Lechia Gdańsk jesienią przez dłuższy moment utrzymywała się na podium i notowała bardzo dobrą serię meczów bez porażki. Przerwę zimową spędziła jednak na 5. lokacie, gdyż w końcówce rundy przytrafił się jej solidny kryzys. Przed Tomaszem Kaczmarkiem wiosną bardzo dobry sprawdzian, gdyż gdańszczanie mają potencjał do tego, by umocnić się w czołówce ligowej. Może dodatkowo powalczą o coś więcej?
Tomasz Kaczmarek wniósł do Lechii upragnioną świeżość. Kilku piłkarzy pod jego skrzydłami odżyło, a i wyniki przez długi czas były bardzo dobre. „Biało-zieloni” po zmianie trenera zaliczyli serię dziewięciu spotkań bez porażki i stali się jednym z poważnych kandydatów do podium na koniec sezonu. Trzy porażki w ostatnich czterech spotkaniach w roku nieco ochłodziły nastroje, ale wydaje się, że wiosną znowu będą mocni. Jeśli kluczowi zawodnicy w ofensywnie będą w odpowiedniej formie, Lechia Gdańsk spokojnie może namieszać w czołówce. Na to właśnie liczył trener tuż przed rozpoczęciem zimowego zgrupowania. – Jesteśmy na pozycji, z której po zimowych przygotowaniach będziemy w stanie wejść na wyższy poziom, nadal notować dobre wyniki, grać lepiej i konsekwentniej.
Przygotowania do rundy wiosennej
Do treningów Lechia Gdańsk wróciła 6 stycznia. Początkowo zajęcia odbywały się w Gdańsku, a po kilku dniach drużyna wyleciała na zgrupowanie do Turcji, co tej zimy było normą dla polskich klubów. Dokładnym miejscem pobytu była Antalya. W kadrze zabrakło kilku zawodników pierwszej drużyny, a wśród nich Mateusza Żukowskiego, z którym trwały bardzo trudne rozmowy na temat nowej umowy.
W kraju znad Bosforu gdańszczanie rozegrali trzy mecze kontrolne. Pierwszym rywalem było rumuńskie FC Botosani, z którym udało się wygrać 3:2. Na listę strzelców wpisali się Ilkay Durmus, Kacper Sezonienko i co najbardziej ucieszyło na pewno niejednego kibica – Bassekou Diabate.
Drugi mecz lechiści rozegrali z ukraińskim Czernomorcem Odessa. Był to jednak dosyć specyficzny układ, gdyż został on rozegrany w formie 4 x 30 minut. Spowodowane to było brakiem rywala na kolejny sparing. Drużyna znad Morza Czarnego okazała się finalnie lepsza i wygrała 2:0. Trener Kaczmarek postanowił trochę poeksperymentować, czego efektem było wprowadzenie w trakcie spotkania Jana Biegańskiego na lewą obronę czy Egzona Kryeziu na środek obrony. Takie zmiany niezbyt się udały, stąd niestety porażka.












