Mamy wrażenie, że rok w rok Śląsk Wrocław mógłby być stawiany w gronie faworytów do wygrania konkurencji na najbardziej niewykorzystany potencjał w polskiej lidze. Świetne miasto, duży stadion. Nie ma jednakże tego, co w piłce jest najważniejsze – wyników. Oczywiście „Wojskowi” potrafią postawić się Legii czy wygrać (i to dwukrotnie) z Lechem w Poznaniu, lecz co z tego, skoro przegrywają z Miedzią Legnica czy Koroną Kielce. Mimo wszystko Śląsk ma o co walczyć.
W ostatnim czasie ponownie więcej mówi się o wrocławskim klubie z powodów pozasportowych. Znany i szeroko omawiany jest fakt, że klub jest własnością miasta, co wielu osobom się nie podoba. Na łamach naszego portalu można także przeczytać o sprawie nieuregulowanych wynagrodzeń trzech piłkarzy Śląska. Skupmy się jednak na samej piłce. „Wojskowi” ani nie walczą o czołowe lokaty, ani nie bronią się rozpaczliwie przed spadkiem. Ponownie mamy do czynienia z „bezpiecznym” sezonem i runda wiosenna nie zapowiada się na szczególnie emocjonującą w ich wykonaniu.
Śląsk Wrocław i jego przygotowania
Zawodnicy Ivana Djurdjevicia wrócili do treningów indywidualnych już 5 grudnia. 27 grudnia z kolei spotkali się po raz pierwszy na zajęciach drużynowych. Tego samego dnia Śląsk udał się na trzydniowy górski obóz w Karłowie, gdzie pracowano nad wytrzymałością i siłą fizyczną.
Po Nowym Roku „Wojskowi” powrócili do treningów we Wrocławiu, a 7 stycznia rozegrali pierwszy sparing. Rywalem był Piast Gliwice, a mecz ten zakończył się zwycięstwem podopiecznych Aleksandara Vukovicia 1:0. Już następnego dnia cała drużyna udała się na 12-dniowy obóz do tureckiego Belek, podczas którego rozegrała cztery sparingi z zagranicznymi rywalami.
Pierwszym z nich był Ujpest FC, dziesiąta drużyna węgierskiej ekstraklasy. Wrocławianie zremisowali to spotkanie 1:1, a bramkę dla Śląska zdobył Erik Exposito. Następnie zmierzyli się z 32-krotnym mistrzem Austrii, Rapidem Wiedeń. Obie drużyny zapewniły bardzo emocjonujący sparing, ostatecznie zakończony zwycięstwem „Wojskowych” 3:2. Wynik meczu otworzył Caye Quintana, a podwyższył Matías Nahuel. Następnie Rapidowi udało się błyskawicznie wyrównać dzięki bramkom w 44. i 45. minucie. Ostatecznie to wrocławianie odnieśli zwycięstwo dzięki trafieniu Sebastiana Bergiera.
Trzy dni po tym spotkaniu, 19 stycznia, Śląsk rozegrał trzeci sparing. Rywalem była ponownie drużyna węgierska, lecz tym razem wybór padł na Debreczyn VSC. Dwukrotni mistrzowie Polski pokonali rywala 3:1 za sprawą dwóch trafień Quintany i jednego Johna Yeboaha. Ostatni sparing rozegrano tego samego dnia, zaledwie sześć godzin później. Śląsk w całkowicie odmienionym składzie – co nie może dziwić – tym razem uległ przedostatniej drużynie serbskiej ligi, FK Mladost Gat 0:1.











