Aspiracje, możliwości finansowe i baza wiernych kibiców kupujących karnety, nawet teraz, gdy nie można wchodzić na trybuny, sięgają poziomu ekstraklasy. Czego niestety nie można powiedzieć o piłkarzach, którzy często w tym, jak i poprzednim sezonie nie dojeżdżali na spotkania. Widzew od 2015 roku powolutku kroczy w kierunku elity, ale brakuje w tym wszystkim stabilizacji i charakteru. Nadchodząca runda może być kluczowa. Obecnie do miejsca barażowego brakuje niewiele. Warunek? Trzeba zacząć seryjnie wygrywać, jak jesienią za czasów trenera Kaczmarka.
Od momentu reaktywacji klubu, który prawie sześć lat temu rozpoczął swoją mozolną odbudowę, nie widać żadnego konkretnego planu na rozwój. Gorący stołek trenerski również nie napawa optymizmem. W tym czasie w Widzewie było aż dziewięciu szkoleniowców. A ilu „piłkarzy” przewinęło się przez klub? Szkoda liczyć. Zresztą, kto by to wszystko pamiętał. Praktycznie każdego lata wymienia się połowę kadry i dalej brakuje w tym zespole jakościowych graczy i ludzi z charakterem. Przynajmniej nie potrafią pokazać tego na boisku. No, może raz od wielkiego dzwonu.
Presja wyniku w klubie z taką historią zawsze była, jest i będzie ogromna. Nie ma w tym nic dziwnego. Oczekiwania kibiców wydają się słuszne. Chcą, aby piłkarze godnie reprezentowali ich ukochane barwy. Chcą zwycięstw, a nie porażek w derbach czy z zespołem z Niecieczy albo innych Ząbek. Fani marzą o tym, aby Widzew powrócił do polskiej ekstraklasy. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy łodzianie są już gotowi. W tej chwili nie, ale jak wiemy, pół roku w piłce to naprawdę sporo czasu.
W tym sezonie stworzyła się szansa na awansowanie do elity psim swędem poprzez baraże. Zapewne złośliwcy pomyśleli sobie teraz: Hmm…nihil novi. Przecież to widzewska specjalność. I coś w tym jest. Awans zarówno do drugiej, jak i pierwszej ligi wywalczony został rzutem na taśmę. Po prostu fartownie. Aktualnie Widzew po pierwszej części sezonu zajmuje 13. miejsce, co może powodować nieco mylne wrażenie, że z klubem z Łodzi jest bardzo źle i miejsce spadkowe gdzieś się tam na niego czai. Ale nic z tych rzeczy. Po pierwsze jest tylko jeden spadkowicz w tej kampanii, a po drugie widzewiacy rozegrali 15 meczów. O dwa mniej od Miedzi (6. lokata) i tracą do niej osiem punktów.
Czy Widzew załapie się na baraże?
Widzew Łódź – przygotowania do rundy
Tej zimy trener Enkeleid Dobi i jego sztab trenerski zaplanował długie i dość intensywne przygotowania do rudny rewanżowej. Podzielone były na dwa etapy. Pierwszy w Polsce, w parku 3 Maja. Drugi w tureckiej Alanyi, gdzie zespół korzystał z tego samego zaplecza infrastrukturalnego co w zeszłym roku. Do pierwszego treningu w tym roku doszło 7 stycznia. Po przejściu badań laboratoryjnych przeprowadzono trening.
Albański szkoleniowiec Widzewa postanowił zafundować swoim podopiecznym dosyć niecodzienny plan przygotowań, łodzianie w ciągu miesiąca rozegrali bowiem aż dziewięć spotkań. Sześć z nich odbyło się w naszym kraju, pozostałe trzy w Turcji. Rzadko się spotyka ekipy, które szlifują swoją formę podczas zimy, grając praktycznie co trzy dni.Na dodatek warunki, delikatnie mówiąc, nie były dobre, ponieważ nagły atak zimy zaskoczył nie tylko drogowców. Wydaje się to dziwne, ale ostatecznie liczyć się będzie efekt, który zostanie osiągnięty.












