Legia Warszawa dzisiejszego wieczora zmierzy się z Rakowem w Częstochowie. Stawką 32. superpuchar Polski. „Wojskowi” są uznawani za minimalnego faworyta tego boju – jeśli wywiążą się z tej roli, przerwą krążące nad sobą od półtorej dekady fatum.
Spośród piętnastu rozegranych finałów o superpuchar, legioniści wygrali zaledwie cztery. W tej dekadzie bilans wynosi 1 wygrana w 10 próbach. Ostatni triumf to lipiec 2008 roku, Ostrów Świętokrzyski, Jan Urban na ławce trenerskiej i świętej pamięci Piotr Rocki strzelający decydującego gola w końcówce z Wisłą Kraków.
Legia – teraz albo nigdy?
Na następne spotkanie pomiędzy mistrzem a zdobywcą Pucharu Polski, warszawianie czekali do 2012 roku, ale niewątpliwie nie spodziewali się, jaki kolejny rozdział historii z tymi rozgrywkami ich czeka. Powracający wspomniany Jan Urban doznał smaku porażki po rzutach karnych ze Śląskiem Wrocław. Rok później finał się nie odbył, ale już od roku 2014 Legia, z wyjątkiem lat 2019 i 2022, była jego stałym uczestnikiem.
Raz Zawisza Bydgoszcz, dwukrotnie Lech Poznań i Arka Gdynia, po razie Cracovia i Raków Częstochowa – w komplecie przegrane, w tym trzykrotnie po konkursie jedenastek. Henning Berg, Besnik Hasi, Jacek Magiera, Dean Klafurić, Aleksandar Vuković, Czesław Michniewicz – żaden z nich nie potrafił wstawić superpucharu do gabloty. Część kibiców 15-krotnego mistrza powie, że nie ma się co przejmować kolejnym sparingiem, choć w głębi duszy liczy, że ten stan odczaruje Kosta Runjaić, pokonując ponownie Raków, który już rozpoczął sezon.
– Mieliśmy bardzo dobre warunki do treningu przez ostatnie cztery tygodnie. Trenowaliśmy na boisku, ale też poza nim. Każdy zawodnik otrzymał swoje minuty, by zaprezentować się z jak najlepszej strony. Już jutro zagramy w meczu o stawkę i dostaniemy kolejną odpowiedź na nasze pytania. Myślimy też o historii, bo od kiedy Legia wygrała Superpuchar minęło sporo czasu.
– Potrzebujemy tego samego ducha, który towarzyszył nam podczas ponad 120 minut finału Fortuna Pucharu Polski i który przyczynił się do zwycięstwa. Chcemy kontynuować tę drogę. Wiemy, co nas czeka, będziemy grać z bardzo groźnym przeciwnikiem. Liczy się energia, jaką pokażemy na boisku i wsparcie naszych kibiców – mówił przed meczem trener Kosta Runjaić.
Kun szybko wraca na stare śmieci
Wieczorne starcie będzie niewątpliwie sentymentalnym przeżyciem dla Patryka Kuna. W końcu to zespół spod Jasnej Góry przywrócił do łask lewonożnego pomocnika z Giżycka i pomógł mu się rozwinąć oraz wypromować na miarę powołania do reprezentacji Polski. Kun nie zdecydował się jednak na przedłużenie umowy i wybrał głównego rywala w walkach o najwyższe cele. Los niziutkiego wahadłowego był znany już w kwietniu, ale mimo to 28-latek wystąpił w obu spotkaniach przeciwko nowej drużynie, w których zresztą nie do końca był w stanie pokazać się z najlepszej strony.











