Kibice Korony Kielce wciąż odczuwają emocje po nierównym przebiegu jesiennej części sezonu. Drużyna często niezasłużenie przegrywała lub remisowała, co sprawia, że po 19 kolejkach ma zaledwie 18 punktów na koncie. Zajmując szesnaste miejsce w tabeli, pierwsze, które nie gwarantuje utrzymania, Korona musi zdecydowanie przyspieszyć, aby uniknąć spadku z ekstraklasy.
Rok temu przed rundą wiosenną w kontekście klubu z Kielc brakowało argumentów świadczących o tym, że Korona może się utrzymać. Drużyna punktowała tak jak w tym roku Ruch Chorzów, grała brzydko, topornie, nieskutecznie. Transfery Nono, Kwietnia czy Godinho nie porywały. Zatrudnienie Kamila Kuzery, świeżego trenera, asystenta Leszka Ojrzyńskiego, który nie kojarzy się z piękną grą, budziło wątpliwości.
Wówczas od pierwszego meczu w Warszawie przy Łazienkowskiej, przegranego 2:3 po golach Shikavki, widać było, że coś drgnęło. Cała wiosna stała pod znakiem dzielnej Korony wygrzebującej się z czeluści strefy spadkowej. Udało się, choć w ostatniej kolejce „Złocisto-krwiści” nie byli pewni utrzymania.
Latem klub przeszedł ewolucję, a nie rewolucję, do zespołu dołączyli Dalmau, Dziekoński, Remacle czy Hofmeister. O każdym z tych piłkarzy można powiedzieć, że się sprawdził. Trudno nawet znaleźć w drużynie zawodnika czy pozycję, która najbardziej by zawodziła. Coś do udowodnienia mają napastnicy, Dalmau ma trzy trafienia, Shikavka dwa, ale to też nie jest tragedia. Korona świetnie w defensywie zagrała ze Śląskiem (0:0), bardzo dobrze z Rakowem (0:1 po kontrowersjach w końcówce) czy ofensywnie z Puszczą (5:3).
Drużyna Kuzery jest także w ćwierćfinale Pucharu Polski. Czego więc brakuje w Kielcach? Punktów. Korona ma ich po rundzie jesiennej 18, czyli mniej niż 15 drużyn ekstraklasy.
Po sparingach brak optymizmu
Przed wiosenną rundą Korona Kielce rozegrała serię sparingów, aby dopracować formę i taktykę. Pierwszy z nich zakończył się remisem 0:0 z austriackim Sturmem Graz, co pokazało, że drużyna potrafi być konkurencyjna na arenie międzynarodowej. Następnie nadszedł czas na zwycięstwo 2:0 nad bułgarskim CSKA Sofia, gdzie bramki zdobyli Malarczyk i Dalmau, ten ostatni z rzutu karnego.














