Skarb kibica Premier League: Burnley F.C. – celem stabilizacja


Środek tabeli? Brzmi jak plan

1 sierpnia 2019 Skarb kibica Premier League: Burnley F.C. – celem stabilizacja

O ostatnim sezonie ekipa „The Clarets” chciałaby jak najszybciej zapomnieć. Drużynę prowadzoną przez Seana Dyche'a stać zdecydowanie na więcej niż walka o ligowy byt, na co dowodem był sezon 2017/2018. W zbliżających się rozgrywkach Premier League, Burnley powinno powalczyć o lokatę w środku tabeli.


Udostępnij na Udostępnij na

Zespół z północnej części Anglii już niejednokrotnie pokazał, że w piłkę grać potrafi. Przekonały się o tym nawet czołowe kluby angielskiej ekstraklasy – takie jak Tottenham, Manchester United czy Chelsea. Nadchodzący sezon będzie dla Burnley weryfikacją umiejętności.

Trzy rzeczy, których spodziewamy się po Burnley F.C. w nadchodzącym sezonie:

1. Potencjalne wzmocnienia

Przy Turf Moor wydano w tym okienku transferowym ledwie ponad 5 mln €. Warto podkreślić, że „The Clarets” przez ostatnie trzy lata co roku wydawali przynajmniej 30 mln € na ofensywę transferową. Poprzednia kampania Premier League pokazała, że przydadzą się jakieś wzmocnienia.

2. Okres przygotowawczy może zaprocentować

Drużyna Seana Dyche’a ma za sobą dobrze przepracowany okres przygotowawczy przed nowym sezonem. Nie dość, że zawodnicy dobrze się prezentują na boisku – świadczy o tym chociażby ostatni sparing z OGC Nice (6:1) – to również atmosfera panująca w zespole napawa optymizmem. Nawet czołowy snajper, Chris Wood, podkreśla, iż drużyna znajduje się na właściwej drodze.

3. Dużo opcji w ataku

Szkoleniowiec Burnley zdecydowanie preferuje ustawienie z dwójką środkowych napastników. W poprzednim sezonie duet snajperów tworzyli zazwyczaj Chris Wood i Ashley Barnes, natomiast rolę rezerwowego pełnił Matej Vydra. Jednakże teraz w kadrze Burnley na nowy sezon znajduje się w sumie aż pięciu graczy, którzy mogą występować na owej pozycji. Jay Rodriguez pozyskany za około 5,5 mln oraz Nakhi Wells, wracający z wypożyczenia z pewnością nakręca pozytywną rywalizację o miejsce w podstawowej jedenastce.

Transfery

Póki co ekipa Burnley zajmuję jedno z ostatnich miejsc wśród zespołów Premier League pod względem wydanych pieniędzy w trakcie bieżącego okienka transferowego. Mniejszą kwotę na rynku transferowym przeznaczyły tylko Liverpool, Crystal Palace oraz Norwich City.

Podczas tego lata do klubu trafił między innymi Erik Pieters, którego każdy fan ligi angielskiej z pewnością pamięta z występów dla Stoke City. 30-letni Holender ma na swoim koncie 169 występów w Premier League oraz kilkanaście występów dla drużyny narodowej. Pieters dzięki cennemu doświadczeniu bez wątpienia będzie dobrą alternatywą na lewą obronę, podczas gdy Charlie Taylor nie będzie do dyspozycji trenera.

Dużym echem wśród kibiców Burnley odbił się transfer Jaya Rodrigueza. 30-letni wychowanek „The Clarets”, który według portalu Transfermarkt jest obecnie wyceniany na 10 mln , wraca na na Turf Moor po siedmiu latach przerwy. Rodriguez w swoim dorobku ma ponad 140 spotkań na boiskach Premier League – aczkolwiek, ostatni sezon spędził na zapleczu angielskiej ekstraklasy w West Bromwich Albion. W West Bromie był, obok Dwight’a Gayle’a, gwiazdą drużyny – w 45 spotkaniach strzelił 22 bramki, co jest dowodem na to, że nadal jest w wysokiej formie strzeleckiej.

Podstawowa jedenastka

Najsolidniejszą formacją drużyny prowadzonej przez Sean’a Dyche’a wydaje się być defensywa. W mediach jednak mówi się ostatnio, że drużynę mogą opuścić Tom Heaton i James Tarkowski. Oznaczałoby to pozbycie się dwóch istotnych elementów formacji obronnej, które stanowią w dużej mierze o jej monolicie.

Jeżeli chodzi o nowe twarze sprowadzone do klubu, to Erik Pieters powinien okazać się alternatywą dla lewego obrońcy – Charliego Taylora. Pieters okazyjnie również może występować na lewej stronie pomocy.

Jay Rodriguez z kolei będzie wzmocnieniem formacji ofensywnej. Można domniemywać, że będzie naturalnym zmiennikiem dla Chrisa Wooda czy Ashleya Barnesa. Być może Rodriguezowi uda się nawet wygryźć jednego z nich z podstawowego składu. Były piłkarz West Bromwich Albion może również występować na pozycji „dziesiątki”.

Gwiazda zespołu

Chris Wood jest gwarancją na zdobywanie bramek w drużynie Burnley. Nowozelandczyk zasilił szeregi „The Clarets” w 2017 roku za kwotę oscylująca wokół 16,5 mln i podczas swojego dotychczasowego pobytu przy Turf Moor udowadnia, że był wart tej ceny. Napastnik nawet podczas okresu przygotowawczego udowadnia wysoką dyspozycję – w ostatnim spotkaniu towarzyskim z Niceą zdołał ustrzelić hat-tricka. Przyjście do zespołu nowych napastników jest tylko dodatkową motywacją dla Wooda, który zdaję sobie sprawę, że najważniejsza jest teraz ciężka praca.

