Śląsk Wrocław podejmował na Tarczyński Arena Wieczystą Kraków w starciu w ramach 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Niedzielne zmagania rozpoczęły się od pojedynku dwóch beniaminków, którzy potrzebują punktów jak tlenu. Wrocławianie pragnęli przełamać się, a zespół Zeljko Kopicia chciał opatrzyć ranę po ubiegłotygodniowej porażce. Ostatecznie gospodarze podnieśli trzy punkty z murawy, wygrywając 2:0.
Defensywne ustawienie?
Śląsk Wrocław wystawił za sprawą swojego szkoleniowca ustawienie z pięcioma obrońcami, ale z dwoma zmianami. Dominik Szala i Jan Jurcec znaleźli miejsce w wyjściowej „jedenastce”, Yehor Matsenko i Marc Llinares oglądali pierwsze minuty z ławki rezerwowych. Piłkarz wypożyczony z Górnika Zabrze dostał swoją pierwszą szansę od początku rywalizacji ligowej. Ante Simundza podmienił partnera w ataku Przemysławowi Banaszakowi. Malaly Dembélé zameldował się obok polskiego napastnika za Lukę Marjanaca.
Wieczysta Kraków uległa przed tygodniem 1:2 w starciu z Rakowem Częstochowa. Chorwacki szkoleniowiec nie dał tej samej grupie zawodników możliwości rehabilitacji i walki o trzy punkty. José de la Rosa i Duje Dujmović – tej dwójki nie wystawił Zeljko Kopić. Beniaminek z Krakowa oddelegował Petara Pusicia i Matusa Vojtko.
Obaj trenerzy postawili na ustawienie z pięcioma defensorami, co sprawiało, że zastanawialiśmy się, jakie to będzie spotkanie. Defensywne czy jednak ofensywne, w którym będzie sporo miejsca dla takich graczy jak Piotr Samiec-Talar czy Mikkel Maigaard. Spodziewaliśmy się goli, bo Śląsk Wrocław w 10 z 11 potyczek strzelał i tracił bramki. Natomiast w starciach Wieczystej Kraków padały co najmniej dwa trafienia w każdym z dotychczasowych spotkań.
Francuski dynamit
Śląsk Wrocław i Wieczysta Kraków zafundowali nam emocje w pierwszych minutach, ale było to wynikiem błędów indywidualnych. Goście przejęli piłkę na własnej połowie po niedokładnym podaniu i ruszyli z kontrą. Akcja przekształciła się w atak pozycyjny, który zakończył się strzałem Efthymiosa Koulurisa. Jednak Karol Niemczycki nie miał kłopotów z interwencją. Malaly Dembélé dobrze przeczytał grę i odebrał piłkę. Francuz nie zachował się koleżeńsko. Pomimo możliwości wypuszczenia Przemysława Banaszaka, oddał bardzo niecelny strzał zza pola karnego.
Drugi kwadrans wzbudził w nas nadzieję na otwarcie wyniku. Goście zabezpieczyli własne pole karne i zorganizowanie wybiegli do szybkiego ataku. Grecki snajper dojrzał i uruchomił Mikkela Maigaarda. Duńczyk tańczył przed bramką, lecz chyba zbyt długo szykował sobie pozycję strzelecką. Finalnie Karol Niemczycki sparował strzał gracza przyjezdnych. Podopieczni Ante Simundzy nie byli bierni i dzięki Malalemu Dembélé szukali szansy na bramkę. Jednak Francuz znów zabiegł się w swoim rajdzie i nie pojawiło się żadne zagrożenie.
24. minuta obudziła fanów Śląska Wrocław, którzy mieli powód, aby wstać z krzesełek. Gospodarze budowali atak pozycyjny przez dłuższy czas. Piotr Samiec-Talar zdynamizował tę akcję piętką. To niekonwencjonalne podanie dało szansę Malalemu Dembélé, który wbiegł w „szesnastkę” i uderzył po dalszym słupku. Piłka odbiła się od obramowania i wylądowała w sieci. Wychowanek WKS zanotował szóstą asystę w tym sezonie, a 29-letni napastnik po raz trzeci wpisał się na listę strzelców.
PST nadal czaruje
Kolejne chwile pierwszej odsłony upływały w spokojnym tempie. Śląsk Wrocław nie pozwalał swojemu rywalowi na zbyt wiele, a sami Wrocławianie nie podkręcali dynamiki gry. Jednak Piotr Samiec-Talar znów błysnął w nieoczekiwanym momencie. 24-latek zrobił to, czego domagali się wszyscy na stadionie od Malalego Dembélé. Francuz wstrzymał się z podaniem do Przemysława Banaszaka i wydawało się, że akcja została zaprzepaszczona.
