Skarb kibica Premier League: Arsenal F.C. – czas na prawdziwą Kanonadę!


W nadchodzących meczach drużyny Emery'ego z pewnością nie będziemy się nudzić

6 sierpnia 2019 Skarb kibica Premier League: Arsenal F.C. – czas na prawdziwą Kanonadę!
indiatoday.in

Pożegnanie z klubową legendą zawsze jest trudnym przeżyciem. Szczególnie gdy prowadziła ona pierwszy zespół przez ponad 20 lat. Rok temu Unai Emery podjął się karkołomnego zadania wypełnienia luki po Arsene Wengerze. Pod jego wodzą „Kanonierzy” zakończyli sezon zaledwie punkt za czwartym Tottenhamem, a także dotarli do finału Ligi Europy. Jak na pierwszy kontakt z angielskim futbolem – całkiem nieźle. Teraz jednak oczekiwania zarówno wobec Hiszpana, jak i całego klubu będą zdecydowanie wyższe. 


Udostępnij na Udostępnij na

Arsenal wkracza w nowy sezon podrażniony sukcesami swoich derbowych rywali. Porażka z ręki Chelsea w finale Ligi Europy, a także widok Tottenhamu w finale Ligi Mistrzów musiały mocno zaboleć oddanych fanów „Kanonierów”. Ten sezon ma być początkiem w drodze powrotnej Arsenalu na szczyt. Pracowite okienko transferowe pokazuje ambicje klubu, który chciałby na dobre wrócić na europejskie salony. Unai Emery przeszedł już pierwszy test w Premier League, jednak ma sporo rzeczy do poprawy. Pewne problemy Arsenalu ciągle nie zostały rozwiązane, w tym niepewna linia defensywy. Czego można zatem oczekiwać od „Kanonierów” w nadchodzącym sezonie?

Trzy rzeczy, których można spodziewać się po Arsenalu

1. Z przodu defilada, a na tyłach piknik

Jeśli jesteście zwolennikami wesołego futbolu i wielu bramek, a niekoniecznie piłkarskich szachów, to mecze „Kanonierów” mogą być dla Was idealną rozrywką. Arsenal bowiem wkracza w nowy sezon z mało wyważoną proporcją sił. Za bramki odpowiedzialne będą takie gwiazdy jak Aubameyang, Lacazette czy Nicholas Pepe, za to w obronie ciągle znajdziemy Sokratisa, Mustafiego czy Kolasinaca. W meczach londyńskiego zespołu możemy zatem spodziewać się hokejowych wyników, coś na wzór Liverpoolu z sezonu 2013/2014. Jeśli mielibyśmy wybrać jedno życiowe motto, które wisi w gabinecie Unaia Emery’ego, najprawdopodobniej zabrzmi ono: najlepszą obroną jest atak.

2. W poszukiwaniu lidera

W obliczu odejścia z klubu Laurenta Kościelnego Arsenal zmierzy się z trudną decyzją wyboru nowego kapitana drużyny. Wbrew pozorom opaska kapitańska nie jest tylko formalnym wyróżnieniem, ale ma także głębokie skutki, jeśli chodzi o długoletni projekt. Jeśli Arsenal oprze swoją szatnię wokół niewłaściwego kapitana, to może mieć to wpływ na jedność zawodników i atmosferę wokół zespołu. Obecnie angielskie media wskazują jednego głównego kandydata do pełnienia tej roli – Granita Xhakę. Doświadczony, jak na 26-letniego piłkarza, Szwajcar może pochwalić się bardzo mocnym charakterem. Lubi krzyknąć na swoich kolegów, wyjść do sprzeczki z przeciwnikiem czy podyskutować z arbitrem. Dla niego żadna sytuacja nie jest deprymująca i być może takiego lidera potrzeba właśnie „Kanonierom”, by obrosnąć w piórka. Ostateczna decyzja należy jednak do Emery’ego.

