Skarb kibica La Liga: Atletico Madryt – nowa era Rojiblancos


Diego Simeone przedstawi nam odrodzone oblicze swojej drużyny

17 sierpnia 2019 Skarb kibica La Liga: Atletico Madryt – nowa era Rojiblancos

Okres rządów Diego Simeone można podzielić na dwie ery. Jedną z nich była ta ekipa, którą znamy doskonale od 2011 roku. Argentyńczyk zebrał wokół siebie armię żołnierzy, która tworzyła monolit przez wiele długich sezonów. Era "cholismo", era wielkich sukcesów, ale także wielkich rozczarowań. Mistrzostwo Hiszpanii, dwa przegrane finały Ligi Mistrzów. Ostatni rozczarowujący sezon był już dobitnym dowodem tego, iż pewna formuła się wyczerpała. Poczuli to również piłkarze "Los Colchoneros". Zasłużeni weterani i największe gwiazdy odeszły, a w ich miejsce sprowadzono grupę nowych zawodników. Przyszedł czas zapisać ostatnie słowa na wysłużonych już stronach i otworzyć kolejną kartę w historii klubu. U progu nadchodzącego sezonu wkraczamy w tę drugą, nową erę Atletico Madryt.


Udostępnij na Udostępnij na

Poprzedni sezon okazał się dla „Rojiblancos” rozczarowujący. Podopieczni Simeone odpadli z walki o mistrzostwo Hiszpanii na ostatniej prostej, z Pucharu Króla zostali wyeliminowani po emocjonującym meczu z Gironą, a z Ligi Mistrzów wyrzucił ich hat-trick Cristiano Ronaldo. Dość sowite kwoty wydawane w trakcie ubiegłego okienka transferowego mocno nakręciły apetyty madryckich fanów, ale ostatecznie wzmocnienia nie okazały się wystarczające.

W obliczu masowej sprzedaży najlepszych piłkarzy jasne stało się, że do nawiązania do poprzednich sukcesów potrzeba będzie prawdziwej rewolucji. I tak drużyna Simeone staje do walki w całkowicie odmienionym kształcie. Na co będzie ją stać?

Trzy rzeczy, których możemy spodziewać się po Atletico Madryt:

1) Koniec z drużyną jednego zawodnika

Gdy Antoine Griezmann odchodził niedawno do FC Barcelona, wielu obawiało się o stan ofensywy w drużynie Diego Simeone. Być może sprzedaż Francuza odniesie jednak odwrotny efekt, niż pierwotnie przewidywano. Griezmann był odpowiedzialny aż za 45% wszystkich goli Atletico w poprzednim sezonie La Liga (15 bramek, 9 asyst), plasuje go to w czołówce tej klasyfikacji w Europie. Po części wynikało to z kunsztu 28-letniego snajpera, ale spory udział mieli w tym także jego koledzy.

O podobnej sytuacji można było mówić w Chelsea Edena Hazarda, gdzie często gra polegała na jak najczęstszym podawaniu do Belga z myślą „niech się dzieje”. Teraz, wraz z przybyciem Joao Felixa, Moraty czy powrocie do formy Lemara, ciężar gry powinien rozłożyć się na kilka nazwisk.

2) Mniej nudy, więcej fajerwerków

Jak to zwykło mawiać się w przypadku spotkań Atletico, mecze tej drużyny najchętniej oglądali amatorzy taktycznych analiz. Argentyński szkoleniowiec lubił dotychczas ustawiać zespół z czterema środkowymi pomocnikami, a także defensywnie nastawionymi bocznymi obrońcami, przez co wynik 1:0 był aż nadto wystarczający. Teraz ma się to zmienić, a to m.in za sprawą Kierana Trippiera i Renana Lodiego. Ci dwaj obrońcy znani są bardziej ze swojego nastawienia na ofensywę. W szczególności Anglik dał się już poznać (np. na mundialu) z dobrego dośrodkowania czy świetnych stałych fragmentów gry.

