Zaglądając do stolicy Dolnego Śląska, można odnieść wrażenie, że zarząd wrocławskiego klubu szykuje się do trzeciej sportowej wojny światowej. Najpierw panowie generałowie wykonali przegląd wojsk, później pożegnali się z niepotrzebnymi lub zasłużonymi w bitwach żołnierzami, a teraz pracują. Pracują nad tym, aby Śląsk Wrocław wrócił do dawnej świetności z 2012 roku. Nowe uzupełnienia w tym pomogą?
Poprzedni sezon w wykonaniu wrocławian był – lekko mówiąc – bardzo daleki od poziomu, który winien prezentować klub tego pokroju. Kibice czekali na coś więcej niż ponowną rozwałkę w dolnych rejonach tabeli, stąd nie można się dziwić, że nad pięknym wrocławskim stadionem wiszą teraz czarne chmury pełne frustracji i niezadowolenia. Usunięcie ich będzie trudnym zadaniem, jednak wiele wskazuje na to, że Śląsk Wrocław wyjdzie na prostą. Choćby dzięki temu, że włodarze klubu w dość ciekawy sposób budują kadrę na nową kampanię. Ciekawy, ale też mogący podnieść kibiców WKS-u na duchu.
Gruntowne sprzątanie wyraźnie dotknęło linię ataku
Każdy, kto choć w minimalnym stopniu śledzi ekstraklasę, nieraz powinien był usłyszeć, że Śląsk Wrocław jest klubem pełnym starszych piłkarzy, czyli oczywiście 30-latków i ich starszych kolegów. Część z nich (Igors Tarasovs czy Arkadiusz Piech), z którą się pożegnano, raczej nie będzie jakkolwiek wspominana. A jeżeli już, to w negatywnym świetle jako zbędny balast zarówno na boisku, jak i liście płac. Ta druga część (może nie tak liczna, ale jednak) na czele z Marcinem Robakiem, a w tle choćby z Augusto, potrzebowała dobrego i mądrze przekalkulowanego zastępstwa.
Największą niewiadomą od wielu tygodni była kwestia pozostania lub odejścia Marcina Robaka. 36-letni napastnik w największej mierze odpowiadał za strach, że w zespole powstanie ogromna wyrwa z nikłymi szansami na jej ponowne wypełnienie. W końcu żywa legenda boisk ekstraklasy w ciągu dwóch sezonów strzeliła dla Śląska aż 37 bramek w 68 ligowych meczach. Te liczby dla drużyny walczącej o utrzymanie były swego rodzaju polisą na życie, obok której nie przechodzi się obojętnie. Co więcej, wychowanek legnickiego Konfeksu przez trzy ostatnie sezony gwarantował minimum 18 goli! Unikat.