Jednak kapitan gospodarzy podał wolną przestrzeń swojemu partnerowi i polski snajper pokonał Mateusza Kochalskiego. Idealnie co do milimetrów utrzymał linię spalonego Przemysław Banaszak, który zdobył swojego czwartego gola w tej kampanii.
Śląsk Wrocław schodził na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem. Ante Simundza mógł po raz pierwszy w tym sezonie zarządzać meczem, który układał się tak optymistycznie. Zeljko Kopić musiał wskrzesić energię wśród swoich podopiecznych, którzy nie mogli złapać rytmu w niedzielne południe.
Zmiana stron, ale przebieg ten sam
Śląsk Wrocław zameldował się na drugą część rywalizacji bez żadnych zmian. Ante Simundza nie dokonał żadnej korekty w składzie i pomyśle na to spotkanie. Wrocławianie nie dali się zepchnąć i bezpiecznie dla siebie chronili dostępu do bramki Karola Niemczyckiego. Dobra organizacja w defensywie była podstawą nie tylko do poszukiwania szybkich wypadów. Gracze słoweńskiego szkoleniowca potrafili dać sobie chwilę wytchnienia, grając z piłką przy nodze.
Natomiast przyjezdni potrzebowali impulsu, jakim miało być pojawienie się Lisandro Semedo i Bena Ledermana. Chorwacki trener chciał usprawnić swoją drużynę w środkowej linii oraz na skrzydle. Przypomnijmy, że Capoverdeńczyk jest najskuteczniejszym zmiennikiem w całej PKO BP Ekstraklasie. W 69. minucie Karol Niemczycki powstrzymał strzał zawodnika z numerem „7” na plecach. Kontra Wieczystej Kraków była pierwszym sygnałem ostrzegawczym dla klubu ze stolicy Dolnego Śląska.
Oglądaliśmy w niezbyt przyjemnej aurze pogodowej starcie, w którym nieustannie czekaliśmy na bramki. O tym świadczyły nastawienie piłkarzy oraz zmiany trenerów. Ante Simundza zmienił trójkę, która zagwarantowała prowadzenie, i wprowadził nominalnych zmienników. Wieczysta Kraków nie potrafiła zasiać niepewności w szeregach wrocławian, którzy przez cały mecz byli bardzo solidni i uważni. O pewnej niemocy świadczy fakt zejścia byłego króla strzelców ligi, a w jego miejsce ujrzeliśmy Bartosza Białka.
Adam Ciućka zasłużył na słowa pochwały, ponieważ jego wejście było przyjemnym powiewem w tej potyczce. Młody piłkarz pokazywał się w grze i był ważnym elementem dla prezencji Śląska Wrocław. 18-latek strzelał kąśliwie, a Luka Marjanac ukradł asystę swojemu koledze. Czuliśmy pazerność i zaangażowanie tego chłopaka, który nie tylko dryblował, ale też napędzał ataki. Dodatkowo dorzucił kilka drobnych fauli, które wybijały przeciwnika z rytmu.
Najbliższe plany
Śląsk Wrocław przełamał się i wygrał po raz drugi w tym sezonie. Ante Simundza czekał na smak wygranej od 2 sierpnia, bo wtedy Raków Częstochowa poległ na Tarczyński Arena. Teraz „zielono-biało-czerwoni” udadzą się na dwa wyjazdy. Najpierw Odra Opole w Pucharze Polski, a następnie Radomiak Radom. Trudno powiedzieć, który mecz jest ważniejszy dla dwukrotnych mistrzów Polski. Wrocławianie wyjadą walczyć o kolejne punkty do ekipy, która plasuje się za nimi. Wygrana z Wieczystą Kraków pozwoliła opuścić strefę spadkową.
Wieczysta Kraków spada na 16. miejsce w PKO BP Ekstraklasie i zajmuje pierwszą lokatę, która uniemożliwia byt na najwyższym szczeblu rozgrywek. Zeljko Kopić ma kilka dni, aby przygotować klub z Małopolski do rywalizacji z Jagiellonią Białystok. Wiemy, że podopieczni Adriana Siemieńca mają swoje problemy, więc beniaminek ma prawo marzyć o jakże potrzebnych punktach.