Obecność takich piłkarzy jak Joao Felix czy Marcos Llorente zdecydowanie sprzyja grze kombinacyjnej, przyjemnej dla oka. Obserwacja taktyki drużyny Atletico w pretemporadzie pozwala sądzić, iż na Estadio Wanda Metropolitano przyszedł wreszcie czas na ofensywny futbol. Choć z drugiej strony nie należy nagle spodziewać się po „Rojiblancos” hokejowych wyników. Defensywa z Janem Oblakiem na czele nadal powinna wyznaczać standardy bezpieczeństwa.

3) Powrót intensywności

Nowe Atletico zmierzy się nie tylko z wyzwaniem zastąpienia kluczowych piłkarzy jak Godin czy Griezmann, ale także z chęcią powrotu do kolebki filozofii „cholismo”. W poprzednim sezonie tylko w pojedynczych spotkaniach moglibyśmy zaobserwować to, z czego słynęło Atletico Diego Simeone – wielką intensywność. Najlepszym przykładem może być pierwsze spotkanie 1/8 finału przeciwko Juventusowi, w którym stołeczna ekipa praktycznie zabiegała ambitnych mistrzów Włoch. Niestety, w rewanżu ujrzeliśmy już tę gorszą, ospałą wersję „Los Colchoneros” z poprzedniego sezonu, co skutkowało ich odpadnięciem. Teraz, wraz z mocno odmłodzoną kadrą, Simeone zechce ponownie nauczyć swoją drużynę gryzienia każdego skrawka murawy.

Transfery

Uff, od czego by tu zacząć? Nie byłoby przesadą stwierdzenie, że Atletico ma za sobą największe okienko transferowe w swojej historii. I to zarówno po stronie przychodzących, jak i odchodzących. Jest więc co omawiać, a tematu starczyłoby pewnie na osobny artykuł. Zacznijmy jednak skrócony opis od tych, co opuścili Atletico.

Odeszli

W klubie nie ma już następujących zawodników (dane: Transfermarkt):

  • Diego Godin -> Inter – wolny transfer
  • Filipe Luis -> Flamengo – wolny transfer
  • Juanfran -> Sao Paulo – wolny transfer
  • Antoine Griezmann -> Barcelona – 120 mln euro
  • Lucas Hernandez -> Bayern – 80 mln euro
  • Rodri -> Manchester City – 70 mln euro
  • Gelson Martins -> Monaco – 30 mln euro
  • Luciano Vietto -> Sporting – 7,5 mln euro

Podzielmy sobie tę liczną grupę na dwie części. Odejście Godina, Filipe Luisa oraz Juanfrana oznacza już definitywny koniec starej gwardii Atletico, która nieustannie towarzyszyła Simeone od 2011 roku. Cała trójka przez wiele długich sezonów tworzyła niezłomny kręgosłup drużyny i każdemu z nich można spokojnie przyznać status zasłużonej legendy. W ostatnim czasie było jednak widać znaczną obniżkę formy, szczególnie u Luisa i Juanfrana. Na tak wymagającej kondycyjnie pozycji jak boczny obrońca dość zaawansowany wiek (33 l. Luisa i 34 l. Juanfrana) musiały odbić się na ich występach. Tutaj więc można te ruchy odczytywać jako naturalną wymianę pokoleniową.

Najmocniej fani „Los Colchoneros” mogą odczuć stratę swojego kapitana, Urugwajczyka Diego Godina. To on był absolutnym liderem szatni i całego klubu, w którym wyrósł na jednego z najlepszych defensorów ostatniej dekady. Godin rozegrał w klubie niemalże 400 spotkań i był kimś takim dla Atletico, kim dla lokalnego rywala jest Sergio Ramos. Jego odejście miało miejsce w dość niesmacznych okolicznościach, zarząd klubu nie chciał bowiem zaoferować swojemu obrońcy dłuższego kontraktu niż jednoroczne przedłużenie.

Niektórzy mogą chwalić konsekwentne podejście do polityki kadrowej, jednak czasem dla pewnych jednostek powinno zrobić się wyjątek. Wydaje się, że ikona tego pokroju co Diego Godin powinna otrzymać propozycję na innych zasadach. Tym bardziej iż 33-latek ciągle może wnieść wiele dobrego do linii defensywnej. Sytuację wykorzystał Inter, więc w szeregach Diego Simeone można mówić o zakończeniu pewnej ery.

I o ile odejście wyżej wymienionych można tłumaczyć ich zaawansowanym wiekiem, o tyle fanów Atletico martwić mogły seryjne sprzedaże młodszych, przyszłościowych graczy. Wszystko zaczęło się od Lucasa Hernandeza, który dość nieoczekiwanie zamienił Wanda Metropolitano na monachijską Allianz Arenę. 80 mln euro wydawało się dość niską ceną jak na obrońcę obdarzonego taką wszechstronnością. 23-letni mistrz świata był wszakże jednym z ważniejszych elementów układanki Diego Simeone. Mogący grać zarówno na lewej obronie, jak i na pozycji stopera Lucas szybko stał się jednym z najszybciej rozwijających się piłkarzy młodego pokolenia.

Dlaczego więc odszedł z miejsca, gdzie tak dobrze pasował? Cóż, hiszpańskie media sugerowały, iż Lucas skusił się gigantyczną podwyżką – aż 13 mln euro netto rocznie, co plasowałoby go w ścisłej czołówce płacowej w Monachium. Wydaje się, że skusiła go także wizja zostania centralną postacią defensywy Bayernu, którego to statusu nie zdołał jeszcze wywalczyć w Atletico. Tak czy inaczej Atletico z pewnością odczuje utratę tego zawodnika.

Nieco mniej bolesne może się okazać pozbycie się Rodriego, albowiem Atletico bardzo szybko znalazło na jego miejsce następcę – Marcosa Llorente. Niemniej młody Hiszpan już teraz jest jednym z lepszych graczy na swojej pozycji w skali światowej i zdecydowanie fani Manchesteru City mogą być podekscytowani jego przybyciem. Pep Guardiola potrzebował piłkarza o profilu Sergio Busquetsa, a 23-latek może się okazać jego najlepszą kopią.

No i czas wreszcie na gwóźdź programu, czyli odejście Antoine’a Griezmanna w kuriozalnych okolicznościach. Chyba każdy fan Atletico miał już dosyć wielomiesięcznej sagi transferowej i całego cyklu filmów autorstwa Francuza. Choć Griezmann z pewnością jest wielkim piłkarzem, to można było odnieść wrażenie, iż szatnia wiele zyska na jego sprzedaży. Przerysowane ego 28-latka mocno ciążyło już na zespole, a sprowadzony w jego miejsce Joao Felix zdaje się lepiej odzwierciedlać skromną filozofię klubu. Pozbywając się swojej największej gwiazdy, poszczególni piłkarze częściej będą brali odpowiedzialność na własne barki. No i przynajmniej kibice na Estadio Wanda Metropolitano nie będą musieli oglądać już jego irytującej cieszynki.

Przybyli

Po stronie kupionych piłkarzy działo się równie dużo. O transferze Joao Felixa przeczytacie nieco niżej, natomiast teraz skupmy się na pozostałych nabytkach Diego Simeone.

  • Joao Felix – z Benfiki za 126 mln euro
  • Marcos Llorente – z Realu Madryt za 30 mln euro
  • Mario Hermoso – z Espanyolu za 25 mln euro
  • Kieran Trippier – z Tottenhamu za 22 mln euro
  • Felipe – z Porto za 20 mln euro
  • Renan Lodi – z Athletico-PR za 20 mln euro
  • Ivan Saponjić – z Benfiki B za 500 tys. euro
  • Hector Herrera – z Porto na zasadzie wolnego transferu

Wspomnieliśmy już wcześniej o Marcosie Llorente – ruch ten należy uznać jako jeden z najlepszych w całym okienku hiszpańskiej ekstraklasy. 24-letni Hiszpan nie znalazł uznania w oczach Zinedine’a Zidane’a i lekką ręką pozbyto się go z Estadio Santiago Bernabeu. Tymczasem Llorente jest piłkarzem, który z powodzeniem może zastąpić Rodriego. Dobry technicznie, obdarzony solidnym odbiorem i świetnym przeglądem pola – z pewnością świetnie wkomponuje się w linię pomocy Diego Simeone.

Mario Hermoso to kolejny bardzo ciekawy nabytek Atletico. 24-letni Hiszpan dał się poznać w Espanyolu jako jeden z najlepiej zapowiadających się obrońców w La Liga, więc jego transfer za 25 mln euro można oceniać jako świetny biznes. Stoper ten obdarzony jest świetną szybkością, dobrze czuje się z piłką przy nodze i nie boi się podłączyć do przodu. Ma potencjał, by godnie wypełnić lukę po Godinie.

Kieran Trippier, Felipe oraz Lodi to odpowiedź na liczny exodus w linii defensywnej Atletico. Na uwagę zasługują tu szczególnie boczni obrońcy, a o ich wpływie na ofensywę „Los Colchoneros” zdążyliśmy już wspomnieć. Para Lodi – Trippier może stać się prawdziwą siłą napędową nowego projektu Diego Simeone.

Największa gwiazda

Tu przechodzimy do tego najważniejszego wzmocnienia Atletico – pozyskania Joao Felixa z Benfiki aż za 126 mln euro. Kwota, którą zapłacono za zaledwie 19-letniego chłopaka, wydawała się absurdalna.  Tymczasem okres przygotowawczy udowodnił, jak wielki potencjał drzemie w tym młodym piłkarzu. Wystarczyło zaledwie kilka sparingów, by o talencie Felixa opowiadał nie tylko Diego Simeone, lecz także cały piłkarski świat.

Felix już w Benfice dał się poznać jako świetny technicznie piłkarz oraz dynamiczny rozgrywający, obdarzony genialnym strzałem i przeglądem pola. Na początku pełnił on funkcję ofensywnego pomocnika, ale od momentu objęcia tej drużyny przez Bruno Lage został przekształcony w napastnika. Diego Simeone nie mógł wyjść z podziwu nad grą nastolatka, który bardzo szybko wkomponował się w skomplikowany system argentyńskiego trenera.

Największą zaletą Felixa jest jego pasja do ciągłej nauki.

Tym, co robi największe wrażenie, jest sposób, w jaki Felix radzi sobie z presją. Oczekiwania są wobec niego ogromne – nie dość, że musi wypełnić lukę po Griezmannie, to jeszcze kosztował przecież ponad 120 mln euro.  On jednak zdaje się w ogóle tym nie przejmować. Mimo rywalizowania z Realem Madryt czy Juventusem w pretemporadzie Felix rozgrywał znakomite spotkania i był motorem napędowym drużyny. Wystarczy krótka chwila obserwacji jego gry, by stwierdzić, że ten chłopak ma w sobie coś specjalnego. On dobrze wie, że wszystkie flesze skierowane będą w jego stronę. To tylko dodaje mu otuchy.

Simeone ma na niego kilka pomysłów. Jeden zakłada wystawienie Felixa na prawym skrzydle, gdzie jego zadaniem byłaby kreacja gry na rzecz duetu Morata – Costa. Drugi zakłada uwolnienie Portugalczyka od większości zadań defensywnych i przypisania mu roli tzw. wolnego elektronu. Obie wersje wydają się jak dotąd dobrze mu służyć.

To jednak wciąż tylko okres przygotowawczy. Zobaczymy, jak Felix poradzi sobie z presją długiego, trudnego sezonu La Liga oraz trudnych starć w Lidze Mistrzów. Jeśli jednak będzie grał choćby tak dobrze jak dotychczas, to być może urośnie nam konkurent dla Kyliana Mbappe w klasyfikacji największego talentu na świecie.

Najbardziej niedoceniany

Czy można znaleźć lepszego następcę Diego Godina niż piłkarza, który rozwijał się pod jego okiem zarówno w klubie, jak i w reprezentacji? Mowa tu oczywiście o Jose Marii Gimenezie, który przejął po swoim idolu nr 2 na koszulce. 24-letni stoper do niedawna pozostawał w cieniu swojego mentora, jednak teraz jego talent powinien zostać odkryty przez szerszą publiczność. Wydaje się, że jego gra pozostaje niedoceniana, jednak nie byłoby przesadą umieszczenie Urugwajczyka w gronie dziesięciu najlepszych stoperów na świecie.

Teraz Gimenez staje przed trudnym wyzwaniem zastąpienia Godina nie tylko w roli sportowej, lecz także mentalnej. Stoper musi przede wszystkim udźwignąć rolę lidera linii obronnej. Po jego wypowiedziach można jednak sądzić, iż na takie wyzwanie jest gotowy:

To wspaniałe wyzwanie, które podejmuję z entuzjazmem i pasją. Daleko mi jeszcze do roli, jaką odgrywał u nas Godin, ale zrobię wszystko co w mojej mocy, by go zastąpić.

Trener

W tym sezonie 49-letni Diego Simeone zmierzy się z jednym z najtrudniejszych wyzwań w swojej trenerskiej karierze. Wraz ze zmianą pokoleniową w drużynie zmianie musi ulec także jej trener. Poprzedni sezon udowodnił, że pewna koncepcja Argentyńczyka zaczyna się wyczerpywać. W czasie gdy cała trenerska Europa (no, może poza Jose Mourinho) próbuje się rozwijać, Simeone skupił się po prostu na maksymalnej reanimacji swoich ustalonych założeń. Zeszłoroczny zawód w Lidze Mistrzów oraz La Liga udowodnił, że z tego trupa więcej życia się już nie wykrzesze.

Simeone chyba doszedł do wniosku, iż nie prowadzi już tego samego klubu, do którego przychodził w 2011 roku. W końcu niedawno sam przyznał, iż Atletico nie jest już klubem należącym do ludzi. Atletico, utożsamiane dotąd z pracującą klasą robotniczą, tylko w ostatnich dwóch okienkach wydało ponad 300 mln euro na transfery. A nic tak nie dobrze nie oddaje kierunku, w jakim podąża zespół, jak transfer Joao Felixa.

To bowiem ten filigranowy 19-latek ma stać się centralną postacią nowego projektu. Nie toporni żołnierze w postaci Gabiego, Juanfrana czy Filipe Luisa, ale piłkarska baletnica. Simeone musi się zmienić, bo nie ma wyboru. Do tej pory Argentyńczykowi kiepsko pracowało się z piłkarzami o profilu Felixa. W drużynie „Rojiblancos” zaginęli już przecież tacy magicy, jak: Gelson Martins, Nico Gaitan czy Luciano Vietto. Kupiony za 80 mln euro Thomas Lemar zdołał odbić się z dołka dopiero pod koniec sezonu. Gdy jednak kupujesz młokosa za 126 milionów euro, musisz zrobić wszystko, by maksymalnie wykorzystać jego potencjał. I widać, że Simeone to rozumie, dotychczasowe ruchy Atletico wskazują bowiem na objęcie nieco bardziej ofensywnej taktyki.

Przebudowa zaczęła się już rok temu, ale to prawda – to jeden z najtrudniejszych projektów, nad którym pracuję od momentu przybycia do klubu.

Taka zależność działa jednak w obie strony. Simeone może i sam musi się zmienić, ale jednocześnie jest człowiekiem idealnym, który potrafi Atletico przez taką transformację przeprowadzić. To Simeone stworzył Atletico w kształcie, jaki znamy dziś. On zna swoją szatnię doskonale i powinien wiedzieć, jak połączyć swoje żołnierskie zwyczaje z artystyczną duszą nowych zawodników. Teraz musi zbudować swoje Atletico na nowo.

Pretemporada

Okres przygotowawczy w wykonaniu zespołu można uznać za udany. Podopieczni Diego Simeone rozegrali łącznie sześć spotkań, wygrali wszystkie z nich. Najważniejsze starcia miały miejsce przeciwko Realowi Madryt oraz Juventusowi.

To właśnie towarzyskie derby z lokalnym rywalem wzbudziły największe emocje, gdy „Rojiblancos” roznieśli w pył drużynę Zinedine’a Zidane’a aż 7:3. I choć Sergio Ramos tłumaczył później zespół słowami, iż my zagraliśmy mecz towarzyski, oni jak finał Ligi Mistrzów, to nie sposób było przejść obok tego wyniku obojętnie. Piłkarze Atletico byli lepsi pod każdym względem, zarówno piłkarskim, jak i kondycyjnym. Spokojnie mogliby strzelić i z 12 goli, co z pewnością dobrze świadczy o stanie ich ofensywy.

