Śląsk Wrocław przegrał w meczu wyjazdowym z Helsingborgiem 1:3, tym samym w fatalnym stylu żegna się z marzeniami o Lidze Mistrzów. Katem Wrocławian okazał się duet Finnbogason – Sorum.
Nastroje przed rewanżowym meczem nie mogły być dobre, ponieważ Śląsk poniósł sromotną porażkę 0:3 w pierwszym meczu we Wrocławiu. W stolicy Dolnego Śląska zawodnicy zagrali bez polotu i jakiegokolwiek pomysłu na grę, więc i szanse na awans w tym dwumeczu były bliskie zera.

Początek spotkania z całą pewnością zaskoczył nie tylko polskich kibiców, ale przede wszystkim gospodarzy. Wrocławianie od pierwszych minut meczu ruszyli odważnie na bramkę Helsingborga, co mogło się spodobać kibicom Śląska, którzy nie zasiedli na trybunach stadionu, lecz… przed telewizorami. Jest to efekt sankcji nałożonych na klub przez UEFA za wcześniejsze wybryki fanów Wrocławian. W pierwszym kwadransie gry szczególnie aktywny był Mila, który dobrze rozumie się z zagrywającym mu prostopadłe piłki Jodłowcem. Kilkakrotnie bardzo dobrze w polu karnym zachował się też Kowalczyk, który był zawsze w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Z minuty na minutę przebudzali się mistrzowie Szwecji, a szczególnie aktywny był Mahlang, którego skutecznie powstrzymywali defensorzy Śląska.
Po dość szybkim początku tempo gry wyraźnie spadło. Piłkarze obu drużyn nie kwapili się zbytnio do ataków, a o strzałach na bramkę nie mogło być nawet mowy, bo daleki od miana strzału był wyczyn Patejuka z 22. minuty… Czas płynął nieubłaganie, a obie drużyny nie atakowały – co z pewnością nie działało na korzyść dwukrotnego mistrza Polski. Po pół godzinie gry nastąpiło przełamanie. Bramkę dla Śląska zdobył Diaz, który wykorzystał bardzo dobre podanie Mili i pod presją rywala umieszcza piłkę w siatce! W tym momencie podopieczni trenera Lenczyka musieli zdobyć jeszcze dwie bramki, by myśleć co najmniej o dogrywce. Po strzeleniu gola piłkarze mistrza Polski wyraźnie złapali wiatr w żagle, co jednak nie przełożyło się na kolejne zdobycze.

Na domiar złego pod koniec pierwszej części gry gospodarze wyrównali. Sorum z bliska strzela na 1:1 i nadzieje na awans Śląska są jeszcze mniejsze niż przed meczem. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem remisowym i piłkarze obu drużyn zeszli na kwadrans zasłużonej przerwy.