3. Koniec z kiepską passą na wyjazdach

Jeśli londyńczycy będą chcieli powalczyć o Ligę Mistrzów w nadchodzącym sezonie Premier League, będą musieli zdecydowanie poprawić swoje wyniki poza Emirates Stadium. W poprzednim sezonie „Kanonierzy” zanotowali najgorsze wyniki w delegacjach spośród wszystkich drużyn z grona TOP 6. Mając na koncie zaledwie 25 punktów w takich spotkaniach, drużyna Emery’ego znajduje się w owej klasyfikacji poniżej takich zespołów jak Leicester czy Crystal Palace. Dla porównania, na własnym boisku „Kanonierzy” uplasowali się już na podium Premier League, oczywiście za City oraz Liverpoolem. Poprawa jest konieczna, ale może być o nią trudno. Ten aspekt jest bowiem jedną z największych bolączek Unaia Emery’ego, a Arsenal nie jest pierwszym klubem, który za jego rządów nie radzi sobie na wyjazdach. Pamiętamy przecież czasy jego pracy w Sevilli, gdy Andaluzyjczycy potrafili rozegrać cały sezon La Liga bez choćby jednego wyjazdowego zwycięstwa (0-9-10).

Transfery

Nicholas Pepe

Jeśli ktoś dłużej interesuje się ligą angielską, to widok Arsenalu szalejącego na rynku transferowym zdecydowanie nie jest mu znajomy. Tymczasem fakty są takie, iż „Kanonierzy” wydali w tym okienku już 116 mln euro, a lwią część tej kwoty przeznaczono na iworyjskiego skrzydłowego z OSC Lille – Nicholasa Pepe. 24-letni piłkarz zrobił prawdziwą furorę w poprzednim sezonie francuskiej Ligue 1 i było tylko kwestią czasu, zanim jakiś topowy klub zgłosi się po jego usługi. Kwota 72 mln funtów jest o tyle zaskakująca, że angielskie media z uporem przekonywały o dość wąskim budżecie Arsenalu na nadchodzący sezon – zaledwie 40 mln.

Pepe ostatecznie pojawił się na Emirates Stadium, czym wzbudził spore wątpliwości wśród oddanych fanów „Kanonierów”. Po pierwsze, Iworyjczyk rozegrał dopiero pierwszy tak znakomity sezon, w którym rozegrał 40 meczów, strzelił 23 bramki i dorzucił 12 asyst. Statystyki imponujące, ale pamiętajmy o różnicy poziomów, jakie dzielą ligę francuską od Premier League. I choć życzymy temu piłkarzowi jak najlepiej, najbezpieczniej będzie wstrzymać się z hurraoptymizmem. Nie każdy piłkarz może z miejsca przystosować się do tempa i intensywności spotykanej na angielskich boiskach.

Po drugie, polityka transferowa Arsenalu w ostatnich latach wydaje się dość ryzykowna. Trzynastokrotny mistrz Anglii tylko od 2017 roku pobił trzykrotnie swój rekord transferowy i to trzykrotnie na piłkarza ofensywnego. Przed Pepe były przecież drogie transfery Aubameyanga czy Lacazette’a, a obrona nadal pozostaje niewzmocniona. Niektórzy angielscy eksperci tłumaczą takie decyzje zarządu chęcią przywrócenia ekscytacji wśród fanów „Kanonierów”. Może i taki brak balansu nie przyniesie ci wielu trofeów, ale zdecydowanie sprzyja atrakcyjności meczów. Taki ciąg na ofensywnych graczy pobudza więc zainteresowanie wokół drużyny, a także zapełnia konsumpcyjny głód fanowskiej społeczności.

Ceballos – wypożyczenie

Kolejnym bardzo ciekawym ruchem Arsenalu okazało się wypożyczenie Daniego Ceballosa z Realu Madryt. Hiszpan, który ma nie po drodze z Zinedine’em Zidane’em, jeszcze mocniej wypromował swoje nazwisko na letnich mistrzostwach Europy U-21. Pomocnik był jednym z najlepszych zawodników na całym turnieju, a jego piękne bramki walnie przyczyniły się do złotego medalu swojej ekipy. Ceballos powinien być odpowiedzią na sprzedaż Aarona Ramseya oraz coraz większy spadek formy Mesuta Oezila. Hiszpan doskonale odnajduje się w roli wolnego elektronu, gdy zyskuje nieograniczoną swobodę w kreacji gry ofensywnej. Ceballos może okazać się brakującym elementem, który zespoli wielki potencjał ofensywny drużyny Emery’ego. Niestety dla fanów Arsenalu, ich klub nie zastrzegł sobie opcji wykupu zawodnika po zakończeniu rocznego wypożyczenia.

