Bramka zdobyta przez Milę w 16. minucie napawała optymizmem, jednak Rapid szybko pokazał, kto jest faworytem dwumeczu. Rumuni przy niewielkim nakładzie sił ograli Śląsk Wrocław 3:1 i są w bardzo dobrej sytuacji przed rewanżem baraży o Ligę Europy.
Atmosfera na wrocławskim stadionie świadczyła o znakomitych nastrojach w całej stolicy Dolnego Śląska. Takie nastawienie przełożyło się na groźną sytuację bramkową dla gospodarzy i to już w 5. minucie meczu. Sebastian Mila wypatrzył uciekającego przed obrońcami Diaza. Argentyńczyk doszedł do piłki, jednak gdy pojawił się przed Comanem, przerzucił futbolówkę nad golkiperem gości, a ona odbiła się od zewnętrznej części słupka i wyszła poza pole gry.

Chwilę później latynoski snajper pokazał się z prawej strony boiska jako podający, gdy posłał piłkę głęboko w pole karne, a całą akcję starał się zamykać Sobota. Wystarczył kwadrans, aby uśpić czujność przyjezdnych z Rumunii, a w konsekwencji zadać zabójczy cios. Dokładnie w 16. minucie rywalizacji do rzutu wolnego zza pola karnego podszedł Mila, a piłkarze Rapidu chyba nie przeanalizowali stałych fragmentów bitych przez kapitana Śląska, bo ten skierował piłkę do siatki tuż przy słupku.
Odpowiedzią podopiecznych trenera Lucescu był strzał z dystansu w wykonaniu Cassio, który bez przyjęcia uderzył bardzo groźnie, ale piłka minimalnie minęła światło bramki. Kelemen nie miałby najmniejszych szans. Grigore najwyraźniej pozazdrościł niecodziennej urody bramki autorstwa Mili i w 25. minucie uciszył wrocławskie trybuny, umieszczając futbolówkę pod poprzeczką.
Na dziesięć minut przed przerwą Śląsk nie poradził sobie z podręcznikowym kontratakiem rywala, który bezlitośnie wykończył Mihai Roman, umieszczając piłkę w siatce z najbliższej odległości. Gospodarze po stracie drugiej bramki zostali odarci z atutów – brakowało pewności siebie w defensywie, brakowało wymiany kilku celnych podań w środku pola i brakowało sytuacji bramkowych.
Po zmianie stron tempo rozgrywanych akcji zdecydowanie zwolniło, ale kibice starali się, jak mogli, by tylko zmobilizować swoich ulubieńców do skuteczniejszej gry. Niestety Śląsk nadal miał problemy z przedostawaniem się pod bramkę rywala, a pierwszą okazję drugiej połowy stworzył sobie dopiero po godzinie gry. Wtedy to bowiem Mila zdecydował się na strzał z powietrza, który sprawił nieco problemów Comanowi. Golkiper Rapidu mimo wszystko wyszedł z tej sytuacji obronną ręką.












