O ostatnim sezonie ekipa „The Clarets” chciałaby jak najszybciej zapomnieć. Drużynę prowadzoną przez Seana Dyche’a stać zdecydowanie na więcej niż walka o ligowy byt, na co dowodem był sezon 2017/2018. W zbliżających się rozgrywkach Premier League, Burnley powinno powalczyć o lokatę w środku tabeli.
Zespół z północnej części Anglii już niejednokrotnie pokazał, że w piłkę grać potrafi. Przekonały się o tym nawet czołowe kluby angielskiej ekstraklasy – takie jak Tottenham, Manchester United czy Chelsea. Nadchodzący sezon będzie dla Burnley weryfikacją umiejętności.
Trzy rzeczy, których spodziewamy się po Burnley F.C. w nadchodzącym sezonie:
1. Potencjalne wzmocnienia
Przy Turf Moor wydano w tym okienku transferowym ledwie ponad 5 mln €. Warto podkreślić, że „The Clarets” przez ostatnie trzy lata co roku wydawali przynajmniej 30 mln € na ofensywę transferową. Poprzednia kampania Premier League pokazała, że przydadzą się jakieś wzmocnienia.
2. Okres przygotowawczy może zaprocentować
Drużyna Seana Dyche’a ma za sobą dobrze przepracowany okres przygotowawczy przed nowym sezonem. Nie dość, że zawodnicy dobrze się prezentują na boisku – świadczy o tym chociażby ostatni sparing z OGC Nice (6:1) – to również atmosfera panująca w zespole napawa optymizmem. Nawet czołowy snajper, Chris Wood, podkreśla, iż drużyna znajduje się na właściwej drodze.
3. Dużo opcji w ataku
Szkoleniowiec Burnley zdecydowanie preferuje ustawienie z dwójką środkowych napastników. W poprzednim sezonie duet snajperów tworzyli zazwyczaj Chris Wood i Ashley Barnes, natomiast rolę rezerwowego pełnił Matej Vydra. Jednakże teraz w kadrze Burnley na nowy sezon znajduje się w sumie aż pięciu graczy, którzy mogą występować na owej pozycji. Jay Rodriguez pozyskany za około 5,5 mln € oraz Nakhi Wells, wracający z wypożyczenia z pewnością nakręca pozytywną rywalizację o miejsce w podstawowej jedenastce.
Transfery
Póki co ekipa Burnley zajmuję jedno z ostatnich miejsc wśród zespołów Premier League pod względem wydanych pieniędzy w trakcie bieżącego okienka transferowego. Mniejszą kwotę na rynku transferowym przeznaczyły tylko Liverpool, Crystal Palace oraz Norwich City.
Podczas tego lata do klubu trafił między innymi Erik Pieters, którego każdy fan ligi angielskiej z pewnością pamięta z występów dla Stoke City. 30-letni Holender ma na swoim koncie 169 występów w Premier League oraz kilkanaście występów dla drużyny narodowej. Pieters dzięki cennemu doświadczeniu bez wątpienia będzie dobrą alternatywą na lewą obronę, podczas gdy Charlie Taylor nie będzie do dyspozycji trenera.