Kolejnym dużym transferem „Kanonierów” może okazać się 18-letni William Saliba, którego angielski klub kupił za ponad 30 mln euro. Obrońca pozostanie jednak przez kolejny rok w Saint-Etienne i dołączy do ekipy z Emirates dopiero po sezonie. Szersze omówienie jego sylwetki pozostawimy sobie więc na kolejny sezon.

Kto odszedł?

Jeśli chodzi o sprzedaże, to tutaj także działo się wiele. Z klubu odeszły takie postacie jak Aaron Ramsey, Laurent Kościelny, David Ospina czy Krystian Bielik. Warto skupić się szczególnie na dwóch pierwszych nazwiskach, bowiem ich odejście wzbudziło największe kontrowersje. Walijski pomocnik odszedł do Juventusu na zasadzie wolnego transferu, gdyż nie potrafił dojść do porozumienia z klubem w sprawie nowego kontraktu.

Strata takiej postaci musi odbić się dość mocno na szatni zespołu, gdyż Ramsey był jednym z liderów tej drużyny na przestrzeni ostatnich lat. Z klubem zdobył m.in trzy Puchary Anglii oraz dwie Tarcze Dobroczynności, mając w nich walny udział. Dziwić może taka wstrzemięźliwość zarządu „Kanonierów”, bowiem w dzisiejszych czasach piłkarze oddani klubowym barwom zasługują na coś ekstra.

Co do kwestii Laurenta Kościelnego, to akurat dziś klub ogłosił jego odejście do Bordeaux. Francuz, który spędził dziewięć lat w Arsenalu i wystąpił w 353 spotkaniach, był jego wieloletnim kapitanem. W tym zespole wyrósł na jednego z najlepszych obrońców Premier League, jednak w ostatnim czasie kontuzje przeszkodziły mu w utrzymaniu dobrej formy. Wszystko rozeszło się o sprawę kontraktu, bowiem Koscielnego nie zadowalała propozycja jego przedłużenia zaledwie o kolejny rok. W swoim rozgoryczeniu Koscielny odmówił Emery’emu udziału w klubowym presezonie, czym rozwścieczył hiszpańskiego menedżera. Po tym zdarzeniu nie było już odwrotu i zasłużony zawodnik w fatalnej atmosferze opuszcza drużynę, której fani zawsze go doceniali. Przykry koniec dużej postaci dla Arsenalu.

Podstawowa jedenastka

 

Emery nie należy do szkoleniowców, którzy stosują jedną, żelazną taktykę. Przewidzenie więc ustawienia „Kanonierów” na nadchodzący sezon może być zadaniem trudnym, choć nie niemożliwym. Wydaje się, że dzięki przybyciu Nicholasa Pepe Hiszpan będzie mógł zastosować swój preferowany schemat z jednym wysuniętym napastnikiem w postaci Lacazette’a. Na skrzydłach operowaliby wspomniany Pepe oraz Aubameyang, natomiast za rozgrywanie odpowiedzialny byłby Dani Ceballos. Można sobie wyobrazić nieco bardziej defensywny wariant tej formacji w meczach wyjazdowych, podczas których Arsenal będzie szukał gry z kontrataku. Wtedy jeden z atakujących najprawdopodobniej będzie zastąpiony kolejnym pomocnikiem, na przykład Guendouzim.

Jeśli chodzi o defensywę, to Arsenal może także zagrać w formacji z piątką z tyłu, a rolę trzeciego stopera może pełnić Nacho Monreal. Obrona pozostaje jednak formacją najbardziej potrzebującą wzmocnień, bowiem zeszłosezonowa postawa Mustafiego czy Sokratisa przyprawiała kibiców Arsenalu o ataki paniki.  Tutaj z pomocą może przyjść ewentualny transfer Tierneya z Celtiku, który ciągle znajduje się na radarze „Kanonierów”. Przybycie Szkota oraz jeszcze jednego stopera (mówi się o Ruganim) pozwoli czuć się nieco pewniej.

