwów Terangi” rozgrywa najlepszy sezon w swojej karierze. Dwa poprzednie kończył z łącznym dorobkiem dziesięciu wypracowanych bramek. Dziś jest na najlepszej drodze do tego, by postawić kolejny krok i trafić do klubu ze ścisłej światowej czołówki. Zespoły, które interesowały się nim w zimowym okienku, to Arsenal i Inter Mediolan. Sam Robert Pires, legendarny piłkarz Arsenalu, namawia Emery’ego, by latem sprowadził na Emirates zawodnika Rennes. Pytanie brzmi, czy Sarr będzie gotowy na zmiany czy jeszcze się wstrzyma. Patrząc na to, iż odmówił samej „Barcy”, bo ma ambicje, by grać, a nie zarabiać pieniądze, siedząc na ławce, wypada mu życzyć, by podjął słuszną dla swojej kariery decyzję.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski