„Organizacyjnie Stal Mielec”. Takie motto towarzyszy zasłużonej drużynie już od dobrych paru miesięcy. Zostało nagłośnione przy okazji sensacyjnego odejścia Dariusza Marca, a potem nagłego zwolnienia trenera Dariusza Skrzypczaka. Teraz kierownictwo robi wszystko, by zatrzeć tę łatkę. I szykuje zespół do heroicznej walki o utrzymanie.
Stal zajmuje obecnie przedostatnie miejsce w tabeli. Wraz z przyjściem do drużyny Leszka Ojrzyńskiego nastąpił efekt „nowej miotły” i dotychczasowi słabeusze zaczęli wygrywać mecze lub chociażby stawiać opór lepszym sportowo rywalom. W pierwszej części sezonu zawodnicy z Mielca zdobyli 13 punktów, a ostatnie Podbeskidzie wyprzedzają o cztery „oczka”.
Przygotowania do rundy
Stal Mielec nie zrobiła niczego innego niż większość polskich drużyn. Postanowiła udać się do Turcji, do ośrodka Goldcity Sport Complex w miejscowości Kargicak. Tam zaplanowano rozegranie czterech sparingów. Rywalami miały być kolejno CSKA Sofia, FK Napredak Krusevac, PFC Montana oraz CSKA 1948 Sofia. Do czasu pisania tego skarbu rozegrano trzy spotkania. Z CSKA Stal zremisowała 0:0, Napredak pokonała 1:0, a z Montaną zremisowała 1:1. Koniec obozu zaplanowano na piątek 22 stycznia.
Gracze chwalili sobie warunki treningowe, jakie zastali. Krystian Getinger w rozmowie z klubowymi mediami stwierdził, że możliwość trenowania w takim miejscu jest czymś fantastycznym dla zawodników i pozostaje im tylko mocno pracować. Tak zresztą było. Codziennie odbywały się dwa treningi, które przeplatały się z jednostkami regeneracyjnymi.
W kadrze na obóz znalazła się większość najważniejszych zawodników Stali z poprzedniego półrocza. Zabrakło m.in. Rafała Strączka i Kamila Kościelnego, którzy obecnie są kontuzjowani i pracują nad powrotem do zdrowia. Nie znaleziono również miejsca dla Pawła Tomczyka, który opuścił Stal z powodu niezadowalającej formy. Co kilka dni na przygotowania dojeżdżali też nowo pozyskani zawodnicy.
Transfery
Stal przygotowała kibicom parę niespodzianek. Pierwszą z nich było zatrudnienie Albina Granlunda. Fin trafił na Solskiego ze szwedzkiego Orebro, w którym grywał na prawej lub lewej obronie. Jednak jest to zawodnik uniwersalny – może grać też na ośrodku obrony, a w razie wyższej konieczności również na bokach pomocy.
31-latek jest o tyle ciekawą postacią, że podobnie jak Petteri Forsell ma za sobą występy w seniorskiej kadrze Finlandii. Rozegrał tam łącznie 19 spotkań. Jednak na razie nie jest ulubieńcem tamtejszego selekcjonera – w 2020 r. wystąpił tylko w meczu z Irlandią. Ale na pewno dobrze zapoznał się z byłym graczem Korony Kielce, który podobno aktywnie pomaga swojemu krajanowi w aklimatyzacji.











