Piast Gliwice minioną kampanię zakończył na 6. miejscu, które okazało się dla nich wielkim niedosytem. Do wycelowanej 4. lokaty wystarczyło wygrać jeden z dwóch ostatnich meczów, lecz mimo to nikt nie zakładał, że po katastrofalnym początku uda się zajść tak wysoko. Może to i lepiej, gdyż po osiągnięciu nadspodziewanie dużych sukcesów zawsze łapie ich przykry kac i przez dłuższy czas dochodzą oni do siebie. Zmartwień, które towarzyszyły im w procesie zadomawiania się w czołówce ekstraklasy, ubywa i się minimalizują. Czy nareszcie wyciągnięto wnioski i wszystko będzie na tip-top?
Przyzwyczailiśmy się, że gliwicka drużyna nie należy do trwałych. Trzon zespołu poza Frantiskiem Plachem i Jakubem Czerwińskim jest wymieniany w zasadzie co roku. W efekcie sympatycy „Piastunek” słyszą po kiepskich startach, że potrzeba czasu i cierpliwości na poprawę gry i wyników. Tak wygląda cykl życia mistrza Polski sprzed trzech lat i brązowego medalisty sprzed sezonu.
Dobra szansa na poprawę stanu rzeczy i wysoką dyspozycję przez cały sezon nadarza się teraz. Pomóc ma w tym, poza wreszcie osiągniętą stabilizacją składu, poprawa wyboru w kwestii młodzieżowca na murawie i odpoczynek od europejskich wojaży, choć jak wiemy, te w porównaniu z meczami ligowymi nie wyglądały źle w zeszłym roku. Przyznał to zresztą sam szkoleniowiec:
Brakło nam jednego meczu z początku sezonu. Być może było to podyktowane tym, że uczestniczyliśmy i w eliminacjach Ligi Europy, i w naszych rozgrywkach. Teraz ta sytuacja jest bardziej komfortowa.
Przygotowania
Piłkarze powrócili do treningów 15 czerwca. Najważniejszą informacją tamtych dni było jednak automatyczne przedłużenie o kolejny sezon umowy Waldemara Fornalika. Prowadzona od niespełna czterech lat ekipa byłego selekcjonera reprezentacji Polski musiała czekać aż dziesięć dni na pierwszy sparing tego lata. Na początek podjęła ona w Gliwicach czeskiego trzecioligowca MFK Frydek-Mistek, którego mało przekonująco pokonała 3:1 (dla porównania Cracovia wygrała z nim 9:0) po dwóch trafieniach Michała Chrapka i jednym Arkadiusza Pyrki.
Trzy dni później Ślązacy wyjechali na półtoratygodniowy obóz do Arłamowa. Tam także postanowili nie szaleć z liczbą meczów przygotowawczych i zagrali jedynie z pierwszoligową Sandecją Nowy Sącz, z którą zwyciężyli 3:0. Ponownie strzelił Chrapek, a swoje dołożyli Kristopher Vida oraz Michał Żyro.











