Z racji tego, że kluby ze Śląska w dość znacznej ilości znajdują się na zapleczu T-Mobile Ekstraklasy, to co jakiś czas kibice z tego regionu Polski mają okazję cieszyć swoje oczy derbową rywalizacją. W sobotni wieczór na stadionie w Radzionkowie odbył się mecz pomiędzy miejscowym Ruchem a GKS-em Katowice. Warto dodać, że kibicom zgromadzonym na stadionie prócz emocji sportowych towarzyszył deszcz oraz burza z piorunami.
Piłkarze popularnej „Gieksy” pamiętając o tym, że w ostatnich spotkaniach z ekipą z Radzionkowa tylko remisowali, chcieli w meczu czwartej kolejki pierwszej ligi szybko zaatakować swojego rywala. To mogło przynieść oczekiwany efekt. Już w 3. minucie na prowadzenie swój zespół mógł wyprowadzić Dawid Jarka. Były napastnik między innymi Górnika Zabrze otrzymał bardzo dobre podanie od Przemysława Pitrego, lecz strzał napastnika urodzonego w Świerklańcu ostatecznie minął słupek bramki Ruchu Radzionków. Osiem minut później goście z Katowic stanęli ponownie przed szansą zdobycia gola. Tym razem bramkę mógł strzelić Przemysław Pitry, który uderzeniem z woleja, chciał zaskoczyć golkipera swoich przeciwników. Jednakże strzał był zbyt lekki, a na dodatek w środek bramki, więc nie mogło to przynieść prowadzenia katowiczanom.

Budzik w Radzionkowie zadzwonił o 17:17. Właśnie wtedy piłkarze z Radzionkowa wyszli z letargu. Ładnego gola z rzutu wolnego strzelił wtedy Piotr Rocki, który precyzyjnym strzałem nie dał najmniejszych szans na dobrą interwencję Maciejowi Wierzbickiemu. Gol zdobyty przez drużynę z Radzionkowa poniekąd jest zasługą niezwykle utalentowanego Michała Maka, który w pełnym biegu został faulowany, za co arbiter meczu podyktował rzut wolny, który następnie został zamieniony na jednobramkowe prowadzenie Ruchu Radzionków. Po straconym golu kolejnym ciosem, który uderzył w zespół z Katowic, była czerwona kartka dla Michala Farkasa. Po takim przebiegu boiskowych wydarzeń kolejny bieg postanowili włączyć podopieczni Artura Skowronka. Zawodnicy ze stadionu przy ulicy św. Wojciecha raz za razem doprowadzali defensywę katowicką w stan zaniepokojenia. Do końca pierwszej części meczu nie padły już jednak gole i pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 1:0.
Na druga połowę obie jedenastki wyszły zmobilizowane. Po burzy w trakcie przerwy, przyszła burza na murawie. Już trzy minuty po pierwszym gwizdku sędziego, informującym o starcie drugiej połowy, padł drugi gol dla gospodarzy meczu. Kapitalnym strzałem z narożnika pola karnego zaimponował Michał Mak, który w najbliższym tygodniu wraz ze swoim bratem uda się na testy do niemieckiej Herthy Berlin.
Że piłka nożna to gra nieobliczalna było widać na boisku w Radzionkowie. W momencie gdy zespół ze stolicy Górnego Śląska przegrywał już 2:0, zaczęło się wyśmienite widowisko. Swoją rolę w tym wszystkim miał także sędzia główny, Rafał Rokosz, który i piłkarzowi Ruchu wręczył czerwoną kartkę. Wychodzącego sam na sam z bramkarzem Dawida Jarkę nieprzepisowym wejściem w nogi powstrzymał Rafał Otwinowski. Widział to sędzia główny i obrońca nie dokończył meczu. Kara za to przewinienie była podwójna. Poza karą indywidualną w postaci czerwonej kartki dla samego piłkarza, został podyktowany także rzut karny dla gości. Piłkę na jedenastym metrze ustawił sobie Przemysław Pitry, który strzałem w prawy róg zmylił Marcina Suchańskiego i strzelił tym samym kontaktowego gola.