Najbardziej niedoceniony

Najbardziej niedocenionym zawodnikiem prawdopodobnie jest Jeff Hendrick. 27-letni skrzydłowy przeplata dobre mecze ze słabymi – można powiedzieć, że gra w kratkę. Co prawda, za Irlandczykiem nie przemawiają zdobycze bramkowe czy asysty, natomiast nierzadko potrafi wprowadzić dozę zamieszania pod bramką rywala. Hendrick często jest poddawany krytyce wśród fanów piętnastej drużyny ostatniej edycji Premier League.

Trener

Sean Dyche pełni funkcję szkoleniowca Burnley nieprzerwanie od 2012 roku – jest obecnie drugim najdłużej urzędującym trenerem drużyny z Premier League za Eddie’m Howe’m z Bornemouth. Człowiek, który jest całym sercem związany z „The Clarets”. Ten facet z pewnością ma charakter walczaka i potrafi go zaszczepić wśród swoich podopiecznych. Z drużyną na dobre i na złe.

Pytania do eksperta

Na temat Burnley postanowiliśmy porozmawiać z Tomkiem Kurowskim z Burnley Football Club Polska.

Piłkarz, którego Burnley powinno sprzedać, to…

Ciężko jest mi z obecnej kadry wskazać kogoś, kogo warto byłoby sprzedać. Przez większość okienka transferowego uważałem, że złotym transferem byłaby sprzedaż Nicka Pope, który z racji bycia finalistą mundialu w Rosji byłby zawodnikiem mocno wzmacniającym budżet klubu. Jednak w obliczu informacji o odejściu Toma Heatona możemy o tym zapomnieć. Dobrym kandydatem do odejścia byłby Nahki Wells, ale tak naprawdę nie dostał on prawdziwej szansy na pokazanie się na Turf Moor.

Czy ten sezon będzie inny?

Jeszcze wczoraj wydawało mi się, że połowa stawki jest bardzo realnym wynikiem. Dziś dowiadujemy się z prasy o tym, że na 8 dni przed końcem okienka transferowego klub oddaje za bezcen swojego kapitana i nie jest pewne czy James Tarkowski zostanie w klubie. Jeśli te dwa transfery dojdą do skutku, to najmocniejsza formacja drużyny Burnley. czyli obrona, będzie rozmontowana, co będzie wróżyć powtórkę sprzed roku i walkę do samego końca o utrzymanie statusu drużyny Premier League.

Za co trzeba cenić trenera Sean’a Dyche’a?

Na pewno za to jaką przemianę przeszedł klub pod jego wodzą – od awansów sportowych, przez duży rozwój infrastruktury klubu – choćby wybudowanie ośrodka treningowego. Poza tym Gaffer zbudował drużynę twardzieli, która nie sprowadza gwiazd tylko je na swój sposób kreuje. Bardzo podoba mi się styl, jaki zaszczepił piłkarzom – nieustępliwa walka o każdą piłkę. W dodatku to jak wraz ze swoim sztabem przygotowuje drużynę fizycznie do sezonu.

Nadchodzący sezon może popsuć…

To samo co zepsuło zeszły – pasywność na rynku transferowym. Sprowadzeni Pieters i Rodriguez to nie są piłkarze do wzmocnienia pierwszego składu, którzy wejdą na boisko i zrobią różnicę. Dalej klub nie ściągnął środkowego pomocnika, bo o tym, że w kadrze jest ktoś taki jak Steven Defour możemy zapomnieć. Ponadto, jeśli potwierdzi się odejście Heatona to klub pozbywa się swojego kapitana, który jest nieoceniony dla drużyny. A to nie wróży dobrze.

Piłkarz „sfery marzeń”, którego powinno pozyskać Burnley, to…

Sferą marzeń dla mnie jest nie osłabianie klubu – czyli Tom Heaton z nowym kontraktem. Jeśli chodzi o piłkarza, którego bardzo chętnie bym zobaczył w barwach Burnley, to, z medialnych spekulacji, byłby Camarasa. Ponadto, bardzo żałuję, że Burnley ostatecznie wycofało się z pomysłu sprowadzenia Che Adamsa, gdyż uważam, że świetnie by pasował do charakteru zespołu.

Cel zespołu

Celem „The Clarets” na zbliżający się sezon będzie walka o środek tabeli. Burnley po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii w 2016 roku w ciągu trzech sezonów aż dwukrotnie walczyło o utrzymanie. Wyjątkiem był fenomenalny sezon 2017/2018, kiedy udało się zająć wysokie siódme miejsce. Jednakże, ostatnia kampania pokazała, że Burnley przyda się stabilizacja, którą zapewni im miejsce w połowie tabeli.

Ciekawostka

Dzięki zajęciu siódmego miejsca w Premier League w sezonie 2017/2018 Burnley udało się wystąpić w eliminacjach do Ligi Europy. Stało się to przede wszystkim dzięki Tabeli Fair Play, w której Burnley zajęła wówczas pierwsze miejsce wśród klubów Premier League. Co ciekawe, awans do walki o europejskie puchary udało się wywalczyć wtedy, gdy „The Clarets” byli beniaminkiem Premier League.

Komentarze
Deathknell (gość) - 2 lata temu

Dobry artykuł

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze