Spadek – najczarniejszy z koszmarów ligowych zespołów. Przegrywasz, lecisz z ligi, nie możesz pozbyć się wrażenia swojej własnej słabości. Poza aspektem sportowym, poza hańbą, jaką okrywa się spadkowicz, pojawia się jeszcze jeden, szalenie istotny element – pieniądze. A te w przypadku Premier League są niemałe.
Na Wyspach pieniędzy nie brakuje. Nie ma się co oszukiwać: Premier League jest najbogatszą ligą świata, a o tym, z czego to wynika, można mówić do znudzenia. Telewizja, mocny funt, atrakcyjność ligi, tłumy kibiców. Tak jest na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, swoistej wisience na torcie angielskiego futbolu. Jednak co z tymi, którzy spadają ze szczytu tortu?
Koszmar księgowych
Mecze strachu. Oklepany frazes – dwie drużyny z dołu tabeli stają naprzeciwko siebie. Na boisku spodziewamy się nudy, miernoty, szeroko rozumianego dramatu. Takie są nasze kibicowskie przeczucia. W końcu jak zespoły z samego dna mogą stworzyć widowisko, które da się oglądać?
Doświadczenie mówi, że takie pojedynki często, mimo swojej niskiej wartości dla fanów taktyki, elektryzują o wiele bardziej niż spotkania na szczycie. Słabsza kość pęka, walka toczy się nie do pierwszej krwi, ale na śmierć i życie. Warto w tym miejscu wspomnieć chociażby ostatnie derby Tyne&Wear. Emocji co nie miara.
Dla kibica to nie lada gratka, można to zaobserwować po reakcjach trybun. Są jednak rzeczy, które umykają oku kamery. „Sky Sports” nie pokazuje nerwowo obgryzających paznokcie księgowych: – Jak ja zamknę ten cholerny budżet? Trzy dalej, podzielić przez cztery, sześć w pamięci. To wychodzi… jeden wielki minus. Szlag!
Straty spowodowane spadkiem z Premier League liczone są w milionach funtów. Różnica między dochodami na najwyższym szczeblu, a tymi w Championship jest wręcz kolosalna. Od sezonu 2000/2001 najmniejsza procentową stratę po spadku zanotował Manchester City, który pożegnał się z ligą w rzeczonym sezonie.
Z kolei najwyższą stratę zanotowało Cardiff, które w sezonie 2013/2014 z hukiem spadło z ligi, tracąc tym samym aż 53% swoich dochodów. Tak ogromna strata pieniężna zaowocowała tym, że walijski zespół do dziś pałęta się po Championship. Dokładnie tak samo sytuacja wygląda w Fulham, który dziś jest bliski spadku do League One, a jeszcze niedawno grał w finale Ligi Europy.













