Maciej Skorża jest umiarkowanym optymistą przed meczem ze Spartakiem. Szkoleniowiec Legii wypowiada się o rywalu z wielkim szacunkiem. Przyznaje jednak, że Legia przyjechała do Moskwy po awans.
Po remisie 2:2 na własnym boisku warszawianie nie będą faworytem. Na Łużnikach nie zagra ponadto kilku podstawowych zawodników, co utrudnia legionistom zadanie.
– To prawda, że jutro czeka nas najważniejszy mecz za mojej kadencji w Legii. Nie jesteśmy w komfortowej sytuacji, ponieważ rywal wywiózł z Warszawy bardziej korzystny wynik, ale nie ma w nas strachu. Wierzymy, że powalczymy o awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Pokazaliśmy w pierwszym spotkaniu, że potrafimy tworzyć sytuacje podbramkowe. Wygrana 1:0 da nam awans, ale przed nami trudne zadanie. Spartak to piekielnie silna drużyna. Przygotowaliśmy koncepcję, która, mam nadzieję, da nam awans. Mamy spore problemy kadrowe, nie mogę liczyć na kilku podstawowych zawodników. Pamiętam, że kilka lat temu rywalizowałem z Barceloną jako szkoleniowiec Wisły Kraków. Po porażce na wyjeździe podejmowaliśmy „Blaugranę” i pomimo nieobecności kręgosłupa zespołu wygraliśmy 1:0. Wierzę, że w czwartek uda mi się zmotywować drużynę, co da nam zwycięstwo i awans – mówi Skorża.