Gwiazda zespołu

Tutaj naszym wyborem nie padł Nicholas Pepe, który dopiero musi zasłużyć na tak zaszczytne miano, lecz Pierre-Emerick Aubameyang. Gabończyk od momentu przybycia z Borussii Dortmund z miejsca stał się jednym z najskuteczniejszych napastników w Premier League. Zdobywając kolejno 10 oraz 22 bramki w Premier League, napastnik może poszczycić się świetnym wynikiem gola co 118 minut. Dzięki wspomnianym 22 trafieniom, snajper zdobył Złotego Buta ligi angielskiej, ex aequo z Sadio Mane oraz Mohamedem Salahem.

Piekielna szybkość i doskonałe wykończenie Aubameyanga sprawiły, że szybko rozkochał w sobie fanów „Kanonierów”. Hat-trick przeciwko Valencii w półfinale Ligi Europy był zwieńczeniem jednego z najlepszych występów piłkarza Arsenalu w europejskich pucharach i był wisienką na torcie wspaniałego sezonu w wykonaniu Gabończyka. Jego współpraca z Lacazette’em pozwoliła stworzyć duet, który pozostaje groźny dla absolutnie każdej defensywy. Biorąc pod uwagę, że ofensywa zespołu została tylko wzmocniona, Aubameyang może osiągnąć jeszcze lepsze liczby w tym sezonie. Nie ma na co czekać, bowiem piłkarz ten ma już 30 lat, a wiemy, jak przekroczenie magicznej trzydziestki działa na zawodników polegających na swojej doskonałej szybkości.

Najbardziej niedoceniany

W tej kategorii wybór musiał paść na Nacho Monreala. Hiszpan przybył do Arsenalu w styczniu 2013 roku za 6 mln funtów i miał pełnić raczej funkcję uzupełnienia szerokiego składu. Okazało się jednak, iż 32-latek wyrobił sobie z czasem dużo wyższą pozycję na Emirates Stadium. Nacho jest piłkarzem, którego potrzebuje każdy klub. Zapchajdziurą, która nigdy nie narzeka i wypełni wszystkie zadania, które otrzyma od swojego szkoleniowca. Czy to pozycja lewego obrońcy, czy to jako stoper, Monreal stał się niezwykle cennym dodatkiem dla zespołu.

Jego największym atutem jest solidność, bowiem Hiszpan nigdy schodzi poniżej pewnego poprawnego poziomu. Podczas gdy Hector Bellerin miewa mecze świetne i fatalne, Monreal rzadko zawodzi swoich kibiców. Jest piłkarzem uniwersalnym, dobrze radzącym sobie w defensywie, ale posiadającym także umiejętności ofensywne charakterystyczne dla Hiszpana. Odbiór piłki, rajdy wzdłuż boiska czy dobre dośrodkowanie – Nacho Monreal zapewnia zespołowi pełen pakiet. Przez te wszystkie lata okazał się lojalnym i pracowitym zawodnikiem, co w dzisiejszym futbolu nie jest wcale tak oczywiste.

Trener

Unai Emery jest szkoleniowcem, który budzi mieszane odczucia. Jedni widzą w nim genialnego taktyka, drudzy człowieka o słabej mentalności. Z jednej strony zdobył Ligę Europy trzykrotnie z rzędu, z drugiej strony był głównym aktorem tamtego pamiętnego meczu i porażki PSG 1:6 z Barceloną. Odrzucając jednak skrajności, wybór Emery’ego jako następcę Wengera należy ocenić jako udaną decyzję. Hiszpan łączy w sobie zamiłowanie do atrakcyjnego futbolu, a także wspomniany zmysł taktyczny, co rzadko idzie w parze. Emery lubi także stawiać na młodych, o czym najlepiej przekonaliśmy się w przypadku Mattéo Guendouziego oraz Ainsleya Maitlanda-Nilesa.

Hiszpan posiada też swoje wady, bowiem często popełnia te same błędy. Wspomnieliśmy już wcześniej o jego problemach w meczach wyjazdowych, natomiast warto także zwrócić uwagę na jego trudny charakter. Emery jest bowiem człowiekiem lubiącym konflikty. Już w Paryżu mogliśmy usłyszeć o jego nie najlepszych relacjach z szatnią, co tylko powtórzyło się w Londynie. Już na starcie menedżerowi nie układało się w relacjach np. z Mesutem Oezilem, w wyniku czego Niemiec nie potrafił odzyskać dawnej formy. Niedawne starcie z Laurentem Kościelnym pozwala podtrzymać tezę, że charakter Emery’ego jeszcze nie raz da się piłkarzom „Kanonierów” we znaki.

Pytania do eksperta

O opinię poprosiliśmy członka grupy Arsenal Poland Supporters Club, Jakuba Kozaka.

Piłkarz, którego Arsenal powinien sprzedać, to…

Laurent Koscielny. Oczywistym wyborem kibiców obecnie jest Shkodran Mustafi, który popełnia zatrważającą liczbę błędów w obronie i niejednokrotnie poprowadził drużyny przeciwne do wielu wspaniałych zwycięstw w meczach z Arsenalem. Niemniej jednak Niemiec nigdy nie zawiódł w kwestii zaangażowania i profesjonalizmu, w przeciwieństwie do tego, co ostatnio sprezentował Laurent, odmawiając wyjazdu na tournee przygotowawcze do USA jako kapitan drużyny. Jeśli dany zawodnik nie chce grać w klubie, powinien z niego odejść w pierwszej kolejności, bo nie zasługuje na noszenie koszulki z armatą na piersi, a rozwiązanie tej kwestii oczyści atmosferę w klubie. Ponadto z pragmatycznego punktu widzenia odejście Koscielnego prawdopodobnie wiązałoby się ze sprowadzeniem nowego środkowego obrońcy do drużyny.

Dlaczego ten sezon będzie inny niż poprzedni?

Pierwszy sezon danego menedżera w klubie zawsze jest tym przejściowym, a objęcie schedy po takiej osobistości jak Arsene Wenger to bez wątpienia długa droga, złożona z wielu etapów. Jednym z nich jest kompletowanie składu oraz sztabu szkoleniowego, przykładem na to jest zmiana głównego asystenta z Boulda na Ljungberga. Żywię wielką nadzieję, że w nadchodzącym sezonie zobaczymy już bardziej Arsenal Emery’ego niż Wengera. Piłkarzy, którzy wychodzą na każdy mecz bez kompleksów, głodni zwycięstwa i w obronie rozumiejący się bez słów.

Co może popsuć nadchodzący sezon?

Czynników może być wiele. Kontuzje, brak nowego środkowego obrońcy, afera w klubie… Moja wyobraźnia może teraz wybiegać za daleko wprzód, ale mam przeczucie, że ten sezon dla Arsenalu będzie zwyczajnie lepszy niż poprzedni.

Za co trzeba cenić trenera Emery’ego?

Profesjonalizm, przygotowanie taktyczne do przeciwnika oraz adaptację. Adaptację, jeśli chodzi o dynamiczne zmiany w trakcie meczu, o skład w kolejnych meczach. Emery to człowiek, który potrafi dynamicznie dostosować się do sytuacji, a przy tym wszystkim wygląda na osobę z długoterminowym planem dla klubu. Mówiąc o osiągnięciach, trzykrotnie wygrana Liga Europy robi największe wrażenie.

Piłkarz sfery marzeń, który pasowałby do ekipy „Kanonierów” to…

Rafa Varane. Bardzo solidny obrońca, z ogromnym bagażem doświadczenia i wieloma osiągnięciami jak na swój młody wiek. Poza tym ze swoją dynamiką pasowałby idealnie do Premier League.

Cel zespołu

Cóż, tutaj nie można silić się na górnolotne zapewnienia – najważniejszym zadaniem „Kanonierów” powinno być zapewnienie sobie udziału w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. O mistrzostwie kraju na razie nie może być mowy, bowiem do tytułu potrzeba doskonałej linii defensywy. Arsenal co prawda się wzmocnił, ale tak samo wzmocnili się jego główni konkurenci, czyli Manchester United, Tottenham oraz Chelsea. Imponująca linia ataku może za to przydać się do rozgrywek pucharowych, w których Unai Emery czuje się najlepiej. Czwarte (:>) miejsce w lidze oraz dołożenie Pucharu Anglii lub Ligi Europy powinno być celem jak najbardziej w zasięgu Arsenalu i dobrym krokiem naprzód w budowaniu świetlanej przyszłości.

Ciekawostka

Arsenal pozostaje klubem, który najdłużej utrzymuje się w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Od momentu awansu w 1919 roku „Kanonierzy” jeszcze nigdy nie spadli z ligi.

Komentarze
Deathknell (gość) - 1 rok temu

Dobrze napisane

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze