Jedni ją kochają ponad wszystko, inni szczerze nienawidzą. Zawsze, gdzie tylko się pojawi, wzbudza kontrowersje i rozbudza najskrytsze emocje. Wielu lubi z niej szydzić, traktując to jako najlepszą terapię na zaspokojenie sfrustrowanej duszy. Jej kibice zaś z dumą odpowiadają na każde zaczepki, głosząc: „jesteśmy waszą stolicą”. Oto Legia Warszawa, mistrz Polski, zdecydowany hegemon ostatnich lat w kraju i największy faworyt rozpoczynającego się sezonu.
Tak jak napisaliśmy, Legię można kochać lub nienawidzić, lecz trudno przejść obok niej obojętnie. To właśnie pojedynki z nią wzbudzają największe zainteresowanie na każdym stadionie. To właśnie ona jest najbardziej medialną firmą w polskiej piłce. I wreszcie to właśnie ona zdominowała ostatnie lata w polskiej piłce. Cztery mistrzostwa Polski i trzy Puchary Polski w ciągu ostatnich pięciu lat. A do tego truskawka na torcie, upragniona Liga Mistrzów. Ktoś ma jeszcze coś do dodania?
Przygotowania do sezonu
Legia w przeciwieństwie do wielu innych klubów ekstraklasy swoje przygotowania musiała potraktować nieco inaczej w związku z eliminacjami do Ligi Mistrzów oraz spotkaniem o Superpuchar Polski. W efekcie mistrzowie Polski nie rozegrali wielu sparingów, słusznie wychodząc z założenia, że prawdziwym sprawdzianem będą dla nich pojedynki z mistrzem Finlandii oraz Arką Gdynia. Test z IFK Mariehamn udało się zdać bez większych problemów. Mecz z Arką obnażył natomiast kilka problemów, z którymi trener Magiera musi się jeszcze zmierzyć. Niemniej w Warszawie nie dokonywano rewolucji.
Okno transferowe
W przeciwieństwie do kilku innych klubów w Warszawie ruchy transferowe nabierają dopiero rozpędu. Ma to oczywiście swoje uzasadnienie. Po pierwsze, Legia już teraz dysponuje wystarczająco silną kadrą. Z tej perspektywy najważniejszą rzeczą było dotychczas oczywiście utrzymanie bieżącego składu. Po drugie, wszelkie transfery miały stanowić realne wzmocnienie. W takich kategoriach mamy rozpatrywać przede wszystkim Hildeberto, Krzysztofa Mączyńskiego i Armando Sadiku. Ten ostatni ma być receptą na wiosenny problem nieskuteczności napastników. Całość dotychczasowych transferów do klubu wypełnia Łukasz Moneta, którego jednak należy rozpatrywać jako uzupełnienie. Nie zapominajmy jeszcze o gronie zawodników powracających z wypożyczenia, wśród których największą uwagę zwraca oczywiście Jarosław Niezgoda.
Najważniejszą informacją, przy całym szacunku do nowych graczy, jest jednak odejście Vadisa Odjidji-Ofoe, który po odegraniu przeciętnej roli w autorskiej operze mydlanej, postanowił zakotwiczyć w Grecji. Niestety, miłość do Warszawy i Legii tym razem przegrała w starciu z chłodną kalkulacją i aspiracjami zawodnika.
Największy atut
Pokaż mi swoją ławkę… wiadomo, o co chodzi. Owszem, ligowi rywale Legii mają sporo atutów, jeśli chodzi o podstawowe jedenastki. Jednak wszyscy zdajemy sobie sprawę z wyjątkowo długiego sezonu, w trakcie którego zupełnie normalne są obniżki formy poszczególnych zawodników. W przeciwieństwie do Lecha, Lechii i Jagielonii Jacek Magiera ma ten komfort, że w każdej chwili może wymienić dołujące ogniwo na innego ze swoich piłkarzy. Niemal na każdej pozycji posiada upragnioną przez każdego szkoleniowca w Polsce rywalizację.










