Raków Częstochowa poprzedni sezon wreszcie zakończył z upragnionym tytułem. Podczas kampanii 2023/2024 „Czerwono-niebiescy” nie będą już mieli tak silnego wewnętrznego ciśnienia w rozgrywkach ekstraklasy. Będą jednak chcieli udowodnić, że nowe rozdanie, do którego poniekąd zostali zmuszeni, nie będzie równoznaczne ze zmianą tożsamości.
Ten rok częstochowskiego Rakowa w oczach wszystkich obserwatorów naszego podwórka będzie upływał pod tytułem „Życie po Marku Papszunie”. Charyzmatyczny szkoleniowiec pozwolił wskoczyć na wysoki piłkarski pułap, z którego mistrzowie Polski nie powinni schodzić. Pytanie jednak, czy jego następca – trener Dawid Szwarga, również wcieli się w rolę czarodzieja potrafiącego przeczytać cały mecz i posiadającego dar przechylania szali zwycięstwa swoim wpływem.
Przygotowania
Złoci medaliści nie mieli spokojnego okresu międzysezonowego. 27 czerwca podczas pierwszego sparingu z Puszczą Niepołomice w Arłamowie, który kończył tygodniowy obóz, na który piłkarze udali się dwa dni po wznowieniu treningów, kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych ACL już na samym początku meczu doznał Ivi Lopez. Częstochowianie szybko odreagowali, wbijając beniaminkowi ekstraklasy cztery bramki. Mimo złych nastrojów związanych z utratą lidera na bardzo długi czas zawodnicy i sztab musieli ruszyć prosto na zgrupowanie w austriackim Bad Leonfelden.

Tamtejsze wydarzenia także położyły się cieniem na wszystkich aspektach sportowych. O spotkaniu kontrolnym ze Slavią Praga zrobiło się głośno głównie przez… miejscowego sędziego Lino Heiducka i jego asystentów, którzy po błahym incydencie z Giannisem Papanikolaou i graczem czeskiej drużyny zeszli z boiska. Pojedynek z gwizdkiem musiał dokończyć kierownik Rakowa – Kamil Waskowski, który na szczęście miał wieloletnie doświadczenie w roli arbitra. Przy liniach bocznych z chorągiewkami biegali przedstawiciele wicemistrza naszych południowych sąsiadów. Ostatecznie RKS, podobnie jak przed rokiem w feralnym meczu rewanżowym IV rundy eliminacyjnej LKE, przegrał po bramce w doliczonym czasie gry.
Na zakończenie potyczek towarzyskich ekipa z naszej duchowej stolicy wygrała ze średniakiem rumuńskiej ligi, Universitatea Cluj. Zabłysnął mało spodziewanie powracający z wypożyczenia Deian Sorescu, który zaliczył gola i asystę. Rumun ma szansę być bardzo nieoczywistym asem w talii trenera Dawida Szwargi na ten sezon. Niestety złe wieści znowu były w przewadze. Urazu mięśniowego nabawił się Adnan Kovacević. Bośniak nie pomoże swojemu nowemu zespołowi przez kilka trudnych tygodni, podobnie zresztą jak Kamil Pestka, któremu po powrocie po ponownej kontuzji zerwania więzadeł obciążenia trzeba wprowadzać stopniowo.
Ruchy kadrowe
Raków to zdecydowanie najaktywniejsza ekipa letniego okienka transferowego. Działacze z Częstochowy pokusili się o wzmocnienia jeden do jednego, jak i przyjścia mające na celu powiększenie możliwości wyboru składu. Dokonano rekordowego wykupu Johna Yeboaha ze Śląska Wrocław za 1,5 miliona euro, który był reakcją na wspomnianą nagłą wielomiesięczną absencję Iviego Lopeza. Kasą sypnięto również na Dawida Drachala, który w końcówce ubiegłego sezonu pokazywał swoje duże umiejętności i potencjał w spadkowiczu z Legnicy.