W meczu przeciwko Juventusowi zawodnicy Simeone nie byli już aż tak dominującą stroną, a mistrzowie Włoch oddali na bramkę Oblaka aż 27 strzałów. Gwiazdą wieczoru został jednak Joao Felix, który zaliczył bramkę oraz asystę, co pozwoliło przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

W ogólnym rozrachunku wydaje się, że piłkarze Atletico są w pełni gotowi na trudną pierwszą kolejkę La Liga przeciwko Getafe. Wszakże w poprzednich latach różnie to u nich bywało z inauguracją sezonu. W zeszłym roku zremisowali na wyjeździe z Valencią, a kampanię 2017/2018 rozpoczęli od wyniku 2:2 z Gironą. Priorytetem będzie więc zmiana tego trendu i mocne wejście w nowy sezon.

Pytania do eksperta

O opinię poprosiliśmy Mariusza Mamrota, członka grupy Atletico Madryt Polska:

1. Atletico Madryt przeszło latem prawdziwą transformację, z klubu odeszły bowiem tak zasłużone postacie, jak: Godin, Luis, Juanfran czy Griezmann. Kogo Twoim zdaniem będzie brakować w Atletico najmocniej?

„Atleti” za czasów Simeone słynie z bardzo dobrej obrony, więc moim zdaniem brakującym ogniwem będzie Diego Godin. Co prawda pozostał w ekipie Gimenez, mam nadzieję, że na długi czas, ale jak dla mnie Diego powinien zostać jeszcze choć przez jeden sezon, aby młodsi koledzy mieli tego lidera do dyspozycji w razie poszukiwań jakichś porad. Za Luisa, Juanfrana dołączyli Herrera, Lodi, Hermoso oraz Trippier, więc o boki obrony się nie martwię jakoś specjalnie. AG7 odszedł, co było jednak do przewidzenia, biorąc pod uwagę, jaką szopkę odstawiał na zakończenie ostatnich sezonów 2017/2018 oraz 2018/2019, na jego miejsce wskoczy w ciągu kilku miesięcy Felix, w zdobywaniu bramek powinni pomóc również pozostali napastnicy. Ekipie brakować na pewno będzie Rodriego który odszedł do City, ale i tak uważam, że największą bolączką Simeone będzie odpowiednie ułożenie defensywy już bez Godina.

2. Gigantyczna kwota transferu jak dotąd nie wydaje się przeszkadzać Joao Felixowi. Na co Twoim zdaniem stać młodego Portugalczyka i czego powinniśmy od niego oczekiwać?

Kwota robi ogromne wrażenie, to fakt. Jednakże myślę, że już podczas przedsezonowych spotkań pokazał nieco swojego kunsztu. Wiadomo, skoro „Atleti” wydało na niego to, co uzyskało za sprzedaż Griezmanna, to pewnie oczekuje się od niego ciągnięcia drużyny do przodu w każdym momencie. Przychodzi z Benfiki, problemów z aklimatyzacją z zespołem nie przewiduję. Ja oczekuję tego, że będzie solidnym graczem pierwszego zespołu, a dla Cholo Joao będzie chłopakiem, którego może ukształtować.

3. Nowe twarze w klubie pozwalają sądzić, że Diego Simeone pójdzie w tym sezonie w nieco bardziej ofensywny futbol. Jakiej gry spodziewasz się po nowym Atletico i który transfer spodobał Ci się najbardziej?

Duże wrażenie wywarł transfer Felixa za te 126 milionów, zarówno z powodu kwoty, jak i potencjału tego chłopaka. Oglądałem mecz, gdy strzelił trzy bramki w LE, pomyślałem sobie wtedy, że fajnie byłoby go widzieć w Atletico za jakiś czas, tak że życzenie się spełniło. Personalnie bardzo zaopatruję się na dyspozycję Marcosa Llorente, dość młody chłopak, według Zidane’a za słaby na Real, jednak ja twierdzę, że Real popełnił błąd, oddając Marcosa za takie niskie pieniądze. Co do stylu ofensywnego, to szczerze mówiąc, nie wiem, gdyż Simeone preferuje granie na zero z tyłu, ale jeśli ma dojść do zmiany w nastawieniu, to teraz jest na to bardzo dobry moment.

4. Jakie są realne cele Atletico na ten sezon i co może przeszkodzić w ich wykonaniu?

La Liga: Top 3 obowiązkowe, zresztą jak co roku. Walkę o tytuł stoczymy głównie z „Barcą”, jednak u niej problem może być w przesycie ofensywy. Derby Madrytu w USA zakończone 7:3 pokazały, że ta rewolucja w Realu niekoniecznie musi się udać. Naprawdę wierzę w to, że „Atleti” powalczy o tytuł. Mój typ: „Atleti” przed „Barcą” (różnica max dwóch punktów), trzeci Real, któremu jednak bliżej będzie do czwartego niż drugiego miejsca Copa del Rey: trochę jest to loteria, jak każdy puchar, ale z taką kadrą odpadnięcie przed fazą ćwierćfinałów będzie dla mnie nieprzyjemną niespodzianką. LM: Finały 2014 i 2016 pobudziły pragnienia dotyczące tego pucharu.

Uważam, że zaangażowanie w każdym meczu pozwoli myśleć o tym, że te rozgrywki będą dla nas udane, ale fazy nie chcę przewidywać, gdyż główni kandydaci do zwycięstwa to kluby angielskie, „Juve” i „Barca”. Okaże za kilka miesięcy, kto wzniesie w górę to trofeum.

5. Piłkarz sfery marzeń, którego chciałbym zobaczyć w Atletico, to…

Z takich realnych to Eriksen, który opuszcza Spurs po sezonie, i liczę na to, że „Materace” włączą się do walki o tego grajka. Myślę, że także Laca z Arsenalu fajnie by się wpasował do drużyny i stworzył duet z Felixem porównywalny do Aubazette. No i tak jak wspomniałem we wcześniejszym pytaniu, transfer Felixa, który odpali w ciągu najbliższych 24 miesięcy.

Ciekawostka

Diego Simeone ma dość specyficzne podejście do motywowania swoich podopiecznych w trakcie meczów wyjazdowych. Argentyńczyk wyznał w jednym z wywiadów, iż preferuje wygłaszać swoje przedmeczowe przemowy późnym wieczorem. Jak sam przyznaje: – Piłkarze są jak dzieci – najlepiej słuchają przed snem.

Przewidywana jedenastka

Wydaje się, że tak Diego Simeone ustawi swój zespół w nadchodzącym sezonie. Tym, co będzie jednak cechować ten zespół, jest duża płynność stosowanych formacji. Przedstawiony wyżej schemat 4-4-2 będzie więc dosyć umowny, a najczęstszą zmienną będzie ustawienie Joao Felixa. Czasem będzie on ustawiany na prawej pomocy, a czasem tuż za napastnikami, gdzie będzie miał większą swobodę działania.

Najważniejszą formacją dla Atletico pozostaje pomoc, w której Argentyńczyk dalej będzie stosować wariant z Koke na pozycji półskrzydłowego. Środek pola w postaci duetu Saul – Llorente zapewnia dobry balans między obroną a podłączaniem się do ataku. Oczywiście i tu możliwe są roszady – należy wspomnieć też o możliwości skorzystania z Hectora Herrery. Można więc wyobrazić sobie bardziej defensywny wariant z jednym nominalnym napastnikiem (Morata), podwieszonym Joao Felixem, a za nimi z kwartetem Koke, Herrera, Llorente, Saul.

Największe zmiany zostały przeprowadzone w linii obrony, w której pozostały tylko dwie znane twarze – Gimenez oraz Oblak. To jednak powinno wystarczyć, by zachować kręgosłup obrony i nadal utrzymywać wysoki poziom. Urugwajczyk jest już niezwykle doświadczony pomimo młodego wieku, a Oblak to czołówka najlepszych golkiperów świata, o czym świadczą jego statystyki – w tym 20 czystych kont w poprzednim sezonie i trofeum Zamora. Tym, czym taka defensywa różni się od starej, są dużo większe możliwości ofensywne. Hermoso znakomicie wyprowadza piłkę, a obaj boczni obrońcy często biorą udział w konstruowaniu akcji. Wydaje się, że ich rajdy mają rekompensować dość wąskie ustawienie formacji w środku pola.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski